Witajcie :) Gdy przeglądałam YouTuba pomyślałam, że fajnie by było zrobić posta o moich ulubionych YouTuberach :) Mam nadzieję, że Wam się spodoba :) Zapraszam do czytania:
Kolejność będzie przypadkowa. Nie dam tu wszystkich, których oglądam, ale tych których najbardziej wyróżniam :)
1. Banshee : Link do jej kanału
Bardzo lubię oglądać Zuzię. Jest bardzo pozytywną osobą, kręci bardzo ciekawe filmy i bardzo ją cenię za to co robi i ile poświęca dla swoich widzów.
2. Bzdurny Karton: Link do jego kanału
Karola odkryłam oczywiście dzięki Banshee :) Jego filmiki zawsze poprawiają mi humor. Są zabawne, świrowate, ale potrafi też być poważny. Ma wiele pasji, między innymi muzykę.
3. wobecobiektywu: Link do jej kanału
Olgę podziwiam za to, ile mądrości ma w sobie. Jej filmiki są dokładnie przemyślane, ale potrafią być również śmieszne. Z jej ust w filmikach wypływa mnóstwo mądrych słów.
4. reZigiusz: Link do jego kanału
Wszystkich jego filmików nie oglądam. Omijam większość gameplay - i (nie wiem jak to napisać :D ) Niektóre oglądam jak mam czas. Oglądam resztę filmików: vlogi i takie tam :D Jest bardzo dobrym człowiekiem, który przeznacza dużo pieniędzy na cele charytatywne. Za to go bardzo cenię.
5. 5 Sposobów na...: Link do ich kanału
Czasem mają na prawdę fajne, a mogłoby się wydawać że banalne sposoby przydające się na co dzień. Mówiąc szczerze praktycznie nigdy nie użyłam żadnego z ich patentów, ale i tak ich oglądam :)
6. SerafinTv: Link do jego kanału
To chłopak, który ocenia inne filmiki pojawiające się na YouTubie. Robi to w bardzo zabawny sposób. Robi też inne filmiki, takie jak Q&A.
7. womenbeauty1: Link do jej kanału
Dziewczyna, która pokazuje jak robić różne fryzury. Jak wiecie interesuje się fryzjerstwem, więc lubię oglądać takie rzeczy :) Robi piękne stylizacje :D
Moich subskrypcji jest o wiele więcej, ale wymieniłam te główne. Jestem ciekawa, kogo Wy oglądacie i czy podobał Wam się ten post :) Zapraszam do komentowania :) Pozdrawiam :D :D :D
niedziela, 30 sierpnia 2015
czwartek, 27 sierpnia 2015
Liebster Blog Award (LBA) po raz czwarty !!!
Witajcie! Na początku dziękuję Raven z bloga KruczoCzarnyBlog za nominację :) Mówiąc szczerze to uratowałaś mi dupę :) Dzięki Tobie nie muszę dziś myśleć o czym zrobić posta :) Starczy tego gadania.... przechodzimy do pytań :D Zapraszam!!!
1. Ulubiony gatunek literacki/filmowy?
Najbardziej lubię chyba oglądać komedie i bardzo ciągnie mnie do romansideł. Lubię oglądać takie romantyczne filmy, o miłości... Książek nie czytam, więc wypowiadam się na temat filmów.
2. Myślałaś kiedyś o zarabianiu na blogu?
Kiedyś przeszło mi to przez myśl, gdy widziałam, że można dodawać reklamy na bloga, jednak za chwilę wyleciało mi to z głowy, więc raczej nie. W sumie to nie chciałabym na tym zarabiać. Myślę, że czułabym się z tym bardzo dziwnie. Na razie takie jest zdanie na ten temat, ale pożyjemy - zobaczymy :)
3. Czy prowadzenie bloga pozwoliło ci się jakoś rozwinąć? Jak?
Na pewno dzięki blogowi, a raczej moim czytelnikom czuję się pewniejsza siebie i wiem, że nie jestem do końca sama. Cały czas na pewno rozwija się moje pisanie. Myślę, że na j. Polskim to się może bardzo przydać :)
4. Wytrzymasz tydzień bez komórki i dostępu do internetu?
Oczywiście, ze bym wytrzymała :D Kilka lat temu był taki okres w moim życiu, że nie miałam komputera w ogóle. Trwało to na pewno kilka miesięcy i jakoś przeżyłam, bez żadnych trudności. Często też podczas roku szkolnego zdarzało się, że tydzień nie korzystałam z internetu. Jestem osobą, której internet tak bardzo do szczęścia potrzebny nie jest, jednak nadal potrzebny :)
5. Masz jakieś autorytety?
Raczej nie mam nikogo takiego. Nie wzoruję się na nikim.
6. Jaką pozycję zajmujesz w swojej klasie? Wśród rówieśników?
To już chyba większość z Was wie. W klasie jestem zupełnie oddalona od innych. Rzadko z kim rozmawiam. Mogę uznać, że jest to pozycja najniższa.
7. Spotkałaś się kiedykolwiek z którymś z internetowych znajomych na żywo?
Nie, nigdy nic takiego mi się nie przydarzyło. Jednak są takie osoby w internecie, z którymi chętnie bym się spotkała :D Tak, zgadliście to są osoby z blogsfery :)
8. W skali od 1 do 10 jak oceniasz swoją pewność siebie?
U mnie jest tak, że ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo nieśmiała i brak mi pewności siebie, jednak czasem jak już ktoś mnie zagada lub jestem w domu moja pewność siebie się automatycznie powiększa. Dlatego moja ocena to 4/10. Jednak tak czy tak jest to bardzo mało i muszę z tym ciągle walczyć.
9. Masz jakąś zasadę, którą kierujesz się w życiu codziennym?
Nie, nie mam takiej zasady.
10. 2+2? No, dobra - żartuję. Jak myślisz, co mówią o Tobie inni ludzie.
Oczywiście, że 2+2 to 5 :) A tak na serio to myślę, że ludzie myślą o mnie, że jestem dziwną, bardzo nieśmiałą, ale miłą i zawsze pomocną osobą. Tak, właśnie tak myślę.
W sumie to powinno być 11 pytań, ale 10 też może być :) Nikogo nie nominuję, bo robiłam to w pierwszym LBA. Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam :D :D :D
środa, 26 sierpnia 2015
Brak pomysłu :/
Sama nie wiem co się ze mną dzieję... Od kilku dni nie wiem o czym pisać, nie przychodzi mi do głowy dosłownie nic. Miałam w ogóle nie robić posta o szkole, jednak z braku pomysłu zostałam zmuszona go napisać. Jednak nie żałuję...nie spodziewałam się tak miłych komentarzy. Dziękuje ♥ Często jest tak, że biorę pomysł na wypowiedzenie się na jakiś temat z życia. Czasem usłyszę coś w telewizji, z sytuacji coś wywnioskuję i pomyślę, że to może być dobre na bloga. Ostatnio niestety nic takiego nie przyszło mi do głowy. Jedynie co to jak przeglądałam stare zdjęcia w telefonie to pomyślałam, że mogłabym zrobić wpis ze starymi zdjęciami i opisać, co się działo itd. Jeżeli taki pomysł Wam się podoba to napiszcie w komentarzu :) Oczywiście jeżeli macie pomysły na inne ciekawe tematy to również piszcie :) To taki krótki post. Wybaczcie, jednak mam po prostu gorsze dni i nic mi do głowy nie przychodzi. Dziękuje za wszystko, że to czytacie i za tyle wyświetleń :) Pozdrawiam :D :D :D
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Jak wszyscy - to wszyscy!
Cześć! Postanowiłam, że jak wszyscy robią posta o szkole to ja też zrobię :) Napiszę, czy jestem przygotowana, jakie jest moje nastawianie itd.
Jeżeli chodzi o książki, zeszyty i wszystko co potrzebne to jedyne kupiłam plecak. Nie mam jeszcze żadnego podręcznika. Jest to spowodowane weselem i wyjazdem. Mam nadzieję, że do 1 września zdążę :) Mam zamiar zamówić podręczniki przez internet i znalazłam ofertę, gdzie przysyła się spis podręczników a oni wyceniają ile by to kosztowało. Wysłałam już e-maila z moimi książkami i teraz czekam na wycenę. Jeżeli dzisiaj nie przyślą to chyba będę musiała iść do księgarni. Podsumowując nie jestem przygotowana zupełnie do nauki.
