niedziela, 31 lipca 2016

Co ćwiczę, efekty po miesiącu ćwiczeń.

Dzisiaj podzielę się z Wami szczegółami dotyczącymi mojego "zdrowego stylu życia". Nie jestem pewna czy można to tak nazwać, ale nich będzie. Jeżeli nie czytaliście pierwszej części, gdzie pisałam ogólnie o mojej historii związanej z ćwiczeniami to zapraszam ^^ http://ludziesamotni.blogspot.com/2016/07/moja-historia-zwiazana-z-cwiczeniami-i.html#comment-form 
 
Takie duże, bo słabo było widać. Teraz trochę nie wyraźnie, ale da się odczytać:P

Dlaczego zaczęłam ćwiczyć? 
Jak wspominałam w ostatnim poście planowałam to od bardzo dawna.  Wiedziałam, że gdy rozpoczną się wakacje zrobię to! Często jest tak, że jak mówimy sobie, że zaczniemy coś za tydzień, miesiąc to nie dotrzymujemy słowa. "Jeżeli masz zamiar coś zrobić to zacznij teraz, nie jutro" Zgadzam się z tym, ale w tym przypadku udało mi się. Miałam świadomość, że nie mogę odkładać, ale jednocześnie w roku szkolnym nie było czasu, ani siły na ćwiczenia. Właśnie dlatego OD RAZU, kiedy tylko przestałam chodzić do szkoły wzięłam się za treningi. Chciałam też zacząć wcześniej, żeby mieć więcej czasu na osiągniecie efektów, bo nie wiem, czy po rozpoczęciu roku uda mi się utrzymać to co zaczęłam. Głównym powodem była i nadal jest chęć poprawienia swojego wyglądu. Źle się czułam z tym jak wyglądam i wiedziałam, że muszę to zmienić. "Żeby to osiągnąć trzeba wziąć się do pracy!" Po drugie chciałam mieć jakieś zajęcie na wakacje. Bałam się tego, że po raz kolejny zmarnuję ten piękny czas i było to takie "ubezpieczenie" na to, że zawsze będę mogła powiedzieć: "ćwiczyłam i osiągnęłam efekty". Ogólnie chciałam coś zmienić w swojej rutynie, codzienności. 
Na początku zrobiłam błąd. Postanowiłam, że będę ćwiczyła 6 razy w tygodniu "Skalpel":
Teraz już wiem, że po pewnym czasie organizm przyzwyczaja się do danego treningu i efektów nie ma. Ćwiczyłam tak chyba przez 3 tygodnie i żałuję, bo trochę zmarnowałam. Jednak są też pozytywy. Zauważyłam, że wykonując na początku lżejsze ćwiczenia (teraz tak mi się wydaje, na początku było ciężko nawet z tym) pomogło mi to dobrze przygotować mięśnie do cięższych treningów, jakie wprowadziłam później, ale o tym za chwilę.  Przyznaję się, że na początku wybrałam właśnie ten, bo jest najlżejszy ze wszystkich dostępnych na YouTube  :P  Było mi po prostu najwygodniej  i najłatwiej. Pamiętałam też z poprzednich lat, że po treningach cardio źle się czułam, kręciło mi się z głowie i nie dawałam rady. Po tych kilku tygodniach znudziło mi się i wiedziałam, że jak chcę podejść do tego bardziej poważnie to muszę wprowadzić też inne treningi. Od tamtego czasu oprócz "Skalpela" robiłam jeszcze"Ekstra figurę", który jest cięższy:
oraz najcięższy "Killer":
"Ekstra figurę" udało mi się zrobić całą za pierwszym razem. Było to efektem nabrania kondycji ćwicząc "Skalpel". "Killer" też zrobiłam, ale w dwóch ćwiczeniach było tak ciężko, że czasem się zatrzymywałam robiąc przerwy. Ogólnie to myślałam, że będzie gorzej :D Okazało się, że daje radę. 
Jakoś od początku lipca (myślę, że mogło być około 5) mój plan wyglądał tak:
Poniedziałek: "Skalpel"
Wtorek: "Ekstra Figura"
Środa: "Killer"
Czwartek: "Skalpel"
Piątek" "Ekstra Figura"
Sobota: "Killer"
Niedziela: Przerwa! 
Pasowało mi to :) Ogólnie to zaczęłam dużo czytać i oglądać filmy na te tematy. Natknęłam się na informacje, że najlepiej ćwiczyć 5 razy w tygodniu, a 6 to trochę za dużo. Podobno przy 5 razach efekty są lepsze niż przy 6. Przemyślałam to no i uznałam, że może rzeczywiście. Ostatni tydzień wyglądał tak samo, tylko że była jeszcze jedna przerwa - w czwartek. Sama nie wiem, czy lepiej ćwiczyć tak, czy wrócić do 6 razy w tygodniu. Może ktoś mi pomoże?
 Zauważyłam też, że po tej jednodniowej przerwie bardzo trudno się znów zebrać i wejść w rytm. Szczerze to najchętniej ćwiczyłabym codziennie :D Może nie wierzę w to co mówię, ale czasami naprawdę tak myślę. 
Początki były dosyć ciężkie, chociaż myślałam że będzie o wiele gorzej. Po pewnym czasie stało się to przyjemnością. Wtedy się wyłączam, nie myślę o niczym i mogę się wyżyć. Trochę taka terapia... Ale jaka skuteczna. Pamiętam jak jeszcze ćwiczyłam z siostrą. Wtedy nie czerpałam z tego przyjemności, nie czułam się lepiej po treningach. Teraz po ćwiczeniach mam mnóstwo energii, lepszy humor i poczucie szczęścia z tego, że wreszcie robię coś dla siebie. Nie wiem, dlaczego teraz tak jest...skąd mam w sobie tyle motywacji? Chcę dalej ćwiczyć i patrzeć na efekty. Jesteście pewnie ciekawi czy są. Pewnie, że są! Widzę, że brzuch, nogi, ręce...wszystko się pomału zmienia :) Bardzo mnie to cieszy. Dziś się zważyłam i na wadze ubyło mi 2 kg. Nie wiem, czy to dużo, czy mało, ale podobno wagą nie należy się sugerować, bo w tym czasie przybywa mięśni, które są cięższe od tłuszczu. Dla mnie to dużo. Tym bardziej, że do "wymarzonej" wagi (cel który sobie postanowiłam) brakuje mi jeszcze 2 kg :) Mam nadzieję, że się uda. Najważniejsze, że mentalnie czuję się lepiej (przynajmniej na czas ćwiczeń i trochę po nich). Jeszcze dodam, że ZAWSZE ćwiczę rano. Mam to z głowy i cały dzień przed sobą. Bardzo Was zachęcam, abyście też zaczęli robić coś dla siebie! Miałam napisać jeszcze o tym co jem, ale na pewno nie w tym poście :) Jeżeli będziecie chcieli to zrobię to w kolejnym. Dajcie znać i powiedzcie o czym nie mogę zapomnieć, co chcielibyście wiedzieć.  Może jakieś proste przepisy? Dziękuję za przeczytanie. Pozdrawiam. 

