sobota, 9 maja 2015

Lekcje wf-u

Cześć. W tym poście będę pisała o osobach, które nie ze wszystkim radzą sobie na lekcjach wf-u. Wiem, że jest dużo takich osób, które są wyśmiewane przez to, że nie umieją grać np. w siatkówkę lub zrobić jakiegoś ćwiczenia. Osoba, która wyśmiewa drugą osobę myśli, że to tylko niewinne słowa, które nic nie znaczą, jednak nie zdaje sobie sprawy jaką przykrość sprawia tej osobie i że jeszcze bardziej ją dołuje, przez co nie ma motywacji żeby poprawić swoje umiejętności. Sama jestem taką osobą... to znaczy nie jestem wyśmiewana, ani jakoś strasznie nie radzę sobie z ćwiczeniami tylko w mojej klasie, akurat trafiły się takie dziewczyny które są świetne ze sportu. Jeszcze dodam, że przez to gdy są jakieś zawody to wszystkie dziewczyny na nie idą a ja muszę siedzieć sama w szkole z chłopakami. Wiem, że one nic nie mogą na to poradzić, ale to nie jest zbyt miłe uczucie. Na lekcjach wf- u nie jestem jedyna, która sobie mniej radzi, bo mamy połączone z inną klasą, a tam są dziewczyny takie jak ja, czyli przeciętne. Jednak to nie zmienia faktu, że z klasy ja jestem najgorsza. Więc kilka słów o tym jak czuję się w trakcie i po lekcji wf-u. Oczywiście to zależy od tego co robimy danego dnia na lekcji, w co gramy i czy nam się to podoba czy nie. Ja osobiście najbardziej lubię grę w siatkówkę. Jest to spowodowane tym, że z tym sportem najlepiej sobie radzę ze wszystkich i ogólnie lubię ten sport. Ja w siatkówkę gram tak, że czasem uda się odbić, a  czasem nie, jednak moja pani mówi, że od początku roku zrobiłam duży postęp. Może i ona ma rację, bo sama zauważyłam, że teraz czuję się pewniej grając w siatkówkę przez co lepiej odbijam. Jeżeli nadchodzi lekcja wf-u to niestety, ale tylko zadowala mnie to jak pani mówi, że zagramy w siatkę. Grając w coś innego czuję się strasznie nieswojo i tylko tak jakbym przeszkadzała reszcie zawodników zamiast pomóc. Najgorzej jest, jeśli chcesz się postarać, pokazać nauczycielowi, że ci zależy na poprawieniu swoich umiejętności, jednak nie wiesz jak się do tego zabrać. Jak nie masz zbyt bliskich relacji z resztą klasy i widzą, że nie jesteś dobra w danym sporcie to oczywiście nie podają do ciebie piłki i wychodzi tak, że przestoisz całą lekcję na boisku prawie się nie ruszając. Oczywiście takie osoby starają się odbierać piłkę przeciwnikom, ale nie masz pewności siebie i myślisz tylko o tym że się nie uda, że się skompromitujesz.To nie jest łatwe, kiedy nie masz w nikim oparcia i musisz sobie sama z tym radzić. Ja osobiście po wf-ie czuję się strasznie źle. Najbardziej wtedy kiedy coś zepsuję lub coś mi nie wyjdzie. Czuję się wtedy bardzo niedowartościowana. Jeśli jesteś taką osobą to wiesz o czym mówię, jednak musimy pamiętać o tym, że musimy walczyć i wierzyć w to, że kiedyś się uda. Nigdy się nie poddawaj nawet jeśli usłyszysz nieprzyjemne słowa na twój temat to to olej i uwierz w siebie. Wiem, ze to nie łatwe... Jeżeli zależy nam na dobrej ocenie z wf-u to pokaż nauczycielowi , że ci zależy. Znajdź sposób, żeby on zobaczył, że chcesz się nauczyć, że się starasz...
Jeśli masz w klasie taką osobę to od razu jej nie przekreślaj tylko spróbuj zmotywować i wyobraź sobie jak ty byś się czuł, gdyby ci coś nie wychodziło i przez to inni by cię od razu przekreślili. . Wiem z własnego doświadczenia, że kilka słów otuchy typu: "Dasz radę", "Nie przejmuj się, następnym razem się uda" czy coś w tym stylu dają na prawdę dużo. Według mnie dla osoby, która nie umie grać, najlepszą pomocą jest to żeby ktoś wierzył,  że kiedyś wreszcie jej się uda. Staraj się zrozumieć taką osobę i  pod żadnym pozorem nie naśmiewaj się z niej i nie mów, że do niczego się nie nadaje, bo tylko pogorszysz sytuację takiej osoby. Ja pamiętam jedną sytuację z podstawówki właśnie na lekcji wf-u. To było chyba najgorsze co zdarzyło mi się na tej lekcji. Wtedy trzymałam się z taką jedną dziewczyną i ona dawała mi większej pewności siebie. Było to tak, że graliśmy w siatkówkę. Wtedy bardzo rzadko udawało mi się dobrze odbić i był taki jeden chłopak, który bardzo dobrze grał w siatkę. Nastąpiła sytuacja kiedy leciała na mnie piłka a ja nie odbiłam. Ten chłopak zaczął na mnie krzyczeć. Wołał mniej więcej tak: "Co ty robisz? Jak nie umiesz grać to z tond wyjdź, weź wyjdź".  On krzyczał bardzo głośno. Pewnie nie mówił dokładnie tak bo do końca tego nie pamiętam, jednak wiem, że najbardziej zabolało mnie to, jak powiedział żebym wyszła. W tym momencie chciałam wyjść z sali jednak powstrzymałam się i wytrwałam do końca. Jednak łzy napływały mi do oczu i ta moja przyjaciółka po lekcji powiedziała, że miałam całe czerwone oczy i było widać że płakałam. Po tej lekcji ona poszła do tego chłopaka i powiedziała mu że ja przez niego płaczę. Gdy to usłyszałam strasznie się na nią wkurzyłam i pobiegłam do szatni. Wtedy się tam wypłakałam. Ona pobiegła za mną i zaczęła mnie pocieszać. Mniej więcej tak właśnie wyglądała ta cała sytuacja. To jest dowód, że ten chłopak nie zdawał sobie sprawy jaką krzywdę mi robi mówiąc takie rzeczy. Wystarczy kilka słów żeby całkowicie się wyłamać i stracić wiarę w siebie. Dlatego pamiętajmy o tym, że zanim coś powiemy to powinniśmy to przemyśleć.  Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale już kończę. A więc podsumowując pamiętaj, że dołując i krzycząc na osobę, która nie umie w coś grać wcale jej nie pomagasz tylko wręcz przeciwnie. Pamiętaj, że możesz jej pomóc miłym słowem oraz nawet jeśli grając w piłkę ręczną widzisz, że nikt do niej nie podaje to podaj do niej. I powiedz, że się uda ;)
Jeżeli przeczytałeś do końca tego posta jestem Ci bardzo wdzięczna i cieszę się, że wytrwałeś ;) Pozdrawiam i dobranoc ;)