Jeżeli chodzi o psychikę to też nie za dobrze. Na myśl o tym, że znów czeka mnie 10 miesięcy samotnego siedzenia przez pół dnia w szkole chce mi się płakać. Marzę o tym, że pójdę do szkoły ktoś usiądzie ze mną w ławce, normalnie porozmawia, a ja nie palnę żadnego głupstwa. Mam wielką nadzieję, że to się spełni, jednak to jest mało prawdopodobne. Nastawiłam się, że będę się bardziej odzywała, gdy już ktoś się do mnie odezwie to zrobię wszystko żeby trwało to jak najdłużej. Chcę być po prostu pewniejsza siebie. Psychicznie uważam, że nie jest najgorzej ale dobrze też nie jest. Jednak wiem, że ten rok będzie lepszy od poprzedniego dzięki blogowi i przede wszystkim Wam. Wiem, że mam u Was wsparcie i będę mogła się tu zawsze wyżalić. To daje mi siłę do działania.
Jeżeli jesteście ciekawi, w jaki sposób ja się uczę i przygotowuje na co dzień do szkoły to czytajcie dalej :)
1. Ja nigdy nie czekam do wieczora żeby odrobić lekcje. Zazwyczaj robię to od razu po przyjściu ze szkoły (po zjedzenia obiadu). Jestem taką osobą, że gdy nie zrobię czegoś od razu to źle się z tym czuję i nie mogę się odprężyć, bo cały czas myślę, że muszę to zrobić.
2. Mam kalendarz, w którym zapisuję wszystkie kartkówki, sprawdziany, zadane prace i codziennie do niego zaglądam.
3. Mój sposób nauki jest taki, że czytam przed sprawdzianem wszystkie tematy z podręcznika i zeszytu i najważniejsze informacje zapisuję na kartce, z której potem się uczę.
4. Zawsze kładę książki i notatki pod poduszkę :) Wiem, że to nic nie daje, jednak przyzwyczaiłam się do tego :)
5. Gdy widzę danego dnia, że za dwa dni mam sprawdzian to tego dnia robię sobie notatki, a następnego tylko się z tego uczę.
To chyba wszystkie moje "sposoby" na efektowną naukę i w miarę dobre oceny :) Mam nadzieję, że Wam się podobało :) Dziękuje za wszystko i pozdrawiam :D :D :D
Jeżeli chodzi o książki, zeszyty i wszystko co potrzebne to jedyne kupiłam plecak. Nie mam jeszcze żadnego podręcznika. Jest to spowodowane weselem i wyjazdem. Mam nadzieję, że do 1 września zdążę :) Mam zamiar zamówić podręczniki przez internet i znalazłam ofertę, gdzie przysyła się spis podręczników a oni wyceniają ile by to kosztowało. Wysłałam już e-maila z moimi książkami i teraz czekam na wycenę. Jeżeli dzisiaj nie przyślą to chyba będę musiała iść do księgarni. Podsumowując nie jestem przygotowana zupełnie do nauki.
Jeżeli chodzi o psychikę to też nie za dobrze. Na myśl o tym, że znów czeka mnie 10 miesięcy samotnego siedzenia przez pół dnia w szkole chce mi się płakać. Marzę o tym, że pójdę do szkoły ktoś usiądzie ze mną w ławce, normalnie porozmawia, a ja nie palnę żadnego głupstwa. Mam wielką nadzieję, że to się spełni, jednak to jest mało prawdopodobne. Nastawiłam się, że będę się bardziej odzywała, gdy już ktoś się do mnie odezwie to zrobię wszystko żeby trwało to jak najdłużej. Chcę być po prostu pewniejsza siebie. Psychicznie uważam, że nie jest najgorzej ale dobrze też nie jest. Jednak wiem, że ten rok będzie lepszy od poprzedniego dzięki blogowi i przede wszystkim Wam. Wiem, że mam u Was wsparcie i będę mogła się tu zawsze wyżalić. To daje mi siłę do działania.
Jeżeli jesteście ciekawi, w jaki sposób ja się uczę i przygotowuje na co dzień do szkoły to czytajcie dalej :)
1. Ja nigdy nie czekam do wieczora żeby odrobić lekcje. Zazwyczaj robię to od razu po przyjściu ze szkoły (po zjedzenia obiadu). Jestem taką osobą, że gdy nie zrobię czegoś od razu to źle się z tym czuję i nie mogę się odprężyć, bo cały czas myślę, że muszę to zrobić.
2. Mam kalendarz, w którym zapisuję wszystkie kartkówki, sprawdziany, zadane prace i codziennie do niego zaglądam.
3. Mój sposób nauki jest taki, że czytam przed sprawdzianem wszystkie tematy z podręcznika i zeszytu i najważniejsze informacje zapisuję na kartce, z której potem się uczę.
4. Zawsze kładę książki i notatki pod poduszkę :) Wiem, że to nic nie daje, jednak przyzwyczaiłam się do tego :)
5. Gdy widzę danego dnia, że za dwa dni mam sprawdzian to tego dnia robię sobie notatki, a następnego tylko się z tego uczę.
To chyba wszystkie moje "sposoby" na efektowną naukę i w miarę dobre oceny :) Mam nadzieję, że Wam się podobało :) Dziękuje za wszystko i pozdrawiam :D :D :D
sobota, 22 sierpnia 2015
Pytania i odpowiedzi #3
Hej! Właśnie czytacie trzeci post z serii "Pytania i odpowiedzi". Zapraszam i życzę miłego czytania :)
1. Czy twoim zdaniem wiek ma wpływ na odpowiedzialność?
Według mnie wiek nie ma żadnego wpływu na to, czy ktoś jest odpowiedzialnym człowiekiem, czy nie. Można być starym i posiadać zero odpowiedzialności i można być dzieckiem, a być odpowiedzialniejszym od kogoś starszego. Takie jest moje zdanie na ten temat.
2. Mieszkasz w domu czy bloku?
Mieszkam w bloku, jednak marzę o tym żeby zamieszkać kiedyś w domu z ogrodem, gdzie będzie cisza, spokój i dużo miejsca :D Jednym z powodów tego jest to, że marzę o psie...Gdyby miał ogród do wybiegania się, byłby szczęśliwszy :)
3. Jaka jest twoja ulubiona czekolada?
Nie mam ulubionej czekolady jeżeli chodzi o firmę. Lubię czekoladę ciemną i białą. Jeżeli miałabym wybierać pomiędzy tymi dwoma to jednak wolę białą ♥
4. Wolisz zadawać pytania, czy odpowiadać na nie?
O wiele bardziej wolę odpowiadać. Zadawać też mogę, jeżeli ktoś mnie o to poprosi, jednak odpowiadanie jest czymś co lubię. Oczywiście tyczy się to tylko życia wirtualnego, bo w rzeczywistości wolę jak ktoś mówi...ja wolę słuchać :D
5. Jakie strony internetowe odwiedzasz codziennie?
Nie jest ich zbyt dużo...Ja ogólnie mało czasu poświęcam na internet. Czasem zdarzy się, że któregoś dnia nawet nie spojrzę na laptopa, ale jak już jestem to wchodzę na: Facebook, Zapytaj.onet.pl, YouTube, Onet (na pocztę), Blogger i mojego bloga. Czasem też wchodzę na coś typy Kwejk, Allegro i co tam potrzebuje. Oczywiście podstawą jest Google :D Teraz najwięcej czasu spędzam tutaj, czyli na moim blogu i innych :) Dużo czasu poświęcam też YouTube :)
6. Czy masz alergię? Na co?
Mam alergię na pyłki wiosenne. Co roku, gdy przychodzi wiosna kicham, mam katar, łzawią mi oczy, swędzą mnie... to jest masakra. Oprócz tego mam alergię, a raczej uczulenie na kolczyki z nieprawdziwego złota lub srebra. Gdy takie noszę robi mi się w dziurce taka dziwna wydzielina i mnie boli. Na nic innego nie mam alergii, chyba że jeszcze tego nie odkryłam :D