czwartek, 28 lipca 2016

Moja historia związana z ćwiczeniami i "zdrowym odżywianiem".

Hej.
Pamiętam jak 2-3 lata temu moja siostra pewnego dnia zrobiła trening z Ewą Chodakowską. Postanowiłam się do niej dołączyć i przez około 2 miesiące ćwiczyłyśmy razem co drugi dzień. Wtedy wszystko się zaczęło.  Wspólnie było o wiele raźniej i motywowałyśmy się wzajemnie. Głównie to ona mnie :D  Pamiętam że nie chciało mi się (tym bardziej że był rok szkolny), ale dawałyśmy radę. 

Efekty podobno były, chociaż ja ich  nie widziałam. Mimo wszystko waga trochę spadła.  Nie było to dużo, bo nie odżywiałam się zdrowo i uwielbiałam słodycze, którym nie mogłam się oprzeć :D Potem ja się odłączyłam i siostra ćwiczyła sama do wakacji. Dalej nie pamiętam jak było :D Na pewno była przerwa (moja i siostry). Wiem tylko, że w poprzednie wakacje ćwiczyłam sama, bo siostra była w ciąży... Wytrwałam niestety tylko miesiąc, bo w sierpniu było wesele i wszyscy się na tym skupiliśmy :D Później już mi się nie chciało. Wtedy błędem było przede wszystkim to, że ćwiczyłam ciągle jeden, ten sam trening i za krótko + usiłowałam jeść zdrowo, ale nie wyszło - jadłam słodycze, ogólnie wszystko, niczego nie ograniczyłam. Był może tydzień, kiedy bawiłam się w liczenie kalorii :D Nie ważne :P To nie miało sensu...  Przypomniało mi się, że jakoś w międzyczasie  biegałam z bratem. Po kilkunastu razach znudziło mi się, też nie było czasu, bo szkoła, a gdy nadeszły wakacje brat zaprzestał, a samej mi się nie chciało. 

Teraz jak tak na to patrzę to trochę tej "historii" mam :D Jakby tak to wszystko zebrać to efekty  były. Jako dziecko byłam bardzoo chuda. Jak patrzę teraz na zdjęcia to zazdroszczę sobie :D  Niestety przed Komunią dopadła mnie pewna choroba. Przez leki, które musiałam brać przytyłam dosyć dużo. Jakoś od momentu tych wszystkich ćwiczeń zaczęłam chudnąć i mniej więcej wróciłam do szczupłej sylwetki (choć dla mnie nie do końca). Ciosem było to, że po 3 latach choroba się powtórzyła. Myślałam, że znów będzie to samo, ale nie było tak poważne, jak wcześniej.  Nie musiałam brać tak silnych leków, więc żadnej zmiany nie było.
Wróćmy do poprzednich wakacji. Ćwiczyłam ten miesiąc i przestałam, zarazem nie zwracając uwagi na to co jem. Trwało to do czerwca.  Pod koniec roku szkolnego zauważyłam, że przytyłam około 3 kg w dość krótkim czasie, co mi się nie spodobało. O tym, że będę ćwiczyła, gdy będzie wolne wiedziałam przez cały rok szkolny :D Jakoś przez te kilka lat wakacje były właśnie od tego, a w roku szkolnym z braku czasu wracałam do poprzedniego trybu życia :D Trochę błędne koło, które nie miało sensu, no ale tak było. 
Moje wakacje zaczęły się już 2 tygodnie przed zakończeniem roku szkolnego. Wiedziałam, że jak na prawdę chcę ćwiczyć to muszę zacząć od razu. "Jak nie teraz to nigdy". I tak zrobiłam.