12 komentarzy:

  1. Moi koledzy w czasie gry w siatkówkę, jak ktoś nie trafi w piłkę to mówią rzeczy typu "serio? Jak można nie trafić w piłkę". To prawda, że niektórych to tylko demotywuje. Mnie też czasem się zdarzy nie trafić piłki lub nie przebić na drugą stronę, ale nawet jak tak mówią, to zamieniam te słowa w żart lub po prostu mówię "Sorry, następnym razem trafię", bo na prawdę, nie ma co brać tego wszystkiego do serca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja o tym doskonale wiem ;) Staram się nie przejmować ale nie zawsze jest to łatwe ;/ To co napisałaś też mówią ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chodzę do klasy integracyjnej, więc nie mam tego problemu :D

    obserwuję ;)
    vilolou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za obserwacje ;) Też obserwuję ;) Fajny blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajny blog. Zapraszam na mojego http://wszblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też miałam problem w szkole, że nie umiałam grać np. w siatkówkę tak jak inni, przez to opuszczałam lekcje wf. I to był błąd. Teraz gram tak jak potrafię, jak mi coś nie wychodzi to śmieję się sama z siebie. Nie muszę być w tym dobra. Są rzeczy z którymi ja radzę sobie lepiej niż inni. Więc Ty też się nie przejmuj :)

