środa, 29 czerwca 2016

50 OBSERWATORÓW :O Jakim typem psychologicznym jesteś?

Hej.
Przychodzę do Was z niedowierzaniem...SERIO! Około tygodnia temu liczba obserwatorów wynosiła 43 osoby, wczoraj wzrosła  do 48, dzisiaj rano było 49, teraz wchodzę z pomysłem na nowego posta (od jednej z czytelniczek, za który dziękuję) i jest 51 :O Moja radość na ten widok była ogromna i oczywiście od razu sprawdziłam, komu trafiła się 50 obserwacja. Okazało się, że jest nią dziewczyna z bloga https://stay-with-me-if-you-remember.blogspot.com Zajrzyjcie do niej. Pisze opowiadania oraz ma świetny wygląd strony.  Zapraszam! Chciałabym się chociaż tak jej odwdzięczyć. 
Oczywiście dziękuję Wam wszystkim. Każdemu, kto wcisnął ten magiczny przycisk i czyta moje wpisy regularnie. Ta liczba ostatnio wzrasta w błyskawicznym tempie...tak samo komentarze. Po prostu dziękuję i oby tak dalej :D Na początku blogowania nawet nie marzyłam o takiej liczbie, a jednak udało się. Ogromnie mnie zmotywowaliście i chciałabym pisać jeszcze więcej. Ten blog jest drugim w moim życiu! Sama nie wiem, jak udało mi się tylu Was zainteresować, w tak krótkim czasie (według mnie). Zdaję sobie sprawę, że wiele osób, którzy należą do "obserwatorów" nie czyta tego od dawna, bo z tym skończyli, nie mają takiej ochoty, bądź zrobili to tylko dlatego, że ja ich zaobserwowałam (?) Nie rozumiem po co niektórzy tak robią. Nie potrzebuję takich osób! Po komentarzach widzę, ile na prawdę Was jest. Jak dla mnie jest Was dużo i cieszę się, że kilka osób czyta WSZYSTKIE moje posty, zostawia za każdym razem przemiłe, szczere komentarze i po prostu jest, wspiera mnie, motywuje. Robicie dla mnie bardzo dużo! Wiem, że mogę na kimś polegać. Właśnie o to mi chodziło...aby mieć kilku, ale za to wiernych i szczerych obserwatorów. Osiągnęłam sukces..dzięki Wam ♥ 
Przejdźmy do tematu posta!
Dostałam propozycję, abym napisała o introwertykach, ponieważ prawdopodobnie ja nim jestem. Pomyślałam, ze warto napisać o różnych typach, ale każdym w innym poście. Dzisiaj zaczniemy od tego, że sprawdzimy jakimi typami jesteście Wy.
Na świecie jest mnóstwo ludzi, trudno nawet wymienić liczbę. Każdy dąży w życiu do tego samego: szczęścia, bliskości z innymi ludźmi, nie bycia samotnym. Oczywiście są wyjątki, jednak prędzej czy później samotność zaczyna ich przytłaczać. Wydawałoby się, że jeżeli każdemu chodzi o to samo, to powinniśmy zachowywać się podobnie. Jednak NIE! Każdy dąży do celu inaczej, w inny sposób, odczuwa inne emocje i w różny sposób sobie z nimi radzi. W zależności od tego jakie posiadamy cechy osobowości, jak zachowujemy się wśród ludzi, w jakim stopniu okazujemy emocje na zewnątrz wyróżnia się dwa główne typy: ekstrawertycy i introwertycy. Kolejnym podziałem jest podział na: melancholika, flegmatyka, choleryka i sangwinika. Tutaj macie to fajnie podzielone: 
Wybierzcie grupę, w której są podane cechy najbliższe Waszej osobowości. Wtedy mniej więcej dowiecie się kim jesteście. Nigdy nie będzie to jednoznaczne, bo często jesteśmy "pomieszani". Niektórzy są ambiwertykami, czyli połączeniem introwertyka i ekstrawertyka. Warto skorzystać z kilku źródeł, wykonać kilka testów, aby upewnić się. Polecam ten:
https://www.16personalities.com/pl/darmowy-test-osobowosci
Wypróbujcie również inne :) Napiszcie w komentarzu kim Wy jesteście. W następnym poście napiszę o introwertykach, a w kolejnym o ekstrawertykach lub odwrotnie :) Te mniejsze podziały nie wiem czy zrobię. Napiszcie jak byście chcieli, aby to wyglądało :) Dziękuję za przeczytanie. Pozdrawiam

niedziela, 26 czerwca 2016

Recenzja - "Pamiętnik narkomanki"