 Powodem tego było przede wszystkim osiągnięcie czegoś w wakacje, zamiast siedzenie nic nie robiąc. Ogólnie źle się czuję w swoim ciele i będąc grubsza od innych dziewczyn chcę to zmienić. Potem doszła  chęć zrobienia tego dla własnego zdrowia i przyjemność w ćwiczeń. O tym w przyszłym wpisie.  Na razie zdradzę tylko tyle, że ćwiczę regularnie i zdrowiej się odżywiam. O szczegółach ile razy w tygodniu ćwiczę, co ćwiczę, co jem i innych napiszę w kolejnym poście :) Dzisiaj chciałam tak wprowadzić i przekazać, że różnie to bywało i wbrew pozorom nie jest łatwo utrzymać się w ćwiczeniami dłużej niż dwa miesiące :D Sama jestem ciekawa, czy tym razem mi się uda :D Zobaczymy. 

Napiszcie mi o czym mam pamiętać pisząc kolejny post, czego chcielibyście się dowiedzieć. Czy chcecie abym opisała Wam co zmieniłam w jadłospisie, z czego zrezygnowałam itd? Zadawajcie pytania :) 

Chciałabym Was zmotywować, abyście zaczęli ćwiczyć od Sierpnia jeżeli jeszcze tego nie robicie. Tylko powiedzcie jak będzie najlepiej :) Dziękuję za przeczytanie. Pozdrawiam!

niedziela, 24 lipca 2016

Konsekwencje

Znacie to uczucie, kiedy czujecie, że ktoś jest w  niebezpieczeństwie, dzieje się coś złego...chcecie pomóc, ale wydaje wam się że nie możecie, bo ludzie wokół Was też nie reagują?  Boisz się zrobić krok, powiedzieć, że należałoby się ruszyć, zrobić coś.
Potem okazuje się, że przez Wasz strach, zwykłą olewkę dokonała się tragedia. Gdybyście zareagowali do niczego by nie doszło. Macie do siebie pretensje, wyrzuty sumienia i zdajecie sobie pytanie do końca życia: "dlaczego?" 


Ja doświadczyłam tę pierwszą część, jeżeli chodzi o drugą mogło być blisko. Dziękuję Bogu za to, że nic złego się nie stało. Wiele osób nie zauważyło niczego niepokojącego, ja tak. Moje wmawianie sobie, że nic się nie dzieje, wszystko ok. mogło być przepłacone czyimś życiem. Dlaczego nie zareagowałam? Nie wiem. W tamtym momencie myślałam o tym,  co może się dziać, ale o konsekwencjach tego już nie do końca. Nie pomyślałam, że komuś coś grozi, że powinnam reagować natychmiastowo. Ludzie często nie potrafią przewidzieć konsekwencji i nie zdają sobie sprawy ile zależy od nas samych. Każdy sobie myśli: "Ktoś inny na pewno za raz pomoże", a potem okazuje się, że nie. Wszyscy popełnili ten sam błąd. To, że inni mają z dupie nie znaczy, że Ty też. Rozumiem..nie chce się wyjść na "innego", zbyt przezornego, ale potem możesz okazać się bohaterem... 

Chciałabym Wam przekazać, że jak jesteście w sytuacji, w której możecie w jakiś sposób pomóc - zróbcie to! Nie bójcie się, warto reagować, możecie komuś naprawdę pomóc. Wyobraź sobie co by było gdyby Ciebie to spotkało i nikt by nie raczył Cię wyciągnąć z problemu, niebezpieczeństwa. Dopiero po pewnym czasie zdałam sobie sprawę co mogło się stać. To najczęstszy błąd. Trzeba nauczyć się rozsądnego myślenia i szybkiego przewidywania konsekwencji. Jest to bardzo trudna sztuka. Według mnie warto sprawdzić, mieć pewność, niż myśleć: "Może jest dobrze, a może nie".  Warto być przezornym!...
Przepraszam za ten nieogarnięty post, ale musiałam to napisać... Może mało z niego zrozumiecie, ale nie chcę pisać o tym co mnie zainspirowało do napisania. Na szczęście ktoś inny zareagował i wszystko skończyło się dobrze.  Pozdrawiam

czwartek, 21 lipca 2016

LBA#13

Hej.
Tym razem nominację dostałam od Karoliny z bloga: caro-say-hello Dziękuję :) Dziś LBA po raz trzynasty. Nie wierzę w przesądy, więc o nic się nie martwię :D  Przejdźmy do tego co lubię najbardziej, czyli odpowiadania na pytania. 

1. Jakie masz plany na wakacje?
Jeżeli chodzi o wyjazdy to nic takiego nie planuje. Jeżeli miałby coś być to jednodniowy wypad do jakiegoś miasta. Ogólnie to najbardziej skupiam się na ćwiczeniach i w miarę "zdrowym" jedzeniu. Przynajmniej nie jem słodyczy, fast-foodów i piję tylko wodę, może czasem herbatę.. Jeżeli chcielibyście posta dotyczącego tego co ćwiczę, co jem i jak to u mnie wygląda to napiszcie w komentarzu. 