    http://wet-streets.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiem, że powinnam się przejmować, jednak nie zawsze jest to łatwe, tym bardziej wtedy, gdy nie mam na kim oprzeć się w klasie. Gdybym była bardziej lubiana to pewnie też bym się sama z siebie śmiała ;) Chociaż zdarza mi się, że sama z siebie się śmieje ;) Szczerze powiedziawszy nigdy nie opuściłam wf-u z niechęci...i nie mam zamiaru tego robić. Ogólnie sądzę, że sport warto uprawiać tylko, że na wf-ie nie zawsze wszystko wychodzi ;) Dzięki i pozdrawiam :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie w szkole mamy łączone lekcje w-fu (dziewczyny i chłopaki) i nie ukrywajmy, ja jestem tą która najgorzej gra ale gdy mi się coś nie uda to nic nie mówią a jak uda mi się odbić piłkę to wszyscy klaszczą (nie ironicznie). Mam bardzo fajną klasę. Wychowawczyni mówi że nie jesteśmy zgraną klasą ale ja uważam inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie o taką pomoc chodzi ;) Jak się nie uda tolerować i wierzyć że następnym razem będzie lepiej , a gdy się uda pochwalić ;) Bo to na prawdę dużo pewności siebie daje ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. dobry post :) Ja jednak należę do osób, że tak powiem: utalentowanych sportowo. Gram bardzo dobrze w siatkę i w nogę. Więc można powiedzieć, że jestem twoim przeciwieństwem. Dlatego też inaczej postrzegam to co napisałaś. Wiem, że słowa bardzo ranią, ale nie wyobrażasz sobie co czuje osoba dobrze grająca np. w siatke gdy widzi, że ktoś tego nie potrafi i najgorsze: jak jeszcze wgl się nie stara ;o Zazwyczaj zachowuję swoją opinie dla siebie ale w głowie ciągle mam, np: ''Jak ona nie mogła tego odbić, przecież wystarczyło podłożyć ręce, nawet ruszać się nie musiała''. Też straszne jest to gdy ja np. rzucę się po piłkę, zdzieram kolana, a ktoś nawet nie raczy się ruszyć żeby odbić tę piłkę, albo co lepsze: odsunie się jeszcze. Jak już pisałam, że zachowuję swoją opinie dla siebie , to mimo tego niekiedy nerwy mi puszczają. Przeważnie nic nie mówię, ale po spojrzeniu czy wyrazie twarzy można odczytać moje niezadowolenie. Wiem, że to może być nieprzyjemne, ale to jest całkowicie nieprzemyślane. Chodzi mi o to, że nie można wiecznie bronić tych, którzy nie radzą sobie i są wyśmiewani na w-f, skoro większość z nich nawet nie próbuje lepiej zagrać, poświęcić się żeby odbić tę piłkę, powalczyć trochę, wiadomo, że od razu nie będą grali perfekcyjnie, ale przecież nie od razu Rzym zbudowano. Liczą się chęci, a jeśli ktoś nawet nie próbuje być lepszym to nieprzyjemne słowa same cisną się na język :)
    Pozdrawiam http://littlewolf7.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo dziękuje za komentarz ;) Tak, masz w zupełności rację, ja wiem, że dla osób dobrze grających taka sytuacja jest wnerwiająca,słyszałam to wiele razy ;) Jeżeli osoba nie stara się na w-f-ie to rzeczywiście nie można jej cały czas usprawiedliwiać, jednak sytuacje są różne ;) Każdy post można rozpatrywać na różne sposoby bo nie wszystko da się w nim wyrazić. Każda osoba pracuje na w-f-ie na swoją ocen. Ja najczęściej staram się na w-f-ie i nie zawsze to wychodzi, przez co czasem sobie zupełnie odpuszczam, ale wiem że muszę walczyć. Mam dni kiedy gra idzie mi świetnie a potem nagle wszystko się psuje. Ja mam z w-f-u 5 (nasza pani brała pod uwagę frekfencję i starania) . Pewnego dnia na w-f-ie podczas gry w siatkę szło mi bardzo dobrze, zepsułam może ze 2 akcje i nagle do sali weszła nasza wychowawczyni, bo coś chciała od pani...no i wtedy poczułam strach, że nie odbije, nadleciała do mnie piłka i...odbiłam, ale gdzie? nie wiadomo do kogo... później do końca w-f-u nic mi nie szło. Dlatego również najmniejsze czynniki, niby nic nie znaczące, mogą mieć wpływa na grę u takiej osoby. :)

    OdpowiedzUsuń