7. Czy uważasz, że ludzie zawsze zasługują na drugą szanse ?
Na pewno nie zawsze - zależy to od sytuacji. Sądzę jednak, że ludzie popełniają błędy i warto dać im drugą szansę. Jeżeli jej nie wykorzystają to znaczy, że na nią nie zasługiwali i następnej nie powinni otrzymać. Chyba wiecie o co mi chodzi :)
Myślę, że na dzisiaj wystarczy :D Mam nadzieję, że Wam się podobało :D Dziękuje za przeczytanie i pozdrawiam :D :D :D
piątek, 21 sierpnia 2015
Dodaj ulubiony wyraz do każdej litery w alfabecie :)
Witajcie :D Dziś szukałam w internecie jakieś ciekawe pytania na mojego bloga, aby na nie odpowiedzieć i jedno było takie: Dodaj ulubiony wyraz do każdej litery w alfabecie. Pomyślałam, że to może być dosyć ciekawe. Do każdej literki alfabetu dam coś, co lubię :) Zaczynajmy :D
A. Aparat
B. Banan
C. Czekolada
D. Dom
E. Ekskluzywność :)
F. Ferie Zimowe
G. Gotowanie
H. Herbata
I. Internet
J. Jasiek (chodzi o poduszkę :D )
K. Kakao
L. Lody
M. Mleko
N, Niebieski
O. Optymizm
P. Pisanie (tutaj mi chodzi o taki pisanie na papierze :) Po prostu kocham pisać - chociażby w szkole)
R. Rolki
S. Słodycze
T. Tort
U. Urodziny
W. Wakacje
Y. YouTube
Z. Zwierzęta
Ż. Życie
No..powiem że było ciężko ale dałam radę z małą pomocą :) Oczywiście to są rzeczy, które przyszły mi jako pierwsze na myśl i je lubię... Gdybym miała pisać wszystko co lubię na każdą literę to nie wiem czy bym się do jutra wyrobiła :D Koniecznie napiszcie czy podobał Wam się taki post? Dziękuje za wszystko i pozdrawiam :D :D :D
A. Aparat
B. Banan
C. Czekolada
D. Dom
E. Ekskluzywność :)
F. Ferie Zimowe
G. Gotowanie
H. Herbata
I. Internet
J. Jasiek (chodzi o poduszkę :D )
K. Kakao
L. Lody
M. Mleko
N, Niebieski
O. Optymizm
P. Pisanie (tutaj mi chodzi o taki pisanie na papierze :) Po prostu kocham pisać - chociażby w szkole)
R. Rolki
S. Słodycze
T. Tort
U. Urodziny
W. Wakacje
Y. YouTube
Z. Zwierzęta
Ż. Życie
No..powiem że było ciężko ale dałam radę z małą pomocą :) Oczywiście to są rzeczy, które przyszły mi jako pierwsze na myśl i je lubię... Gdybym miała pisać wszystko co lubię na każdą literę to nie wiem czy bym się do jutra wyrobiła :D Koniecznie napiszcie czy podobał Wam się taki post? Dziękuje za wszystko i pozdrawiam :D :D :D
czwartek, 20 sierpnia 2015
Zdjęcia z wakacji!
Hej :) Zgrałam na komputer wszystkie zdjęcia z dwóch aparatów i wybrałam te - moim zdaniem najładniejsze :D Zapraszam i życzę miłego oglądania :)
1. Jak wiecie na początku była Energylandia w Zatorze :)
Taki widok nas przywitał na początku przed wejściem.
Były również różne ciekawe figurki :D
Po wejściu, jedną z pierwszych atrakcji (dla chłopaków) był taki tor samochodowy.
Dalej był też taki rodzinny Rollercoaster :)
Było też takie coś.... Najpierw jechało się powoli na górę, potem zatrzymywało w górze i spadało szybko w nieoczekiwanym momencie :D
Byliśmy też na tym, ale tylko ja i K., bo siostra się bała :) Było na prawdę fajnie. To było jedno z lepszych na których tam byłam :)
Po tym mi i siostrze kręciło się w głowie. Mi przeszło nawet szybko..siostrę trzymało trochę dłużej....
...Przez co ona nie poszła na to i myślę że ma czego żałować. To było według mnie najlepsze, bo najbardziej ekstramalne :) To zdjęcie jest akurat z internetu bo nie miałam zbyt ładnego.
Mieliśmy w planach iść jeszcze do tego domu strachu, jednak złapał nas deszcz :( Mówi się trudno...podobno nie było aż takie fajne, ale nie wiem...
2. Po Zatorze przyszedł czas na Kraków :)
Sukiennice :)
Wieża Ratuszowa :D
Kraków nocą...
... i jeszcze takie kwiatki zrobione przy jednej z kawiarenek w Krakowie :D
3. Po zwiedzaniu Krakowa przyszedł czas na sen ☻
To kawałek naszego pokoju w Krakowie (tak, wiem, że to nieciekawe...)
3. Następny dzień to Zakopane :)
Po kilkugodzinnym szukaniu noclegu znaleźliśmy to :) Według mnie warunki były bardzo dobre i lepsze niż w tym pokoju wcześniej....przynajmniej było czyściej...
Najbardziej podobał mi się widok z okna :) Czyż nie jest piękny? :D
4. Morskie Oko !
Podczas wycieczki na Morskie Oko spotykaliśmy takie różne strumyki :D
Myślę, że dla takiego widoku watro było przejść tyle kilometrów :D
5. Spływ Dunajcem!
Po drodze mijaliśmy wiele pięknych widoków... między innymi Pieniny, czyli to co widzicie na górze :D
Były różne nory/jaskinie...
....fale...
....kaczki...
...tutaj akurat spadały liście z drzewa :) Wygląda to cudnie :D
W jednym miejscu jest taki "ołtarzyk". W szczelinie widać figurkę Matki Boskiej. Jest to zrobione oczywiście nie bez powodu. W tym miejscu dawno temu odprawiał mszę papież Jan Paweł II
Tutaj jak się dokładnie przyjrzycie to zauważycie takie jaśniejsze plamki w różnych miejscach. Gdybyśmy je połączyli to coś by powstało....może zgadniecie co? Próbujcie w komentarzach :D Podpowiem, że jest związane z Polską :)
Gdy dopłynęliśmy do brzegu był taki paw :)
6. Skocznia i wyciąg :)
Z dołu skocznia wygląda tak...
Potem wjechaliśmy wyciągiem....