2. Kim chcesz zostać w przyszłości?
Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia. Jeszcze nie odnalazłam "tego czegoś" co chciałabym tak na serio robić. Dużo osób ma teraz z tym problem. Myślę, że to jeszcze nie ten wiek na decydowanie, bo wszystko może się zmienić. Zaczęłam poważniej myśleć o jednej dziedzinie, która mnie interesuje, ale to zachowam na razie dla siebie ;) 

3. Czy jest coś, co chciałabyś/chciałbyś w sobie zmienić?
Dosyć dużo rzeczy. Między innymi nieśmiałość, nieumiejętność rozmawiania z ludźmi, wstydliwość i zbytnie przejmowanie się opinią innych ludzi. To tak w skrócie. Gdyby nie te wszystkie cechy na pewno potrafiłabym się bardziej odnaleźć, ale pracuję nad tym i mam wrażenie że jest trochę lepiej niż było jakiś czas temu. Zaczęłam zauważać co robię źle i to poprawiać.

4. Oglądasz jakieś seriale? Jeśli tak to jakie?
Ostatnio był taki okres, że nic nie oglądałam z powodu braku czasu.  Trwało to około rok, więc dosyć długo. Od 2 dni oglądam "Pamiętniki wampirów". Wszyscy polecali ten serial, a że ja lubię wszystko co związane z wampirami, więc postanowiłam zobaczyć. Nie żałuję. Już się wciągnęłam i nie mogę doczekać obejrzenia kolejnego odcinka. Obejrzałam na razie tylko osiem z I serii. Miałam oglądać "Grę o tron", ale nigdzie nie mogłam znaleźć pierwszego sezonu :/ 

5. Bez czego nie wychodzisz z domu?
Chyba najbardziej bez telefonu. Staram się zawsze mieć go przy sobie. Ja mam jednak takie szczęście, że ktoś dzwoni właśnie wtedy, kiedy odłożę go gdzieś na bok i mam wyciszony. Przez to oddzwaniam najczęściej po minimum godzinie. Wkurza to  mnie i osobę, która próbuje się dodzwonić . Prawie zawsze zabieram ze sobą torebkę, w której są najpotrzebniejsze rzeczy: klucze, pieniądze, telefon, chusteczki itd. 


6. Z jakich powodów najczęściej się uśmiechasz?
 
Kiedy z kimś rozmawiam staram się jak najwięcej uśmiechać. Gdy mam dobry humor robię to całkowicie szczerze, bo bardzo mnie to cieszy. Jednak gdy mam gorszy dzień staram się tego po sobie nie okazywać.  Odpowiadając: Najczęściej uśmiecham się wśród ludzi (również w internecie rozmawiając z kimś lub czytając wasze komentarze ^^).


7. Jest miejsce, do którego bardzo chciałabyś/chciałbyś pojechać? Jeśli tak, to jakie?
Raczej nie ma takiego miejsca. Ogólnie mówiąc bardzo bym chciała wyjechać za granicę, bo nigdy nie byłam. Konkretnych wymagań nie mam :D Gdybym miała wybierać to Hiszpania i Bułgaria. 

 8.  Do kogo masz największe zaufanie?
Jestem bardzo nieufna i nigdy nie miałam osoby, której mówiłam, zwierzałam się całkowicie ze wszystkiego. Obecnie największe zaufanie mam do kolegi. On wie o mnie najwięcej. 


                     9. Zrobiłabyś/zrobiłbyś sobie w przyszłości tatuaż? Jeśli tak, to jaki?
Tak, chciałabym mieć kiedyś tatuaż. Obecnie marzy mi się jakiś malutki napis na karku, nadgarstku lub placach. Na pewno nie będzie on duży.

10. Wybierz trzech blogerów, z którymi wyruszyłabyś/wyruszyłbyś w podróż, którą śmiało można by było nazwać przygodą Twojego życia. Dlaczego wybrałaś właśnie tych?
Dlaczego? Z nimi wszystkimi miałam większy kontakt i lubię ich :) Myślę, że bym się dobrze bawiła w ich towarzystwie. 


        11. Uważasz, że lepiej iść za głosem serca i studiować to, co cię interesuje, czy lepiej iść                                    na kierunek, który cię w ogóle nie interesuje, ale zapewnia przyszłość?
Lepiej robić to co się lubi, kocha, co sprawia przyjemność. Według mnie to jest w pracy najważniejsze.  Taka z której czerpiemy satysfakcje. Pieniądze nie są najważniejsze. 


To tyle na dzisiaj. Dziękuję za przeczytanie posta, zachęcam do odpowiedzenia na te pytania lub niektóre z nich w komentarzu :) Pozdrawiam

niedziela, 17 lipca 2016

Recenzja - "My, dzieci z dworca zoo"

Hej!
Jeżeli pamiętacie moją ostatnią recenzję to wiecie,  że opisywałam "Pamiętnik narkomanki". W komentarzach pod tamtym postem Nesi.Nes  poleciła mi książkę o podobnej tematyce - "My, dzieci z dworca zoo". Postanowiłam ją przeczytać i śmiem twierdzić, że przypadła mi jeszcze bardziej do gustu niż poprzednia. Dziękuję Ci za nią :) 
Już wiecie jak trafiła ona w moje ręce. Książka oparta jest na faktach, autorką jest sama Christiane F. i została ona napisana na podstawie nagranych  rozmów z nią, jej matką oraz innymi osobami z jej otoczenia. 


