Hej.
W poprzednim poście pisałam, że w wakacje mam zamiar wziąć się za czytanie książek. W związku z tym chciałabym, aby recenzje na moim blogu pojawiały się częściej. Nie wiem, czy się uda. To wszystko zależy od tego, czy książki mi się spodobają i uznam, że są warte polecenia. 
"Pamiętnik narkomanki" miał być naszą ostatnią lekturą szkolną. Wypożyczyłam i zaczęłam czytać. Od razu bardzo mnie zaciekawiła, głównie formą w jakiej jest napisana, czyli dziennika/pamiętnika. Okazało się, że nie zdążymy omówić na lekcjach. Mimo tego postanowiłam ją dokończyć i oczywiście nie żałuję.  Szkoda, że została zostawiona na sam koniec, bo uważam, że każdy nastolatek powinien ją przeczytać. 
Książka została napisana przez Barbarę Rosiek, która pisała ją od 14 roku życia aż do studiów. Wszystkie zapiski dotyczą jej życia oraz ludzi ją otaczających. Między innymi rówieśników, innych narkomanów, psychologów, psychiatrów. Autorka ukończyła psychologię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach i pracowała jako psycholog w szpitalach klinicznych w Lublińcu i Częstochowie. Ostatnią swoją pozycję wydała w 2015 roku. 