... i z góry skocznia wygląda tak :)
Gdy zeszliśmy z wyciągu zaczął lać deszcz i schowaliśmy się w aucie :D
To tyle zdjęć :D Napiszcie mi w komentarzu czy nie przesadziłam z ilością i czy taki post Wam się podobał i co widzicie na tej górze :D Dziękuje Wam za wszystko...za tyle wyświetleń....tyle miłych słów....tyle obserwatorów i za to że jesteście :) Dzięki że wytrwałeś do końca tego posta i pozdrawiam :D :D :D
środa, 19 sierpnia 2015
Chęć wyżalenia :/
Hej...Tak sobie myślę o szkole.... Im bliżej koniec wakacji tym czuję się gorzej. Gdy przypominam sobie o tych wszystkich samotnych dniach szkolnych, kiedy siedziałam sama, nie miałam z kim porozmawiać to po prostu chcę mi się płakać. Teraz gdy to piszę nie jestem pewna czy wstawię tego posta, ponieważ chcę aby ten blog był jednak szczęśliwy, pozytywny i nie chcę was zanudzać moimi problemami. Jednak nie jedna osoba z was zna uczucie, kiedy możesz te słowa zwierzenia opublikować....to wielka ulga. Nie wiem dlaczego tak jest...przecież to tylko wklepywane literki do komputera....ale tak właśnie jest. Jestem prawie pewna, że ten rok będzie taki jak poprzedni....że będzie źle, że będę siedziała sama w ławce....ta myśl mnie poniża. Bardzo cieszę się, że mam tego bloga, bo zawsze mogę się tu wyżalić i mam ogromne wsparcie. Wszyscy piszą tak miłe komentarze i w ogóle... Jednak ja sobie często myślę, że gdyby ktoś z Was poznał mnie na żywo i zobaczył jak trudno mi się rozmawia z ludźmi to byście przestali czytać tego bloga. Może to nie prawda....może prawda...nie wiem, jednak do tej pory ja zawsze przy rozmowie z kimś palnęłam jakieś głupstwo, a potem myślałam "Racja...jakby ktoś do mnie tak powiedział to sama bym uważała go za dziwnego".... Wiem, że gdybym miała przy sobie kogoś, kto mnie zrozumie...bym się otworzyła i zaczęła umieć rozmawiać z ludźmi. Wiem to z przeszłości... Gdy miałam przyjaciółkę byłam o wiele pewniejsza siebie...Jednak teraz wszystko się zmieniło... Nie wiem jak to naprawić. Chcę to zmienić w tym roku szkolnym ale nie wiem jak... Dobra...kończę te ponure słowa....Przepraszam Was za tego posta. Dodam jeszcze, że zdjęcia z wyjazdu będą troszkę później, bo aparat obecnie jest w innym mieście i nie wiem kiedy tu dotrze :D Dziękuje jeżeli to przeczytałeś....a nawet jeżeli nie to i tak poczułam ulgę, że "komuś" to powiedziałam .. Pozdrawiam :D :D :D
wtorek, 18 sierpnia 2015
Wróciłam :)
Hej :) Przedwczoraj wieczorem wróciłam do domu z moich pierwszych wakacji z całą rodziną ;) Opowiem Wam po kolei co się działo i wstawię kilka zdjęć :D Życzę miłego czytania i zapraszam :D
Dnia kiedy pisałam ostatniego posta spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy do torby. W dniu wyjazdu wstałam o 5 rano. Ogarnęłam się, ubrałam itd. Zeszliśmy do samochodu z walizkami, torbami i spakowaliśmy wszystko do bagażnika. Ruszyliśmy w drogę do Zatoru. . Dojechaliśmy na parking przed Energylandię po trzech godzinach jazdy. Kierowała nas nawigacja przez co kilka razy pobłądziliśmy, ale daliśmy radę :D Na miejscu okazało się, że Energylandia jest jeszcze zamknięta i że otwarcie jest o 10, pomimo iż w internecie było napisane, że jest czynne od 8. Dobrze, że nie wyjechaliśmy wcześniej... Jak pisałam wcześniej pojechałam z siostrą, jej mężem i ich synem. Męża nazwiemy literką K. , siostrę literką G. a siostrzeńca literką J. A więc K. poszedł po bilety, a przez pół godziny oczekiwania na otwarcie robiliśmy zdjęcia, korzystaliśmy z toalety itd. Kilka minut przed 10 przed wejściem utworzyła się kolejka i o 10 drzwi się otworzyły. Zaczęło się sprawdzaniem biletów...gdy już weszliśmy udaliśmy się przed siebie...na początek zrobiliśmy kilka zdjęć z różnymi figurkami po czym stanęliśmy w kolejce do pierwszej atrakcji, która nam się spodobała. Była nim taka łódka, która płynęła raz po wodzie, raz po szynach i w pewnym momencie spadaliśmy w dół, gdzie była woda i chlapała na nas z wielkim pluskiem :P Po tym byliśmy cali mokrzy , ale było super. Dalej byliśmy na jeszcze wielu, wielu kolejkach, ale już dokładnie nie będę tego opisywała :D Napiszę o tym, jak poszliśmy na jedną kolejkę wszyscy oprócz J. On usiadł na ławce, a ja zostawiłam mu swoją torebkę, w której miałam wszystkie i wszystkich rzeczy, bo tylko ja miałam torebkę. Założyłam mu ją na szyję i kazałam pilnować. Bałam się, że może ktoś mu ukraść lub coś takiego i moje przeczucia były dobre...Gdy staliśmy w kolejce spoglądałam co jakiś czas na J. sprawdzając czy z torebką wszystko ok. W pewnym momencie zauważyłam jak młody pan usiadł koło J. Na początku mnie to nie zdziwiło, jednak po pewnym czasie zauważyłam, że się przybliżył do J. i oparł rękę na ławce tuż za J. Wtedy wiedziałam, że jest coś nie tak, tym bardziej, ze ławka była bardzo długa i praktycznie pusta. Powiedziałam siostrze o moim podejrzeniu...zawołaliśmy J. żeby oddał torebkę. Przyszedł, oddał, a tamten pan sobie poszedł. Na szczęście zdążyliśmy na czas. Nie wiem co by było, gdybym nie zauważyła tej całej sytuacji... W tej Energylandii najbardziej podobała mi się RollerCoaster. Byłam na nim na samym końcu i było świetnie :D Tak szybko jechał, że nawet nie było czasu się bać ja powiedział K. :) Siostra niestety na tym nie była, bo po poprzedniej kolejce zrobiło jej się niedobrze. Około 15 mieliśmy iść jeszcze do domu strachu, ale zaczął padać deszcz i wróciliśmy do auta. Pojechaliśmy do Krakowa, a dokładniej do hotelu, który mieliśmy tam zarezerwowany. Szukaliśmy go długo, ale wreszcie trafiliśmy na miejsce. Weszliśmy do środka i się trochę rozpakowaliśmy. Pokój był całkiem ok. Po chwili odpoczynku postanowiliśmy iść na Stare Miasto. Poszliśmy na pieszo. Trochę tam pochodziliśmy, popatrzeliśmy, porobiliśmy zdjęcia. Nie zwiedzaliśmy nic w środku tylko na zewnątrz. Było tam bardzo ładnie...gdy zrobiliśmy się głodni usiedliśmy w pizzerii Dominium i zjedliśmy pizzę. Jedliśmy we trójkę bo J. jadł Happy Meala z Mc Donalda :D Pizza była ok. jednak ja najbardziej lubię z Fenixa....jak mówi cała moja rodzina nic jej nie dorówna :D Posiedzieliśmy jeszcze jakiś czas i nadeszła pora by wrócić do pokoju. Byłam bardzo zmęczona, nogi mnie bolały, bo miałam niewygodne buty i ogólnie ledwo szłam. W pewnym momencie myśleliśmy, że źle idziemy, jednak okazało się że jest dobrze i trafiliśmy do naszych pokoi :) Zasnęłam od razu po umyciu się....
Kolejnego dnia wstałam kilka minut po 7. Zjedliśmy śniadanie, ogarnęliśmy się, ja musiałam umyć głowę oraz się spakowaliśmy. Kierunek naszej dalszej drogi to Zakopane. Podczas drogi napisałam do mamy sms-a co tam u nas słychać i zapytałam co u nich. Po tym sms-ie napisała, że u nich wszystko dobrze i że idą właśnie oglądać smoka. Zdziwiliśmy się i zadzwoniliśmy do mamy. Ona powiedziała, że są w Krakowie i zwiedzają wszystko w przewodnikiem :D Tego się nie spodziewałam :D Dogadaliśmy się, że po zwiedzaniu wieczorem przyjadą do Zakopanego :D "Przyjadą", bo w Krakowie była cała reszta naszej rodziny, czyli moja mama i dwaj bracia :D W Zakopanem byliśmy po dwóch godzinach jazdy. Ponieważ mieliśmy zaklepany nocleg tylko w Krakowie to zaczęliśmy od szukania miejsca do przespania się. Było strasznie ciężko. Szukaliśmy ponad 3 godziny. Wszędzie nie było wolnych pokoi lub tylko jeden, a musieliśmy mieć miejsce dla 7 osób. Chcieliśmy znaleźć w centrum, blisko Krupówek, jednak po kilku godzinach, gdy wszyscy byli zmęczeni marzyliśmy o czymkolwiek. Straciliśmy nadzieję, że cokolwiek znajdziemy. W końcu zauważyliśmy pana stojącego z plakietką "pokoje". Podjechaliśmy do niego i zapytaliśmy. Miał wolne dwa pokoje w karczmie 3 km od centrum i jakiś domek, ale bardzo blisko centrum. Pojechaliśmy pod ten domek aby go obejrzeć ale okazało się że już jest zajęty (w sumie to dobrze bo nie wyglądał zbyt ładnie, przynajmniej na zewnątrz). Pojechaliśmy do karczmy. Gdy dojechaliśmy przed nami ukazał się piękny zielony budynek. Przed nim były altanki, plac zabaw i bardzo dużo miejsca. Nasze pokoje były na 5 piętrze, więc trzeba było się trochę pomęczyć żeby wejść, ale nie na marne... Pokój był bardzo ładny, ponieważ był na samej górze to był dwu piętrowy. Na dole było jedno łóżko dwuosobowe, a na górze w jednym pokoju 3 jednoosobowe a w drugim 2. Widok z takiej wysokości był przepiękny na góry. Bardzo podobało mi się to miejsce :) Wiedziałam, że lepszego miejsca byśmy nie znaleźli. Ja miałam ten większy pokój z tymi, którzy mieli przyjechać wieczorem, a moja siostra z mężem i synem mieli ten mniejszy :) Gdy się troszkę rozpakowaliśmy postanowiliśmy wybrać się na Krupówki. Był już wieczór... około godziny 19, więc cały dzień zleciał na jeżdżeniu. Pojechaliśmy autem i stanęliśmy na parkingu, po czym poszliśmy kilka metrów na pieszo... Zjedliśmy tam kolację, chodziliśmy w tą i z powrotem... i tak zeszło do późnego wieczora. Zadzwonił mój brat , że dojechali do Zakopanego, więc umówiliśmy się żeby przyjechali na Krupówki. Mieliśmy się spotkać koło kościoła. Udało się, znaleźliśmy się bardzo szybko. W tym momencie oni musieli zjeść kolację więc oni jedli a my z nimi rozmawialiśmy o podróży i o wszystkim co się wydarzyło. Gdy zjedli znaleźliśmy swoje auta i pojechaliśmy do pokoju. Dorośli wypili po jednym piwie, pooglądaliśmy zdjęcia i przyszedł czas na sen :D Ja usnęłam od razu...