Akcja dzieje się w latach 1975-1977. Na początku możemy przeczytać opis, jak Christiane przeprowadziła się do Berlina Zachodniego. Było ciężko, bo warunki w jakich się znalazła były straszne, a dodatkowo jej ojciec traktował ją brutalnie. Moje zdziwienie podczas czytania jej przeżyć było ogromne. Christiane poznała Kessi, z którą po lekcjach chodziła do „Haus der Mitte”. Był to ośrodek młodzieżowy kościoła ewangelickiego z dyskoteką w piwnicy. Bohaterka wkrótce poznała tam towarzystwo, które wciągnęło ją w palenie  haszyszu. Codziennie chodziła do klubu, paliła i  piła alkohol.  Wszyscy z jej otoczenia obiecywali sobie, że nigdy nie spróbują heroiny. Po jakimś czasie pozostawiła przyjaciół z "Haus der Mitte" i  "przerzuciła się" na "Sound". W tym klubie były dostępne wszystkie możliwe prochy. Brała wszystko, oprócz heroiny. Poznała tam zupełnie nowych ludzi i związała się z Atze, a potem Detfelem . Pewnego dnia Detfel wziął heroinę. Wtedy Christiane bardzo się zdenerwowała i zostawiła go samego. Wkrótce po jednym z koncertów również postanowiła spróbować. Większość osób z jej poprzedniej paczki, która obiecywała, że nigdy nie wezmą hery również się w nią wciągnęła. Zaczęło się błędne koło. Całe życie zaczęło kręcić się wokół ćpania. Chęć wzięcia narkotyku była coraz silniejsza, przez co Christiane decydowała się na coraz to gorsze sposoby zarabiania. Od kradzieży do prostytucji. Później Christane wraz z Detfelem (z którym była do końca książki) przechodziła mnóstwo odwyków, które zawsze kończyły się powrotem do nałogu. Jej matka już straciła siły i wiarę w córkę. Nie wiedziała jak jej pomóc. W końcu znalazła rozwiązanie...ale jakie dowiecie się po przeczytaniu książki :) Zakończenie trochę mnie rozczarowało. To znaczy uważam,  powinno być więcej opisane, bo chciałam się dowiedzieć co się stało z kilkoma innymi osobami. Na końcu czułam niedosyt i takie: "To już koniec?" 
Ogólnie książka cudowna. Uczy naprawdę wiele i zdecydowanie odciąga od narkomańskiego życia, spróbowania. Wydarzenia spotykające bohaterkę bardzo mnie zadziwiały i nie mogłam uwierzyć ile można zrobić dla pieniędzy potrzebnych na działkę. Teraz jeszcze bardziej doceniam swoje życie, to w jakich warunkach żyje, co mam i jakich problemów nie mam.  Szczerze Wam ją polecam. Przeczytajcie ją! W książce były dołączone zdjęcia przyjaciół Christiane i opisy, kiedy umarli, w jakich warunkach. Wiele z nich popełniło samobójstwo. Oglądając te fotografie był mi strasznie smutno...wiedząc że są one autentyczne. 
Po przeczytaniu tych dwóch książek o tematyce narkotyków moje nastawienie do ludzi uzależnionych bardzo zmieniło. Wiem, że trzeba im pomagać, choć jest to bardzo trudne. 
Jest film o tym samym tytule i muszę go obejrzeć. Nie wiem, czy jest równie fajny jak książka, ale wiem, że  MUSICIE ją  przeczytać. 
Christiane F. żyje do tej pory i obecnie wygląda mniej więcej tak:
Dziękuję za przeczytanie. Jeżeli macie do polecenia podobne książki oparte na faktach to poproszę ^^ Nie mam już co czytać :D Pozdrawiam

poniedziałek, 11 lipca 2016

Ambiwertycy

Hej!
Był post o introwertykach...był o ekstrawertykach. Dużo z Nas nie jest pewnych do którego typu należy i wydaje  się, że cechy jednego i drugiego są Nam  bliskie. 


Ekstrawertyk+Introwertyk=Ambiwertyk

Osoba, która nie jest przesadnie towarzyska, lubi czasem pobyć w samotności i jest połączeniem ekstra i intro -wertyka nazywana jest ambiwertykiem.

"Ta mieszanka cech charakteru sprawia, że ambiwertycy są w stanie łatwo porozumieć się zarówno z introwertykami, jak i ekstrawertykami i zwykle nie mają problemów z dogadaniem się z ludźmi  nieśmiałymi, jak i przebojowymi."
" Ludzie o osobowości ambiwertycznej zwykle potrafią zachować zdrowe proporcje w słuchaniu i mówieniu. Zazwyczaj umieją zdobyć zaufanie i dobrze rozumieć potrzeby innych. Często wydają się niepewne siebie, jednak są na tyle asertywne, że potrafią przekonać innych do swojej opinii."


Test na to czy jesteś ambiwertykiem

Tak sobie teraz myślę, że w pewnym sensie każdy jest ambiwertykiem, bo chyba nie ma osoby, która by miała dokładnie wszystkie cechy ekstrawertyka lub introwertyka. No może jakieś skrajne przypadki... 

