piątek, 29 kwietnia 2016

Rocznica!

Witam wszystkich!
Dzisiaj, czyli 29 kwietnia mija rok, od dodania pierwszego posta na tym blogu. Ten czas minął  szybko i pamiętam bardzo dobrze, gdy pisałam powitalną notkę. Wtedy miałam tysiące myśli w głowie: "Czy to ma sens?","Czy ktokolwiek  przeczyta?,"Czy kogoś to zainteresuje?" Dzisiaj znam odpowiedzi na te pytania: ma to ogromny sens, czytacie , najwyraźniej Was interesuje.
 Ogromnie się cieszę, że tutaj jestem, że zdecydowałam się tamtego dnia spróbować i Wy jesteście ze mną! Przez cały ten rok mnie motywowaliście, wspieraliście, po prostu byliście i wiedziałam, że mogę na Was liczyć. Na początku pisałam głównie o swoich problemach i blog nie był wesoły. Wtedy dawaliście mi mnóstwo rad, pomagaliście w ciężkich chwilach i podnosiliście mnie na duchu. Niedawno zdecydowałam się, na to, aby ten blog był optymistyczny, kolorowy i nie chciałam ciągle się żalić. Myślę, że wyszło mi , bo dawno nie było posta, dotyczącego szkolnych problemów, mimo, że one nadal są.  Myślę, że każdy z nas wie, ile radości daje każdy szczery komentarz, nowy czytelnik,  kolejna cyferka z przodu wyświetleń. 
Dlatego dzisiaj chciałabym Wam bardzo podziękować za ten cudowny rok, że wiele z Was jest tutaj już bardzo długo, że czytaliście, komentowaliście i byliście. 
Czuję lekki niedosyt z powodu tego, że posty nie pojawiały się częściej i przepraszam za to. Czasami miałam wrażenie, że nie doceniałam bloga, tego że go mam i jest Was tak dużo. Jednak dzisiaj ze świadomością, ile czasu tutaj jestem bardzo się cieszę i dostałam kolejną dawkę ogromnej motywacji.
Nie ukrywam, ze chciałabym, aby kolejny rok był jeszcze lepszy, bardziej pracowity i efektowny. Mam nadzieję, że mi w tym pomożecie. Jeszcze raz wielkie dzięki dla każdego z Was!
 
Sorry za to rozmazanie w prawym, dolnym rogu :/
Dziękuję za przeczytanie tego krótkiego posta! Pozdrawiam!

niedziela, 24 kwietnia 2016

Co ludzie powiedzą?