Kolejnego dnia mieliśmy zaplanowane zdobycie Morskiego Oka. Wstaliśmy około godziny 8, ogarnęliśmy się, zjedliśmy śniadanie i o 10 wyjechaliśmy busem na miejsce. Stanęliśmy w kolejce po bilety...poszło bardzo szybko i weszliśmy. Zapowiadało się 9 km czyli 2 h 20 min drogi w jedną stronę. Na początku było trudno, ale jak już się rozchodziliśmy to szło coraz łatwiej. Cały czas trzeba było pić dużo wody, ale im dłużej szliśmy tym robiło się coraz chłodniej. Pod koniec strasznie bolały mnie nogi i nie wiedziałam ile jeszcze, ale za chwilę ujrzałam ten piękny krajobraz Morskiego Oka. Wtedy wiedziałam, że warto było iść dla tego widoku. Porobiliśmy zdjęcia, odpoczęliśmy na kamieniu, popatrzyliśmy i przyszedł czas na powrót. Teraz było z górki. Wcześniej szliśmy pod górę, a teraz z górki :D Nogi same niosły....droga znów była bardzo długa. Pod koniec moje nogi ledwo szły i zaczął padać deszcz. Jednak to fajnie nas ochłodziło. Nawet nie wiecie jakie to cudowne uczucie, gdy widzisz miejsce z którego wyszedłeś 5 godzin temu. Ogarnia Cię taka radość i duma, że tyle przeszedłeś :D Gdy wyszliśmy z tej "bramy" ujrzeliśmy mnóstwo busów czekających na klientów. Znaleźliśmy busa odpowiedniego dla nas czyli centrum Zakopanego. Wsiedliśmy i nasze nogi wreszcie mogły odpocząć. Jechaliśmy bardzo długo, bo kierowca zabierał jeszcze z przystanków ludzi i jechał bardzo okrężnie. Trochę mnie to zdenerwowało, bo wszyscy byli strasznie zmęczeni. Ja już przysypiałam. Wreszcie wysiedliśmy w centrum i poszliśmy zjeść obiad. Potem wróciliśmy do domu busem. Po powrocie ja z mamą i moja siostra z K. położyliśmy się przespać. Ja praktycznie wcale nie usnęłam, bo moi bracia hałasowali. Po godzinnej drzemce znów wybraliśmy się na Krupówki. Tam znów pokręciliśmy się, posiedzieliśmy i znów wróciliśmy do pokoi. Po raz kolejny zasnęłam bez problemu....
Czwartego dnia wstałam o 8, bo musiałam umyć głowę, a przed 10 mieliśmy jechać na Spływ Dunajcem. Zdążyłam umyć, wysuszyć, uczesać siebie, siostrę i mamę... Po ogarnięciu się zeszliśmy na dół do czekającego na nas busu. Wszyscy myśleliśmy, że to będzie krótka droga, jednak okazało się że jechaliśmy ponad godzinę. Gdy byliśmy na miejscu nasz kierowca załatwił nam bardzo szybko bilety (dzięki temu nie musieliśmy stać w 2-godzinnej kolejce). Poszliśmy na miejsce gdzie czekały takie jakby tratwy i czekaliśmy na swój numer. Gdy dopłynęła do brzegu na niej stali dwaj flisacy (panowie, którzy byli z nami całą drogę i odpychali tratwę od dna takimi kijami). Poczekaliśmy na więcej osób... Taką jedną tratwą płynie około 12-13 osób. Gdy wszyscy byli na swoich miejscach wyruszyliśmy. Jeden flisak był strasznie zabawny i całą drogę się z nim śmialiśmy. Opowiadał różne historie związane z Pienińskim Parkiem Narodowym, który nas otaczał. Płynęliśmy raz wolno, raz bardzo szybko. Wszystko zależało od Nurtu rzeki :) Z biegiem czasu przed naszymi oczyma wyłaniały się coraz to piękniejsze krajobrazy... Bardzo mi się to wszystko podobało. Było pięknie. Płynęliśmy tak 2 i pół godziny.Dopłynęliśmy do brzegu i tam czekały na nas panie, które sprzedawały pamiątkowe zdjęcie z tej tratwy. Kosztowało 8 zł a wyszło całkiem ładnie więc kupiliśmy :D Przynajmniej będzie pamiątka. Poszliśmy do naszego busu i znów czekała nas ponad godzinna droga. Ja znów spałam większość drogi... Kierowca na nasze życzenie wysadził nas na Krupówkach. Tam ponownie zjedliśmy obiad i wróciliśmy do pokoi. W pokoju odpoczęliśmy i wieczorem zeszliśmy na dół do altanki. Tam siedzieliśmy, mieliśmy przekąski i zamówiliśmy pizzę. Ogólnie atmosfera była bardzo fajna. Potem wróciliśmy do pokoi i poszliśmy spać.
Kolejny dzień to był dzień powrotu do domu. Do 10 musieliśmy opuścić pokój. Spakowaliśmy się, włożyliśmy wszystkie walizki do auta i poszliśmy na herbatę i kawę. Ja piłam Cappuccino. Po wypiciu pojechaliśmy na skocznię. Wjechaliśmy na górę wyciągiem. Na górze popatrzeliśmy, porobiliśmy zdjęcia i znów zjechaliśmy. Kupiliśmy sobie jeszcze lody i gdy byliśmy prawie przy aucie zaczął lać deszcz. Było okropnie, jednak zdążyliśmy na czas do auta...na szczęście. Krople deszczu okropnie waliły o dach samochodu. My siedzieliśmy i jedliśmy lody czekając aż przestanie. Ogólnie na ten dzień mieliśmy jeszcze w planach wejść na Gubałówkę, jednak ten deszcz wszystko popsuł. Po skoczni pojechaliśmy na Krupówki znów coś zjeść :D Jednak się rozdzieliliśmy... ja pojechałam autem z mamą, i braćmi a moja siostra z mężem i synem oddzielnie. Deszcz cały czas padał. Tam gdzie jedliśmy czekaliśmy bardzo długo na zamówienie....ponad pół godziny...Było to strasznie denerwujące i męczące...Po zjedzeniu kupiliśmy jeszcze kilka pamiątek i spotkaliśmy się na stacji BP. Dwoma autami wyruszyliśmy w drogę powrotną. Jechaliśmy strasznie długo....było chyba z 6 i pół godziny. Były korki i wypadki... Jeszcze opowiem co odwaliłam :) Gdy stanęliśmy na toaletę i małą przerwę na stacji to kupiłam sobie hot - doga. Tak mi się akurat trafiło, że na dole był dziurawy i wylatywał z niego cały keczup. Przez to ubrudziłam całą bluzkę :D Później w aucie ją zmieniłam na czystą :D Gdy dojechaliśmy do domu byłam bardzo zmęczona i ucieszyłam się, gdy zobaczyłam mój cieplutki domek :D Tego dnia usnęłam błyskawicznie...