Z tego testu wyszło mi 13 TAK..więc sama nie wiem. Jakoś chyba bardziej bym się dopasowała do introwertyka, ale z drugiej strony lubię spotkania w towarzystwie. Zamiast się dalej głowić...jestem ambiwertykiem podchodzącym pod introwertyka :D Nie widzę innej opcji, bo jestem mieszanką obydwu typów. 
A Wy? Doszliście do wniosku kim jesteście? 
Dziękuję za przeczytanie tego krótkiego posta :) 
Pozdrawiam

Zapraszam Was na kanał Daniela, który jest początkującym youtuberem. Potrzebuje on dużego wsparcia oraz motywacji. Jest miłym, fajnym chłopakiem i kręci ciekawe filmiki. Zachęcam do subskrybowania jego kanału. Piszę o tym, bo go lubię i doceniam jego pracę  oraz zaproponowała mi to jego przyjaciółka -  Marcelina, z którą niedawno pisałyśmy wspólny post na jej blogu. Daniel...masz cudowną przyjaciółkę i dobrze że doceniasz ludzi, którzy Ci pomagają :) Ale dosyć gadania...tutaj macie link:
 Danielowsky
 

piątek, 8 lipca 2016

LBA #12

Hej!
Dziś kolejne LBA. Nawet nie wiecie jak lubię pisać posty z tej "serii" i uwielbiam dostawać od Was nominacje. Może nie jest już to zgodne z zasadami, bo w tej zabawie powinno się brać udział tylko raz. Na moim blogu  zestaw jedenastu pytań gości po raz DWUNASTY :) Bardzo mnie to cieszy.
Do dzisiejszego Liebster Blog Award  nominowała mnie dziewczyna z bloga http://podrozksiazkach.blogspot.com , na którego Was zapraszam :) Przejdźmy do pytań...

1. Jakie jest Twoje największe marzenie?
(Odpowiedź skopiowana z #9 LBA)
 "Zdaję mi się, że już kiedyś na to pytanie odpowiadałam, ale mogę o nim pisać w nieskończoność :) Moim największym marzeniem jest to, aby być w przyszłości szczęśliwą, spełnioną osobą. Abym miała, rodzinę, dzieci, po prostu kogoś dla kogo będę mogła żyć i kochać :)"
 
  2. Lubisz czytać książki?
Zawsze wydawało mi się, że nie lubię. Ostatnio uświadomiłam sobie, że jak już zacznę czytać to mnie wciąga
i bardzo lubię to robić. Problem był w tym, że nie miałam czasu, ani chęci. Teraz w wakacje wzięłam się za to i cieszę się, że się przekonałam. Dopiero teraz widzę, ile można nauczyć się z książek. 

3. Gdybyś mogła przefarbować włosy,  to jaki byś wybrała kolor?
Hmm... trudne pytanie. Nigdy o tym nie myślałam, bo podoba mi się ten kolor jaki mam. Myślę, że wtedy przefarbowałabym na czarny, bo zawsze takie włosy mi się podobały, chociaż zupełnie nie wyobrażam sobie siebie w takim kolorze. Może pudrowy róż? :D To byłby ciekawe.

4. Czy chciałabyś się kiedyś cofnąć w czasie?
Były sytuacje, okresy w moim życiu do których chętnie bym wróciła, inaczej się zachowała, bardziej coś doceniła. Jednak wszystko jest po coś, czegoś uczy i tak ma być. Nie da się cofnąć czasu i nie warto wracać do przeszłości.

 5. Jakiego koloru jest Twoje życie?
Chyba szare. Ten kolor kojarzy mi się z samotnością, a ja właśnie taka jestem. Wszystko sama, zawsze zdana tylko na siebie.

 6. Który z kolorów tęczy najbardziej Ci się podoba?
Jasny niebieski ♥ Mój ulubiony :)

7. Masz ulubiony sport?
Raczej nie, ale jak już oglądam jakieś mecze to piłka nożna i siatkówka :)

8. Jaki jest Twój talent?
Nie wiem. Chyba go jeszcze nie odkryłam. Wciąż do tego dążę ^^ Trzeba próbować nowych rzeczy, aż znajdzie się "to coś". 

9. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Kiedyś było coś o tym w telewizji, że jakaś pani pisała bloga. Zaciekawiło mnie to i pomyślałam, że mogłabym spróbować...no bo "czemu nie?" To była główna przyczyna :)

10.Spodziewałaś się nominacji?
W sumie to tak i zawsze ich wyczekuje. Pojawiają się one w miarę regularnie i kolejne nominacje już mnie tak nie dziwią :D


11.Podobały Ci się pytania?
Były całkiem okej ^^ 

Dziękuję za przeczytanie posta :)  Piszcie w komentarzach o waszych odpowiedziach na te pytania :)
Pozdrawiam

środa, 6 lipca 2016

Ekstrawertycy

Hej. 
Dziś przyszedł czas na post o ekstrawertykach. Bardzo się cieszę,  że ostatni wpis Wam się podobał, zmotywowaliście mnie. Dziękuję! :) Już wiem w jakim stopniu jesteście introwertykami, zobaczmy ile macie w sobie z ekstrawertyka. 

Kim jest ekstrawertyk? 
W psychologi jest to osoba posiadająca cechę polegającą na tendencji do kierowania swoich działań ku otoczeniu.

Ekstrawertycy zwykle:
 - zyskują energię, kiedy przebywają z innymi, a tracą gdy są sami
- czerpią energię ze świata zewnętrznego, tj. podejmowanych przedsięwzięć, ludzi, miejsc i rzeczy, z którymi mają kontakt
- najpierw coś robią lub mówią, a potem myślą albo myślą podczas mówienia
- utrzymują większy kontakt wzrokowy z rozmówcą podczas mówienia, niż podczas słuchania
- mają wiele zainteresowań
- mówią szybko
- korzystają z pamięci krótkotrwałej
- osiągają lepsze wyniki niż introwertycy w szkole podstawowej
- pracują lepiej jeśli są chwaleni
- wolą nonsensowny dowcip
Źródło: pl.wikipedia.org 

Głównymi cechami ekstrawersji są: 
towarzyskość, żywość, aktywność, poszukiwanie doznań. 