Cześć! Do napisania tego posta zainspirowało mnie przeglądanie YouTuba. Zobaczyłam tytuł filmiku jednej dziewczyny i on od razu skojarzył mi się z opowieścią cioci.  Wyglądało to mniej więcej tak:
Pewna pani (nazwijmy ją D.) ma 3 córki. Jedna ma dwójkę dzieci, druga od kilku lat się stara, jednak ma z tym poważne problemy. Pewnego dnia zadzwoniła do swojej siostry i powiedziała: "Mam złą wiadomość.... M. (trzecia córka) ma dziecko..." D. wybuchła płaczem. Zastanawiacie się, dlaczego jest to zła wiadomość? No ja też. Według pani D. nie powinno się tak stać, ponieważ M. nie wyszła jeszcze za mąż, dziecko powinno być po ślubie..i przede wszystkim: "Co ludzie powiedzą?" Najlepsze jest to, że D. dowiedziała się o ciąży córki miesiąc przed porodem. M. ukrywała się, zamieszkując u swojej siostry. Można od razu zauważyć, jak bardzo córka musiała bać się reakcji matki, skoro nie chciała, aby się o tym dowiedziała.
Nie rozumiem takiego podejścia. Zamiast cieszyć się, z tego że dziecko urodziło się zdrowe, córka jest szczęśliwa, to ważniejsze jest to, że ludzie będą gadać...
Dlaczego wszystko jest robione tak bardzo pod publikę? Czemu dobre wrażenie na innych  jest ważniejsze od zdrowia, miłości, szczęścia? Po co tym się tak bardzo przejmować? Przecież ludzie zawsze gadają...czy to w szkole, czy pracy ktoś zawsze cię obgaduje. Zrozumiałabym sytuację, kiedy córka nie była by pełnoletnia, ale ona ma 26 lat... 
Gdyby ludzie zaczęli  robić wszystko na pokaz, to nikt nie byłby szczęśliwym człowiekiem. Myślę, że trzeba robić swoje, niezależnie od tego co mówią inni. Często okazuje się to trudne, bo presja otocznia i strach przed brakiem akceptacji sprawia, że udajemy kogoś kim nie jesteśmy. Ja bardzo podziwiam ludzi, którzy potrafią być całkowicie sobą i nie boją się wypowiadać własnego zdania. Sama mam z tym małe problemy... Ciągle z tym walczę i nie udaję kogoś kim nie jestem, tylko czasami chcę coś powiedzieć, ale nie mam odwagi. Dlatego tutaj staram się w pełni pokazywać prawdziwą siebie. 
 Trzeba cieszyć się ze szczęścia swojego i swoich bliskich, bo jest ono  ważniejsze od opinii innych. 
Myślę, że dobrym podsumowaniem posta będzie cytat:
 Dziękuję Ci za przeczytanie. Napiszcie w komentarzu co sądzicie o postawie pani D. i czy wy potraficie żyć, nie zważając na to co mówią o Was ludzie? 
Pozdrawiam!

wtorek, 19 kwietnia 2016

Rysowanie

Hej. Zastanawiałam się, czy napisać tego posta. Doszłam do wniosku, że nie mam nic do stracenia, dlatego tutaj jestem. Od jakiegoś czasu zaczęłam interesować się rysowaniem, chciałam spróbować. Zawsze wmawiałam sobie, że nie potrafię narysować NIC i nigdy mi to nie wyjdzie. Ostatnio chciałam sprawdzić, jakie są moje umiejętności i tak powstały te dwa rysunki:
Ten rysowałam oglądając filmik pewnego chłopaka i rysując razem z nim. Sama nie wiem, co o nim sądzić...chciałabym, aby bardziej doświadczone osoby napisały mi w komentarzu, czy jak na pierwszy raz jest okej? Jakieś rady, wskazówki? Przyjmę chętnie każdą krytykę, ponieważ chcę się nauczyć na własnych błędach.

To mój drugi szkic. Rysując go wzorowałam się na jednym z grafik w Google.  Również proszę Was o ocenę...szczerą ocenę. Dodam, że rysowałam go 2 godziny. 

 Zdaję sobie sprawę, że dopiero zaczynam i jest to bardzo amatorskie, ale mam nadzieję, że z biegiem czasu i ćwiczeniami będzie wychodziło lepiej. Mam zamiar kontynuować,  ponieważ sprawia mi to przyjemność. Z góry dziękuję za opinie na temat tych dwóch rysunków i proszę Was, abyście napisali, czy chcielibyście zobaczyć na  blogu moje przyszłe prace. Pozdrawiam!

sobota, 16 kwietnia 2016

Pytania i odpowiedzi #6

Hej. Dziś kolejna notka z tej serii. Pod ostatnim postem dostałam pytania od Łukasza z bloga: Optimum . Wpadnijcie do niego,  bo dopiero zaczyna i trochę motywacji mu się przyda. Coś się  zrymowało. Bardzo dziękuję Ci za pytanka. Zapraszam do dalszej części!


1. Jaką pizze lubisz najbardziej?
A taką tradycyjną. Pizza z serem, szynką, pieczarkami i podwójnym serem ♥ Jadłam w wielu restauracjach, ale Fenix najlepszy. Od lat u nas w domu jak ma być pizza to tylko z Fenixa. Czasami próbujemy czegoś nowego, ale nigdy nie trafiliśmy na coś równie pysznego.  Polecam!