Kolejnego dnia czyli wczoraj obudziłam się z bólem głowy....wykąpałam się, umyłam głowę. W wanie poczułam że robi mi się niedobrze. Gdy wyszłam w łazienki było ok. i zaczęłam pisać tego posta. Jednak musiałam przestać, ponieważ musiałam zwymiotować :( Poczułam się lepiej i pisałam dalej jednak po jakimś czasie poczułam się taka słaba, że wyłączyłam laptopa i położyłam się spać. Wstałam o 15 i znów wymiotowałam. Później do końca dnia wszystko co wypiłam i zjadłam wylądowało w toalecie. Czułam się okropnie. Wieczorem mój brat także zaczął wymiotować. Wtedy pomyśleliśmy że to po surówce, którą jedliśmy w tej karczmie. Nie dość że tyle czekaliśmy to jeszcze nas otruli. Właściwie to tą surówkę jadła też moja mama i brat, ale najwyraźniej oni są bardziej odporni.. Po niczym innym raczej wymiotować nie mogłam. Dlatego właśnie post jest dopiero dzisiaj a nie wczoraj. Przepraszam za to no ale cóż. Zdjęcia z wyjazdu dodam w następnym poście jak zgram wszystko na laptopa.:D
Aha..i jeszcze mówiąc ogółem wyjazd mi się bardzo podobał i wiem, że będę tęskniła za tym pięknym widokiem gór...cieszę się że byliśmy tam całą rodziną. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś taki wyjazd nas spotka :D Gratuluję jeżeli dotrwałaś/eś do końca tego posta :) Dzięki za przeczytanie i pozdrawiam :D :D :D
Dnia kiedy pisałam ostatniego posta spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy do torby. W dniu wyjazdu wstałam o 5 rano. Ogarnęłam się, ubrałam itd. Zeszliśmy do samochodu z walizkami, torbami i spakowaliśmy wszystko do bagażnika. Ruszyliśmy w drogę do Zatoru. . Dojechaliśmy na parking przed Energylandię po trzech godzinach jazdy. Kierowała nas nawigacja przez co kilka razy pobłądziliśmy, ale daliśmy radę :D Na miejscu okazało się, że Energylandia jest jeszcze zamknięta i że otwarcie jest o 10, pomimo iż w internecie było napisane, że jest czynne od 8. Dobrze, że nie wyjechaliśmy wcześniej... Jak pisałam wcześniej pojechałam z siostrą, jej mężem i ich synem. Męża nazwiemy literką K. , siostrę literką G. a siostrzeńca literką J. A więc K. poszedł po bilety, a przez pół godziny oczekiwania na otwarcie robiliśmy zdjęcia, korzystaliśmy z toalety itd. Kilka minut przed 10 przed wejściem utworzyła się kolejka i o 10 drzwi się otworzyły. Zaczęło się sprawdzaniem biletów...gdy już weszliśmy udaliśmy się przed siebie...na początek zrobiliśmy kilka zdjęć z różnymi figurkami po czym stanęliśmy w kolejce do pierwszej atrakcji, która nam się spodobała. Była nim taka łódka, która płynęła raz po wodzie, raz po szynach i w pewnym momencie spadaliśmy w dół, gdzie była woda i chlapała na nas z wielkim pluskiem :P Po tym byliśmy cali mokrzy , ale było super. Dalej byliśmy na jeszcze wielu, wielu kolejkach, ale już dokładnie nie będę tego opisywała :D Napiszę o tym, jak poszliśmy na jedną kolejkę wszyscy oprócz J. On usiadł na ławce, a ja zostawiłam mu swoją torebkę, w której miałam wszystkie i wszystkich rzeczy, bo tylko ja miałam torebkę. Założyłam mu ją na szyję i kazałam pilnować. Bałam się, że może ktoś mu ukraść lub coś takiego i moje przeczucia były dobre...Gdy staliśmy w kolejce spoglądałam co jakiś czas na J. sprawdzając czy z torebką wszystko ok. W pewnym momencie zauważyłam jak młody pan usiadł koło J. Na początku mnie to nie zdziwiło, jednak po pewnym czasie zauważyłam, że się przybliżył do J. i oparł rękę na ławce tuż za J. Wtedy wiedziałam, że jest coś nie tak, tym bardziej, ze ławka była bardzo długa i praktycznie pusta. Powiedziałam siostrze o moim podejrzeniu...zawołaliśmy J. żeby oddał torebkę. Przyszedł, oddał, a tamten pan sobie poszedł. Na szczęście zdążyliśmy na czas. Nie wiem co by było, gdybym nie zauważyła tej całej sytuacji... W tej Energylandii najbardziej podobała mi się RollerCoaster. Byłam na nim na samym końcu i było świetnie :D Tak szybko jechał, że nawet nie było czasu się bać ja powiedział K. :) Siostra niestety na tym nie była, bo po poprzedniej kolejce zrobiło jej się niedobrze. Około 15 mieliśmy iść jeszcze do domu strachu, ale zaczął padać deszcz i wróciliśmy do auta. Pojechaliśmy do Krakowa, a dokładniej do hotelu, który mieliśmy tam zarezerwowany. Szukaliśmy go długo, ale wreszcie trafiliśmy na miejsce. Weszliśmy do środka i się trochę rozpakowaliśmy. Pokój był całkiem ok. Po chwili odpoczynku postanowiliśmy iść na Stare Miasto. Poszliśmy na pieszo. Trochę tam pochodziliśmy, popatrzeliśmy, porobiliśmy zdjęcia. Nie zwiedzaliśmy nic w środku tylko na zewnątrz. Było tam bardzo ładnie...gdy zrobiliśmy się głodni usiedliśmy w pizzerii Dominium i zjedliśmy pizzę. Jedliśmy we trójkę bo J. jadł Happy Meala z Mc Donalda :D Pizza była ok. jednak ja najbardziej lubię z Fenixa....jak mówi cała moja rodzina nic jej nie dorówna :D Posiedzieliśmy jeszcze jakiś czas i nadeszła pora by wrócić do pokoju. Byłam bardzo zmęczona, nogi mnie bolały, bo miałam niewygodne buty i ogólnie ledwo szłam. W pewnym momencie myśleliśmy, że źle idziemy, jednak okazało się że jest dobrze i trafiliśmy do naszych pokoi :) Zasnęłam od razu po umyciu się....