Jakim typem ekstrawertyka jesteś? 
Jak się okazało z badań wynika, że ekstrawersja dzieli się tylko na 2 typy. Sprawdźcie, którym jesteście Wy :) --->  http://weblog.infopraca.pl/2015/03/jakim-typem-ekstrawertyka-jestes/
Do mnie nie pasuje żaden z tych typów. Znalazłam jednak w sobie kilka cech z introwertyka. Uwielbiam jak coś się wokół mnie dzieje, nie na widzę nudy i monotonności. Ciągle staram się dążyć do tego, aby coś się działo, żeby nie siedzieć w domu, bo to mnie jeszcze bardziej dobija. Jednocześnie krępuje mnie przebywanie z ludźmi, ale mimo wszystko mam ochotę do nich wychodzić. Zawsze cieszę się jak głupia na jakiekolwiek spotkanie. Często zdarza mi się najpierw powiedzieć coś głupiego, a potem pomyśleć. Wynika to z tego, że stresuję się, że powiem coś nie tak i chcę zrobić to zbyt szybko i potem wychodzi jak wychodzi... To się wiążę z cechą, że mówię szybko. Moja pamięć jest krótkotrwała. W szkole podstawowej miałam bardzo dobre wyniki w nauce, więc nie wiem :D Chyba pracuję lepiej jeśli jestem chwalona, doceniana. Kompletnie nic mi nie wychodzi, gdy ktoś się na mnie patrzy. Wtedy jestem cała w nerwach. 

Tutaj jeszcze mam coś ciekawego:
U ekstrawertyków dominuje część współczulna autonomicznego układu nerwowego, w związku z tym mogą:
 - nie w pełni kontrolować zachowania w sytuacjach stresowych
- posiadać duże pokłady energii, co może przekładać się m.in. na większą aktywność fizyczną
- nie odczuwać głodu przez dłuższy czas, w przeciwieństwie do introwertyków
- czuć się niekomfortowo podczas dłuższego odpoczynku
- nie wytrzymywać tempa życia, co skutkuje w uczucie zmęczenia, niechęci do życia, kryzysu wieku średniego

Rzeczywiście, tak jak wspominałam nie kontroluję zachować w sytuacjach stresowych, czyli u mnie ogólnie wśród ludzi, mówię coś, czego potem żałuję. Jako introwertyk nie potrafię długo wytrzymać bez jedzenia, szybko łapie mnie głód, mam tak, że jak chcę się wyspać, to nie będzie to dłużej niż do 10, bo się budzę z poczuciem marnowania czasu i że nie zdążę czegoś zrobić :D Nie wiem czemu... Wolę wstać wcześniej, a potem w dzień jak mam wolną chwilę, gdy zrobię wszystko co miałam zaplanowane mogę się przespać. Czyli każdy ma trochę z ekstrawertyka, trochę z introwertyka. Jednak tak, czy tak zdecydowanie w większym stopniu jestem introwertyczką. 

A Wy? Jakie cechy z ekstrawertyka w sobie macie? Może należycie do któregoś z tych dwóch typów? 
Dziękuję za przeczytanie posta. Pozdrawiam :)

niedziela, 3 lipca 2016

Introwertycy

Hej.
Jak obiecałam w poprzednim poście chcę napisać osobne posty o introwertykach i ekstrawertykach. Dziś padło na ten pierwszy typ. 
Zacznijmy od tego kim jest introwertyk?
Jest to osoba, która kieruje swoje działania do wewnątrz - na własne myśli i emocje, z jednoczesnym zmniejszonym zainteresowaniem i aktywnością skierowanymi na świat zewnętrzy. Jest to regułka w Wikipedii, aby pokazać jak to "naukowo" jest tłumaczone. 
Jeśli jeszcze nie wiesz, czy jesteś intro czy ekstra-wertykiem to tutaj podaję cechy towarzyszące introwertykom:
Introwertycy zwykle:
-zyskują energię kiedy są w samotności, a tracą wśród ludzi
-czerpią energię ze świata wewnętrznego, tj. uczuć, idei, wrażeń
-są dobrymi słuchaczami
-myślą zanim coś zrobią lub powiedzą
-utrzymują większy kontakt wzrokowy podczas słuchania kogoś, niż podczas mówienia do niego
-mają niewiele zainteresowań, ale w każde zainteresowania bardzo się zagłębiają
-tylko głębokie relacje z innymi nazywają "przyjaźnią"
-wolą rozmowy w cztery oczy niż w grupie
-mówią wolno, z przerwami
-aby się skupić potrzebują ciszy, nie lubią gdy im się przerywa pracę lub jakiekolwiek inne zajęcie (np. dzwonkiem telefonu)
-korzystają z pamięci długotrwałej, przez co często mają uczucie "pustki w głowie" i mogą mieć problemy ze znalezieniem odpowiedniego słowa podczas rozmowy
-lepiej niż ekstrawertycy radzą sobie z zadaniami wymagającymi skupienia uwagi
-na studiach osiągają lepsze wyniki niż ekstrawertycy
-łatwiej uczą się czytając niż przez rozmowę z innymi
-wolą dowcip ujawniający niestosowność i niedopasowanie
-pracują tak samo niezależnie od tego, czy są chwaleni, czy nie
-nie lubią rozmów "o pogodzie"
-mogą mieć trudności w zapamiętywaniu twarzy i nazwisk
Źródło: pl.wikipedia.org