2. Opowiesz jakąś ciekawą i krótką historyjkę? [min. 100 słów]
Spróbuję...a co wyjdzie - to wyjdzie..    Dawno, dawno temu był sobie nastoletni chłopak. Jak każdy inny miał zainteresowania, kolegów, koleżanki, rodzinę, dom. Jedynie, czego brakowało mu do szczęścia, to miłości. Czuł się bardzo osamotniony, smutny, brakowało mu kogoś, kto  wesprze w trudnych momentach , pocieszy, przytuli. Był pewien, że zostanie tak  na zawsze, nikt go nie pokocha i nie odnajdzie tego, co uważa za prawdziwe szczęście. Z dnia na dzień myślał o tym coraz bardziej pesymistycznie, przyszłość widział w czarnych barwach i  nie potrafił inaczej. Miał zbyt niską samoocenę i był zbyt nieśmiały, aby uwierzyć, że nadejdzie dzień, w którym odnajdzie miłość swojego życia. Czas mijał...chłopak nie miał już żadnej nadziei, na to, że będzie dobrze. Nagle, pewnego wieczora koleżanka namówiła go na wypad do klubu. Długo nie chciał się zgodzić, nie miał ochoty na jakąkolwiek zabawę, ale po długich namowach udało się. Założył elegancką koszulę, spodnie, buty i do "chłopaka idealnego"  brakowało mu tylko uśmiechu. Usiedli na jednej z sof. Po krótkiej rozmowie chłopak poszedł złożyć zamówienie. Po drodze zauważył dziewczynę samotnie siedzącą na podłodze i płaczącą. Chcąc być miły - podszedł i zapytał co się stało. Ona była zbyt roztrzęsiona, aby cokolwiek mówić, więc  użyczył jej swego ramienia, by się wypłakała.  Po krótkim czasie opowiedziała mu o swojej nieciekawej sytuacji w domu. Chłopak starał się ją pocieszyć, jak tylko mógł i udało mu się - na twarzy dziewczyny pojawił się szeroki uśmiech, a od dostrzegł wielkie piękno jej urody. Nagle przypomniał sobie o koleżance, którą zostawił samą. Zabrał towarzyszkę i przedstawił koleżance,  która musiała wracać do domu i chłopak został sam z nowo poznaną dziewczyną. Rozmawiali cały wieczór i dogadywali się świetnie. Tematów nie brakowało. Spotykali się codziennie. Po pewnym czasie ta -  można byłoby powiedzieć przypadkowa znajomość przerodziła się w miłość. Jednak chłopak wiedział, że to było przeznaczenie i prędzej czy później musiał na nią trafić, bo to właśnie na nią czekał tak długo....

Właśnie dlatego nie warto tracić czasu na zadręczanie się czarnymi scenariuszami.


3. Będą częściej posty?
Myślę, że w wakacje tak. Będę miała mnóstwo wolnego czasu, więc będę pisała. Teraz, jak jest szkoła nie mam wolnej chwili na włączenie laptopa, a co dopiero stworzenie nowego posta.  Denerwuje mnie to, bo nie dają ani trochę odpocząć - ciągle jakieś nowe prace, sprawdziany, kartkówki....


4. Twój ulubiony cytat z przeczytanej książki?
Niestety nie czytam za dużo, no ale najpiękniejsze cytaty, z książki którą przeczytałam są oczywiście z "Małego księcia" Trudno będzie mi wybrać jeden. Ale chyba ten jest mi najbliższy: "Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku"


5. Jaką masz ocenę z Muzyki?
Na półrocze miałam 5. Teraz staram się o 6...zobaczymy jak to wyjdzie :) Chciałabym,  aby się udało. U nas muzyka to sama teoria, a śpiewamy jeden raz w półroczu.


6. Co najbardziej lubisz śpiewać?
Najbardziej piosenki po Polsku, no bo powiedzmy sobie szczerze...angielski bardzo kaleczę więc wolę nie. Ale ogólnie bardzo lubię  śpiewać, najczęściej gdy jestem sama :) Nie chcę nikogo zamęczać moimi fałszami.