Kolejnego dnia wstałam kilka minut po 7. Zjedliśmy śniadanie, ogarnęliśmy się, ja musiałam umyć głowę oraz się spakowaliśmy. Kierunek naszej dalszej drogi to Zakopane. Podczas drogi napisałam do mamy sms-a co tam u nas słychać i zapytałam co u nich. Po tym sms-ie napisała, że u nich wszystko dobrze i że idą właśnie oglądać smoka. Zdziwiliśmy się i zadzwoniliśmy do mamy. Ona powiedziała, że są w Krakowie i zwiedzają wszystko w przewodnikiem :D Tego się nie spodziewałam :D Dogadaliśmy się, że po zwiedzaniu wieczorem przyjadą do Zakopanego :D "Przyjadą", bo w Krakowie była cała reszta naszej rodziny, czyli moja mama i dwaj bracia :D W Zakopanem byliśmy po dwóch godzinach jazdy. Ponieważ mieliśmy zaklepany nocleg tylko w Krakowie to zaczęliśmy od szukania miejsca do przespania się. Było strasznie ciężko. Szukaliśmy ponad 3 godziny. Wszędzie nie było wolnych pokoi lub tylko jeden, a musieliśmy mieć miejsce dla 7 osób. Chcieliśmy znaleźć w centrum, blisko Krupówek, jednak po kilku godzinach, gdy wszyscy byli zmęczeni marzyliśmy o czymkolwiek. Straciliśmy nadzieję, że cokolwiek znajdziemy. W końcu zauważyliśmy pana stojącego z plakietką "pokoje". Podjechaliśmy do niego i zapytaliśmy. Miał wolne dwa pokoje w karczmie 3 km od centrum i jakiś domek, ale bardzo blisko centrum. Pojechaliśmy pod ten domek aby go obejrzeć ale okazało się że już jest zajęty (w sumie to dobrze bo nie wyglądał zbyt ładnie, przynajmniej na zewnątrz). Pojechaliśmy do karczmy. Gdy dojechaliśmy przed nami ukazał się piękny zielony budynek. Przed nim były altanki, plac zabaw i bardzo dużo miejsca. Nasze pokoje były na 5 piętrze, więc trzeba było się trochę pomęczyć żeby wejść, ale nie na marne... Pokój był bardzo ładny, ponieważ był na samej górze to był dwu piętrowy. Na dole było jedno łóżko dwuosobowe, a na górze w jednym pokoju 3 jednoosobowe a w drugim 2. Widok z takiej wysokości był przepiękny na góry. Bardzo podobało mi się to miejsce :) Wiedziałam, że lepszego miejsca byśmy nie znaleźli. Ja miałam ten większy pokój z tymi, którzy mieli przyjechać wieczorem, a moja siostra z mężem i synem mieli ten mniejszy :) Gdy się troszkę rozpakowaliśmy postanowiliśmy wybrać się na Krupówki. Był już wieczór... około godziny 19, więc cały dzień zleciał na jeżdżeniu. Pojechaliśmy autem i stanęliśmy na parkingu, po czym poszliśmy kilka metrów na pieszo... Zjedliśmy tam kolację, chodziliśmy w tą i z powrotem... i tak zeszło do późnego wieczora. Zadzwonił mój brat , że dojechali do Zakopanego, więc umówiliśmy się żeby przyjechali na Krupówki. Mieliśmy się spotkać koło kościoła. Udało się, znaleźliśmy się bardzo szybko. W tym momencie oni musieli zjeść kolację więc oni jedli a my z nimi rozmawialiśmy o podróży i o wszystkim co się wydarzyło. Gdy zjedli znaleźliśmy swoje auta i pojechaliśmy do pokoju. Dorośli wypili po jednym piwie, pooglądaliśmy zdjęcia i przyszedł czas na sen :D Ja usnęłam od razu...
Kolejnego dnia mieliśmy zaplanowane zdobycie Morskiego Oka. Wstaliśmy około godziny 8, ogarnęliśmy się, zjedliśmy śniadanie i o 10 wyjechaliśmy busem na miejsce. Stanęliśmy w kolejce po bilety...poszło bardzo szybko i weszliśmy. Zapowiadało się 9 km czyli 2 h 20 min drogi w jedną stronę. Na początku było trudno, ale jak już się rozchodziliśmy to szło coraz łatwiej. Cały czas trzeba było pić dużo wody, ale im dłużej szliśmy tym robiło się coraz chłodniej. Pod koniec strasznie bolały mnie nogi i nie wiedziałam ile jeszcze, ale za chwilę ujrzałam ten piękny krajobraz Morskiego Oka. Wtedy wiedziałam, że warto było iść dla tego widoku. Porobiliśmy zdjęcia, odpoczęliśmy na kamieniu, popatrzyliśmy i przyszedł czas na powrót. Teraz było z górki. Wcześniej szliśmy pod górę, a teraz z górki :D Nogi same niosły....droga znów była bardzo długa. Pod koniec moje nogi ledwo szły i zaczął padać deszcz. Jednak to fajnie nas ochłodziło. Nawet nie wiecie jakie to cudowne uczucie, gdy widzisz miejsce z którego wyszedłeś 5 godzin temu. Ogarnia Cię taka radość i duma, że tyle przeszedłeś :D Gdy wyszliśmy z tej "bramy" ujrzeliśmy mnóstwo busów czekających na klientów. Znaleźliśmy busa odpowiedniego dla nas czyli centrum Zakopanego. Wsiedliśmy i nasze nogi wreszcie mogły odpocząć. Jechaliśmy bardzo długo, bo kierowca zabierał jeszcze z przystanków ludzi i jechał bardzo okrężnie. Trochę mnie to zdenerwowało, bo wszyscy byli strasznie zmęczeni. Ja już przysypiałam. Wreszcie wysiedliśmy w centrum i poszliśmy zjeść obiad. Potem wróciliśmy do domu busem. Po powrocie ja z mamą i moja siostra z K. położyliśmy się przespać. Ja praktycznie wcale nie usnęłam, bo moi bracia hałasowali. Po godzinnej drzemce znów wybraliśmy się na Krupówki. Tam znów pokręciliśmy się, posiedzieliśmy i znów wróciliśmy do pokoi. Po raz kolejny zasnęłam bez problemu....
Czwartego dnia wstałam o 8, bo musiałam umyć głowę, a przed 10 mieliśmy jechać na Spływ Dunajcem. Zdążyłam umyć, wysuszyć, uczesać siebie, siostrę i mamę... Po ogarnięciu się zeszliśmy na dół do czekającego na nas busu. Wszyscy myśleliśmy, że to będzie krótka droga, jednak okazało się że jechaliśmy ponad godzinę. Gdy byliśmy na miejscu nasz kierowca załatwił nam bardzo szybko bilety (dzięki temu nie musieliśmy stać w 2-godzinnej kolejce). Poszliśmy na miejsce gdzie czekały takie jakby tratwy i czekaliśmy na swój numer. Gdy dopłynęła do brzegu na niej stali dwaj flisacy (panowie, którzy byli z nami całą drogę i odpychali tratwę od dna takimi kijami). Poczekaliśmy na więcej osób... Taką jedną tratwą płynie około 12-13 osób. Gdy wszyscy byli na swoich miejscach wyruszyliśmy. Jeden flisak był strasznie zabawny i całą drogę się z nim śmialiśmy. Opowiadał różne historie związane z Pienińskim Parkiem Narodowym, który nas otaczał. Płynęliśmy raz wolno, raz bardzo szybko. Wszystko zależało od Nurtu rzeki :) Z biegiem czasu przed naszymi oczyma wyłaniały się coraz to piękniejsze krajobrazy... Bardzo mi się to wszystko podobało. Było pięknie. Płynęliśmy tak 2 i pół godziny.Dopłynęliśmy do brzegu i tam czekały na nas panie, które sprzedawały pamiątkowe zdjęcie z tej tratwy. Kosztowało 8 zł a wyszło całkiem ładnie więc kupiliśmy :D Przynajmniej będzie pamiątka. Poszliśmy do naszego busu i znów czekała nas ponad godzinna droga. Ja znów spałam większość drogi... Kierowca na nasze życzenie wysadził nas na Krupówkach. Tam ponownie zjedliśmy obiad i wróciliśmy do pokoi. W pokoju odpoczęliśmy i wieczorem zeszliśmy na dół do altanki. Tam siedzieliśmy, mieliśmy przekąski i zamówiliśmy pizzę. Ogólnie atmosfera była bardzo fajna. Potem wróciliśmy do pokoi i poszliśmy spać.
Kolejny dzień to był dzień powrotu do domu. Do 10 musieliśmy opuścić pokój. Spakowaliśmy się, włożyliśmy wszystkie walizki do auta i poszliśmy na herbatę i kawę. Ja piłam Cappuccino. Po wypiciu pojechaliśmy na skocznię. Wjechaliśmy na górę wyciągiem. Na górze popatrzeliśmy, porobiliśmy zdjęcia i znów zjechaliśmy. Kupiliśmy sobie jeszcze lody i gdy byliśmy prawie przy aucie zaczął lać deszcz. Było okropnie, jednak zdążyliśmy na czas do auta...na szczęście. Krople deszczu okropnie waliły o dach samochodu. My siedzieliśmy i jedliśmy lody czekając aż przestanie. Ogólnie na ten dzień mieliśmy jeszcze w planach wejść na Gubałówkę, jednak ten deszcz wszystko popsuł. Po skoczni pojechaliśmy na Krupówki znów coś zjeść :D Jednak się rozdzieliliśmy... ja pojechałam autem z mamą, i braćmi a moja siostra z mężem i synem oddzielnie. Deszcz cały czas padał. Tam gdzie jedliśmy czekaliśmy bardzo długo na zamówienie....ponad pół godziny...Było to strasznie denerwujące i męczące...Po zjedzeniu kupiliśmy jeszcze kilka pamiątek i spotkaliśmy się na stacji BP. Dwoma autami wyruszyliśmy w drogę powrotną. Jechaliśmy strasznie długo....było chyba z 6 i pół godziny. Były korki i wypadki... Jeszcze opowiem co odwaliłam :) Gdy stanęliśmy na toaletę i małą przerwę na stacji to kupiłam sobie hot - doga. Tak mi się akurat trafiło, że na dole był dziurawy i wylatywał z niego cały keczup. Przez to ubrudziłam całą bluzkę :D Później w aucie ją zmieniłam na czystą :D Gdy dojechaliśmy do domu byłam bardzo zmęczona i ucieszyłam się, gdy zobaczyłam mój cieplutki domek :D Tego dnia usnęłam błyskawicznie...