Test na to, czy jesteś introwertykiem
Przeczytajcie te stwierdzenia i odpowiedzcie "tak" lub "nie". Liczcie ile uzyskacie odpowiedzi twierdzących. 
1. Wolę rozmowy w cztery oczy niż zajęcia grupowe.
2. Często wolę wypowiadać się na piśmie.
3. Dobrze czuję się w samotności.
4. Mniej niż moi rówieśnicy troszczę się o zdrowie, popularność i status społeczny (dopisek Królika – zdrowie wydaje mi się tutaj akurat nie na miejscu) 
5. Nie lubię rozmów o niczym, za to z przyjemnością prowadzę głębokie dyskusje na interesujące mnie tematy.
6. Wiele osób mówi mi, że potrafię dobrze słuchać.
7. Nie lubię podejmować ryzyka.
8. Lubię pracę, która całkowicie mnie pochłania i którą mogę wykonywać przez dłuższy czas bez przerwy.
9. Wolę obchodzić urodziny w wąskim gronie, tylko z 1 lub 2 najbliższymi przyjaciółmi lub członkami najbliższej rodziny.
10. Wiele osób mówi mi, że mam łagodny i miły głos.
11. Zanim nie skończę pracy, wolę nie omawiać ani nie demonstrować jej efektów innym.
12. Nie lubię konfliktów.
13. Najlepiej pracuje mi się w pojedynkę.
14. Zwykle pomyślę, zanim cokolwiek powiem.
15. Czuję się wyczerpany po spędzeniu dłuższego czasu poza domem w większym towarzystwie, nawet gdy dobrze się wtedy bawiłem.
16. Często nie odbieram telefonów, nie oddzwaniam (bo nie lubię rozmów przez telefon  albo w danym momencie nie mam na nie ochoty).
17. Gdybym miał wybierać, wolałbym nie robić w czasie weekendu nic, niż mieć w planach zbyt wiele rzeczy do zrobienia.
18. Nie lubię pracy wielozadaniowej.
19. Potrafię łatwo się koncentrować.
20. W szkole/na uczelni wolę wykłady od seminariów.
Jeżeli większość odpowiedzi brzmi "tak", oznacza to że w  dużym stopniu jesteś introwertykiem. 
Zapraszam na stronkę tej pani, bo tam jest wiele na ten temat. 

Introwersja dzieli się na różne typy. Nie chcę tego kopiować, dlatego proszę, abyście przeczytali ten artykuł i sprawdzili, który typ jest Wam najbliższy: http://www.kroliczekdoswiadczalny.pl/2016/05/4-typy-introwertykow-ktorym-jestes.html
Ja z pewnością jestem ANXIOUS - lękliwy. Wszystko co tam jest opisane, zgadza się ze mną... Bardzo wkurza mnie to  i chciałabym  zmienić, przestać bać się ludzi.  Jestem też trochę  trochę SOCIAL, ze względu na to, że lepiej czuję się w małych grupkach, najlepiej w towarzystwie jednej osoby, niż więcej. Większe spotkania mnie męczą. Każdy jest inny, ja akurat taka. Ciągle poznaję siebie, tak jak każdy z Was.  Z jednej strony bardzo chcę żyć a ludźmi, być wśród nich, spotykać się  nimi, ale z drugiej bardzo się tego boję. Przez to sprawiam wrażenie wycofanej i takiej, która lubi być sama. Dlatego rozumiem, że inni nie podchodzą do mnie. Wiem, że powinnam zmienić swoje nastawienie do ludzi i chcę to zrobić. Nie jest to łatwe...trudne.  Myślę, że uda mi się małymi kroczkami, robiąc coraz trudniejsze dla mnie rzeczy i kiedyś będę potrafiła rozmawiać z ludźmi na luzie, bez zbędnego stresu, który mnie przytłacza. Utrudnia mi to  relacje z ludźmi. Nie lubię być sama, tylko inni tego nie widzą, nie pozwalam im na to,  nie potrafię  tego pokazać. Często  mam ochotę zaszyć się w domu, aby nikt mnie nie widział, nie słyszał. Przyczynia się do tego również moja bardzo niska samoocena...


Nie można uznać wszystkich introwertyków jako jedną, taką samą całość. Każdy z nich inaczej patrzy na świat, ma inne problemy i w inny sposób pokazuje się wśród ludzi. Ten post jest po to, aby  przybliżyć Waszą osobę, może łatwiej będzie Wam odkryć siebie. Ja tak miałam. Czytając o typie ANXIOUS pomyślałam "cała ja". Czytając wcześniejsze informacje po różnych testach o "sobie" nie było tego. Ten jest mi najbliższy.  Może i Wy znajdziecie swój typ. Pamiętajmy o tym, że tak czy tak każdy z nas jest "mieszańcem" i niezależenie jak długo będziemy szukać w internecie nie znajdziemy  dokładnego opisu samych siebie. Takich opisów jest tyle, ile ludzi. Każdy jest inny. 
Napiszcie, czy któryś z tych czterech typów introwertyków pasuje do Was. Dzięki za przeczytanie. Pozdrawiam.