7. Powtarzasz jakąś nietypową czynność codziennie? (nie mycie zębów itp.)
Nie przychodzi mi nic do głowy.  Może i jest coś takiego, ale nie wiem co :D Jak odkryję tę  czynność to napiszę.


8.Co sądzisz o piosence: https://www.youtube.com/watch?v=GTyN-DB_v5M&nohtml5=False ?
Sądzę, że jest to fajna piosenka o miłości do drugiej osoby. Na pewno szybko wpada mi w ucho :D



9.  Czm u Cb Narcyze szybciej zakwitły niż u mnie?! ;_;

Bo ja - w przeciwieństwie do Ciebie je podlewałam. 



10. Umiesz jeździć na  deskorolce?

  Nie. Próbowałam tego bardzo mało razy, więc nie miałam okazji się nauczyć. Może kiedyś...



Dziękuję za przeczytanie posta. Pozdrawiam. 

niedziela, 10 kwietnia 2016

Pytania i odpowiedzi #5

Hej :) Dziś pytania i odpowiedzi ;) Zapraszam!

1. Czy lubisz pływać?
Tak, bardzo lubię spędzać czas w wodzie. W lato  często to robię. Tylko niestety w pobliżu nie ma żadnego jeziora, ale na szczęście są sztuczne zbiorniki wodne, gdzie zawsze jest mnóstwo ludzi. Nie umiem jakoś świetnie pływać, ale kocham ♥ Nie mogę doczekać się lata.

2. Pijesz kawę ?
Nie! Jakoś mi  nie smakuje. Jedynie co, to Cappuccino i  herbatka. 


3. O której chodzisz spać ?
Różnie to bywa. Zależy od dnia i czy zrobię sobie drzemkę po szkole (ale to bardzo rzadko). Nie chodzę jakoś późno. Najczęściej jest to około 23:00, jednak jak jestem bardzo zmęczona to 22:00 :)


4. Malujesz paznokcie ?
Jakiś czas temu miałam zawsze pomalowane, bo strasznie ich nie lubię... Ale ostatnio przestałam i czekam aż długość będzie odpowiednia :) Tylko strasznie mnie wkurza to, że u prawej ręki zawsze się łamią, a u lewej są piękne i równe... Taki małe problemy :D Jednak teraz używam odżywki i trzymają się całkiem nieźle. 


5. Jesteś leniem ?
I tak i nie :) Uwielbiam bardzoo długo spać i nie  na widzę dźwięku budzika...ale ogólnie wydaje mi się, że jestem pracowitą osobą, co widać po moich ocenach :D Nie lubię marnować czasu na nic nie robienie, bo  wtedy źle się z tym czuje. 


6. Umiesz śpiewać ?
Umieć - umiem, jak każdy, ale strasznie fałszuje i nie wychodzi mi to dobrze..powiedziałabym że tragicznie. Jednak śpiewać każdy może i robię to często (gdy jestem sama). Po prostu to lubię :)


7. Ulubiony owoc ?
Raczej wszystkie lubię. Ale najbardziej to chyba mandarynki, pomarańcze, banany, jabłka, truskawki, czereśnie... te jem najczęściej :)

8. Masz rodzeństwo ?
To już chyba wiecie :) Ale napiszę jeszcze raz. Mam 2 braci i siostrę. Wszyscy starsi...i jeszcze syn siostry, którego traktuje jak brata, ale wiadomo - on młodszy. Cieszę się z tak dużej rodzinki :) Nie wyobrażam sobie, że miałabym być jedynaczką. 


9. Najgorszy przedmiot w szkole ?
Zdecydowanie fizyka. To przede wszystkim ze względu na nauczycielkę, która nie potrafi tłumaczyć. Tak samo jest z niemieckim. Więc te dwa są najgorsze.


10. Ulubiony sport? 
Jeżeli chodzi o gry zespołowe to nie jestem w nich zbyt dobra, ale jak już mam wybierać to siatkówka najlepsza ^^ Lubię też ją oglądać. 