Kolejnego dnia czyli wczoraj obudziłam się z bólem głowy....wykąpałam się, umyłam głowę. W wanie poczułam że robi mi się niedobrze. Gdy wyszłam w łazienki było ok. i zaczęłam pisać tego posta. Jednak musiałam przestać, ponieważ musiałam zwymiotować :( Poczułam się lepiej i pisałam dalej jednak po jakimś czasie poczułam się taka słaba, że wyłączyłam laptopa i położyłam się spać. Wstałam o 15 i znów wymiotowałam. Później do końca dnia wszystko co wypiłam i zjadłam wylądowało w toalecie. Czułam się okropnie. Wieczorem mój brat także zaczął wymiotować. Wtedy pomyśleliśmy że to po surówce, którą jedliśmy w tej karczmie. Nie dość że tyle czekaliśmy to jeszcze nas otruli. Właściwie to tą surówkę jadła też moja mama i brat, ale najwyraźniej oni są bardziej odporni.. Po niczym innym raczej wymiotować nie mogłam. Dlatego właśnie post jest dopiero dzisiaj a nie wczoraj. Przepraszam za to no ale cóż. Zdjęcia z wyjazdu dodam w następnym poście jak zgram wszystko na laptopa.:D
Aha..i jeszcze mówiąc ogółem wyjazd mi się bardzo podobał i wiem, że będę tęskniła za tym pięknym widokiem gór...cieszę się że byliśmy tam całą rodziną. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś taki wyjazd nas spotka :D Gratuluję jeżeli dotrwałaś/eś do końca tego posta :) Dzięki za przeczytanie i pozdrawiam :D :D :D
wtorek, 11 sierpnia 2015
Niezapowiedziany wyjazd!
Hej! Jak zauważyliście wrzucam dzisiaj już 3 posta, a to dlatego, że chcę wyprzedzić zaległości, które czekają mnie i Was przez najbliższe kilka dni. Okazało się, że jutro wyjeżdżam na krótkie wakacje. Moja siostra miała jechać z mężem w "Podróż poślubną" gdzieś w góry.... Mieli jechać sami, jednak wczoraj okazało się, że zabierają też swojego syna, a mojego siostrzeńca :) A że ja nigdzie nie jechałam to pojadę z nimi :) Na początku nie chciałam, bo przecież to ich podróż (jak wiecie nie lubię się narzucać) ale mama mnie przekonała takim chwytem że powiedziała, że jak oni sobie wyjdą gdzieś wieczorem żeby pobyli sami to nie będą mogli zostawić mojego siostrzeńca samego a jak ja pojadę to chociaż pobędą trochę sami :) Bardzo cieszę się na ten wyjazd bo nigdy jeszcze w górach nie byłam. Na początku jedziemy do Krakowa i będziemy w Energylandii :) a potem jedziemy w góry :) Wyjeżdżamy jutro rano a wracamy albo w sobotę lub niedzielę... Mam nadzieję, że nie obrazicie się gdy nie będzie posta ale nie wiem jak tam będzie z internetem...nie mówię że na pewno nie będzie bo ostatnio tak powiedziałam a i tak post był :) Na pewno zrobię dużo zdjęć i potem wszystko Wam opiszę :) - oczywiście jeżeli będziecie chcieli :D Dziękuję jeżeli zrozumiecie i pozdrawiam :D :D :D
Pytania i odpowiedzi #2
Witajcie :) Postanowiłam napisać kolejny wpis z serii "Pytania i odpowiedzi". Tym razem skorzystam z pytań od Wiktorii z bloga: Życie codzienne, a jednak ciekawe :) Dziękuje :D Bardzo mi ułatwiłaś ^^ Bez przedłużania zaczynamy:
1. Umiesz pływać?
U mnie z pływaniem jest tak, że jak pojadę nad wodę to trochę tam przepłynę, na wodzie się utrzymam dłuższy czas. Jednak zawsze muszę mieć świadomość że pode mną jest dno. Inaczej na pewno bym się utopiła. Na basen nie chodzę i pływam tylko w wakacje. Podsumowując... umiem pływać, ale na głęboką wodę bym nie weszła :D
2. Ulubiony serial?
Odpowiadałam na to pytanie już chyba ze dwa razy, ale odpowiem jeszcze raz. Podczas szkoły oglądam "M jak miłość" i jak mam czas "Pierwszą miłość". Kocham "Miodowe lata" (obejrzałam wszystkie odcinki po kilkadziesiąt razy :D Jakiś czas temu oglądałam też w internecie "Tajemnice domu Anubisa" i bardzo polecam ten serial....jest cudny :D
3. Twoje ulubione jedzenie z KFC?
Ja do KFC chodzę bardzo, ale to bardzo rzadko. W życiu może jadłam tam ze dwa lub trzy razy :D Nie mam tam ulubionego jedzenia, ale jak byłam to pamiętam, że prawie zawsze zamawiałam "Longera" :) Ja częściej chodzę do MCDonald, kiedy jest jakaś wycieczka (tylko przy tej okazji tam jadam). Tak uwielbiam frytki i lody w polewie truskawkowej ♥ Kocham to :)
4. Ulubiony przedmiot?
Też ostatnio odpowiadałam więc wstawię kopię :) Jeżeli chodzi o to co lubię.... to historię (nigdy za bardzo nie lubiłam ale uczy nas najlepsza nauczycielka w szkole... dzięki temu polubiłam ten przedmiot). W miarę też lubię matematykę, chemię, biologię. Polski też byłby ok. gdybyśmy robili więcej ciekawych rzeczy :D.
5. Ulubiona biżuteria?
Ja nie noszę biżuterii prawie nigdy. Jest tego jeden powód....jak zakładam kolczyki to uszy bardzo mnie bolą i wokół dziurki robi się taka wydzielina, która pęka i cieknie taka woda. Na szczęście mogę nosić bransoletki i naszyjniki (chociaż i tak nie noszę). Mówię że na szczęście bo moja mama nie może nosić nic, bo robi jej się wysypka :( Chyba odziedziczyłam to po niej... Jedynie możemy założyć prawdziwe złoto lub srebro. Ostatnio biżuterię miałam na weselu :D
6. Lubisz słodycze?
Tak, kocham ♥ Niestety... Jak wiecie mam zamiar jeszcze trochę schudnąć i miałam się zdrowiej odżywiać.... zmniejszyłam ilości słodyczy ale wyeliminować nie potrafiłam...no ale trudno...trzeba korzystać z życia :)
7. Malujesz się do szkoły?
Ja jeszcze nigdy się nie malowałam! Nawet głupich rzęs sobie nie wy tuszowałam....(chyba że dla żartów z koleżanką jak byłam mniejsza). Nawet ostatnio na weselu miałam jedynie krem i błyszczyk :) Na co dzień maluję się kremem i praktycznie zawsze mam pomalowane paznokcie...ale to inną drogą... Ale powiem Wam że w mojej klasie żadna dziewczyna się nie maluje :D Może to dziwne ale dla mnie to wielki plus. :)
8. Chodzisz do kościoła co niedziela?
Jeszcze z rok temu chodziłam bardzo rzadko, ale od... chyba Świąt Wielkanocnych chodziłam co niedziela (nie licząc jednej niedzieli kiedy byłam chora) Więc - tak. Chodzę do kościoła co niedziela... :) Myślę że to mi bardzo sprzyja :D
To tyle :) Mam nadzieję że Wam się podobało :) Dzięki za przeczytanie i pozdrawiam :D :D :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)