11. Umiesz ładnie rysować ?
Nie, ale ostatnio zastanawiałam się nad poszerzeniem tych umiejętności :) Myślę, że zacznę robić coś w tym kierunku...może wyjdzie, może nie...zobaczymy :)


12. Usuwasz hejty?
Nie usuwam, bo jeszcze się z takimi komentarzami nie spotkałam :) Jedynie co, to konstruktywna krytyka, którą bardzo szanuję i cieszę się że jesteście szczerzy. Jednak gdyby ktoś napisał bezpodstawnie coś niemiłego na mój temat to pewnie bym usunęła. 


13. Wierzysz w miłość?
Oczywiście, że tak :) Jest to dla mnie bardzo ważna wartość w życiu i mam nadzieję, że w przyszłości odnajdę tą właściwą drugą połówkę. Do tej  pory poważnie w nikim się nie zakochałam, z czego się cieszę, bo pewnie była by to miłość bez wzajemności. 


14. Jaki masz znak zodiaku?
Baran ♥ :D


15. Jaki masz numer w dzienniku?
Drugi i cieszę się, że nie pierwszy :D 

Ok. to tyle na dzisiaj. Dziękuję za przeczytanie posta. Pozdrawiam!

sobota, 9 kwietnia 2016

Trudne decyzje!

"Czy lepiej będzie zachować się tak, czy  inaczej? Hmm...jak zrobię tak - zranię ją, a jak tak to jego. Co zrobić? "
Trudne decyzje - na pewno spotkaliście się z nimi nie raz. Niektóre sytuacje życiowe są na prawdę trudne i wymagają dokładnego przemyślenia swoich wyborów. Nikt z nas nie jest w stanie przelecieć w przyszłość i sprawdzić, która decyzja będzie lepsza. Na tym polega cała trudność... Musimy przeanalizować wszystkie możliwe warianty i zdać się na intuicję. Tutaj też pojawia się pytanie: "Czy lepiej będzie posłuchać serca czy rozumu? "Myślę, że pół na pół...najpierw sprawdź czy decyzja będzie mądra i czy ma jakikolwiek sens...potem zdaj się na intuicję i zrób to co podpowiada Ci serce. Trudno jest mi to opisać, ale pewnie wiecie o co chodzi. Musi być racjonalnie, ale też tak abyśmy byli zadowoleni. Podejmowanie dobrych decyzji jest na prawdę trudną sztuką, której uczymy się całe życie. 
Jednak są też decyzję mniej skomplikowane w naszym życiu (jeżeli można to tak nazwać). Chodzi mi o takie błahostki typu: zakład ze znajomymi o coś i wybór czy się na to zgadzamy czy nie lub czy pójdziemy na wagary czy nie :D W tym momencie musimy umieć przewidzieć konsekwencje swoich czynów jakie mogą zajść. Jeżeli koledzy chcą abyś przebiegł przez ulicę na czerwonym świetle (wiem, że śmieszny przykład), to nastolatek wie, że jest to głupie i niebezpieczne, ale nie chce wyjść na tchórza przed kolegami. I to jest dla niego ta trudna decyzja. Wybór, jakiego  on dokona świadczy raczej o jego dojrzałości i odpowiedzialności. Właśnie - musimy być odpowiedzialni w podejmowaniu odpowiednich decyzji i przewidywać ich konsekwencję. To jest bardzo ważne. 
Przykładowo - małe dzieci nie potrafią przewidywać konsekwencji, dlatego trzeba je mieć ciągle na oku. Chwila nieuwagi może spowodować tragedię. Gdy mieliśmy rekolekcje chłopak opowiadał o takiej sytuacji.  Jego syn miał 2 latka. On podszedł do półki i zacząć wybierać płytę, której chciałby posłuchać. W pewnym momencie spojrzał na syna, który stoi przy kuchence i wyciąga ręce do czajnika z wrzątkiem. Chłopak zaczął krzyczeć najgłośniej jak może: "NIEEEE!!" i dziecko odeszło od kuchenki. Ojciec podbiegł do syna i przytulił go najmocniej jak może. Przykra historia, ale najważniejsze że nic się nie stało. W tej sytuacji dziecko nie było niczemu winne, bo nie potrafi przewidywać konsekwencji. Dopiero później nabywamy taką umiejętność i potrafimy odróżniać dobro od zła. Jak widać są dwa rodzaje decyzji: te "życiowe", dotyczące odległej przyszłości i te "codzienne". W oby dwóch przypadkach musimy przemyśleć sytuację, przewidzieć konsekwencję i zdać się na intuicję :) Dziękuję za przeczytanie posta. Pozdrawiam! 

Zapraszam na bloga kolegi: http://colere-optimum.blogspot.com/
Dopiero zaczyna i przyda mu się motywacja ;) Będzie miło jak zajrzycie ^^ 

sobota, 2 kwietnia 2016

Zmiany!

Hejka ;) Ostatnio..., dokładnie wczoraj u mnie w domu zaszły małe zmiany. Jak większość z Was pewnie wie, w Sierpniu było wesele mojej siostry. Wiążę się to z tym, że ułożyła sobie życie, a co za tym idzie wspólne mieszkanie z mężem oraz dziećmi. Mogę się od razu pochwalić, że napisałam "dziećmi", ponieważ siostra jest w ciąży i za niecałe 2 miesiące powinna pojawić się na tym świecie mała dziewczynka ^.^ Już nie mogę się doczekać, ponieważ uwielbiam dzieci. Ale wracając do tematu w piątek przed Świętami siostra, wraz z mężem oznajmiła mojej mamie, że znaleźli mieszkanie...była to dość szokująca wiadomość, bo od wesela szukali, i pomimo, iż wiedzieli o tym od lutego nie pisnęli słówkiem :D Wszyscy martwiliśmy się, jak pomieścimy się, gdy na świat przyjdzie nowy członek rodziny.  No ale rozumiemy to, bo nie chcieli robić z tego jakiejś wielkiej afery. Więc właśnie wczoraj cały plan się dokonał . Większość rzeczy zostało spakowanych i przewiezionych do przyszłego miejsca zamieszkania. Są plusy i minusy tej całej sytuacji.
Minusem jest to, że teraz w domu będzie tak nudno, bardziej pusto, cicho. A ja tak bardzo jestem przyzwyczajona do hałasu, zamętu, wiecznie w domu się coś działo.  Na pewno będzie mi tego wszystkiego brakowało, jednak  szybko się przyzwyczaję. Jak o tym pomyślę, robi mi się zwyczajnie, po ludzku przykro,  że już nie będzie jak dawniej... Pewnie jak ktoś miał podobną sytuację do mojej, wie o co chodzi. To, że było tak wesoło w domu było "lekarstwem" na samotność w szkole i brak przyjaciół. Oczywiście będziemy się widywać i tak dalej, ale to już nie to samo. 
Wieelkim plusem jest to, że wreszcie będę miała swój pokój ;) Zawsze szóstka osób w domu i ledwo się mieściliśmy, a ja wiecznie siedziałam w stołowym. Teraz to się zmieni, będę miała swój kąt i więcej prywatności. Zrobiło się również o wiele więcej miejsca w szafach. 
Największą pozytywną stroną jest oczywiście to, że moja siostra na reszcie jest szczęśliwa i ułożyła sobie życie. Cieszę się, że tak się stało i mam nadzieję, że  będzie wszystko dobrze. 
Napisałam tego posta, bo chciałam komuś powiedzieć, że jest mi trochę smutno i czuję taką wewnętrzną pustkę, ale tak czy tak, bardzo się cieszę. 
Zmiany w życiu każdego człowieka, od czasu do czasu są potrzebne. Nikt nie lubi wiecznej rutyny i znudzenia. Mam nadzieję, że ta zmiana wyjdzie nam wszystkim na dobre, a mój pokój wkrótce nabierze nowych kolorów :D
 Bardzo dziękuję za przeczytanie posta. Pozdrawiam.