Wszystko zaczyna się pierwszego dnia wiosny, kiedy Basia postanawia pójść na pierwsze w swoim życiu wagary. Jak się później okazało to był wielki błąd. Spotkała w kawiarni narkomanów (hipów), którzy zaprosili ją do swojej chaty i bez zbędnego gadania jeden z nich - Filip wbił w jej żyłę igłę (najprawdopodobniej z morfiną). Przez kolejne dni sytuacje się powtarzały, jednak Basia uważała, że wszystko jest pod kontrolą i chciała dalej próbować czegoś nowego. Bardzo ciekawił ją świat narkomański. Coraz częściej spotykała się z Filipem i jego znajomymi. Jak opisywała, po narkotykach czuła się bardzo dobrze, cały świat zaczynał być dla niej obojętny, nic się nie liczyło, tylko kolejna dawka. Z każdym dniem coraz bardziej wpadała w nałóg, chciała więcej. Nosiła bluzki z długim rękawem, aby ukryć ślady, załatwiła zwolnienie z w-fu oraz okłamywała rodziców. W międzyczasie spotykały ją różne przygody, opisywała swoje uczucia, doznania. Nie miała przyjaciół, mówiła, że wśród narkomanów nie ma przyjaźni, tylko układy. Powodem ćpania była ogromna samotność bohaterki, pustka, brak akceptacji ze strony innych ludzi. Pewnego dnia zatrzymała ją milicja i wzięła na przesłuchanie. Milczała. Od tego momentu na komendzie pojawiała się regularnie. Po jakimś czasie doszły większe problemy. Dla zdobycia towaru postanowiła okraść aptekę. Nie był to jedyny raz. Doszły do tego wielokrotne leczenia na oddziałach psychiatrycznych. Najwięcej czasu spędziła w Lublińcu. Należała do organizacji MONAR, której twórcą był Marek Kotański. Opisywała jak wyglądało jej życie podczas leczenia, jak łączyła to z nauką, jakie emocje odczuwała, co się dookoła niej działo. Książka bardzo pokazuje jak  ludzie z problemami psychicznymi potrzebują wsparcia, zamiast oskarżania - zrozumienia, wiary w niego i po prostu bycia. Od takich ludzi większość się odwraca, kiedy oni bardzo potrzebują pomocy. Nie otrzymują jej, więc ćpają nie widząc sensu życia. Po jakimś czasie bohaterka zrozumiała, że nigdy z tego nie wyjdzie, nie da się tego osiągnąć i kiedyś była głupia, uważając, że zawsze można to przerwać. Oczekiwała śmierci. Wszyscy jej znajomi, z którymi wszystko się zaczęło odeszli lub popełnili samobójstwo. Wszystko przez narkotyki.  Bardzo ją bolało patrząc na to wszystko, jak ludzie się zatracają. Izolowała się , bo  nie chciała, aby ona dała komuś ten pierwszy zastrzyk, od którego wszystko się zaczyna. Uważała, że sobie zrobiła krzywdę , jej życie, jej sprawa, ale nie ma prawa zrobić czegoś takiego innym. Nie mogła. Mimo wszystko była dobrą osobą, tylko bardzo zagubioną w narkomańskim świecie, przed co robiła głupie, niebezpieczne rzeczy. Wiele razy lądowała w szpitalu, dostawała zapaści, upijała się i lekarze ledwo ją ratowali. Wciąż dziwiła się, dlaczego tak się dzieje, sądziła, że powinna umrzeć, myślała o samobójstwie, jednak nie chciała zrobić tego bliskim. Jej życie było błędnym kołem: leczenie, brak ćpania, wielka chęć ćpania, postanowienie że to koniec z ćpaniem, wyjście z kliniki, powrót do ćpania...i tak w kółko. W końcu postanowiła skończyć z tym raz na zawsze. Miała duże wsparcie w kilku osobach, którzy w nią wierzyli, między innymi Marek Kotański. Przestała ćpać i poszła na studia. Chciała zostać psychologiem,  pomagać ludziom. Wiedziała, że może coś z tego wyjść, bo sama miała problemy, świat tych ludzi ją otaczał na co dzień, wiedziała co czują i jak im pomóc. Czuła z nimi więź. Leczenie było wielką udręką, tak bardzo chciała wziąć zastrzyk, poczuć nicość. Nieprzespane noce, ból, wzloty i upadki. Czas mijał, ona nie ćpała, czytając to byłam z niej dumna. Kiedy znów zaczęła, byłam zła i czułam, jakbym to ja coś straciła. Przeżywałam życie razem z nią. Czułam z nią więź. Jednak ona nie poddała  się i osiągnęła sukces. Skończyła z ćpaniem,  studia, pracowała tam, gdzie niegdyś była pacjentem. Jej życie się ułożyło i poczuła się prawdziwie wolna. 
Mimo, że czytając książkę znamy zakończenie to na prawdę jest warta polecenie. Pokazuje świat chorych ludzi, emocje narkomanów. Zaczynamy rozumieć, że nie są złymi ludźmi, tylko zagubionymi, potrzebującymi pomocy, wsparcia i  miłości. Są po prostu samotni. Ukazuje również bardzo psychologiczne podejście oraz wskazuje na ważne wartości życia. Moje nastawienie do narkomanów bardzo się zmieniło po przeczytaniu tej książki, dużo zrozumiałam.  Znalazłam dużo świetnych cytatów. Oto kilka z nich:
"Na tym polega choroba narkomanii. Przy raku nie trzeba nikogo oskarżać, a tu zawsze trzeba szukać winnych, by do końca nie zwariować. Nie bierze się narkotyków dlatego, że dom, rodzice, chłopak, dziewczyna, bierze się dlatego, że jest się UZALEŻNIONYM . Tylko dlatego, że jest się chorym i nic więcej."
"Niepoznawalne jest nie do pojmowania, tylko do pokochania. Ten kto mnie pokochał, nie pytał dlaczego mam świra. On jest ze mną."
"Są to strome schody do nieba, wąskie i bez oparcia. Możesz iść prosto w górę, nie oglądając się za siebie. Kiedy utracisz równowagę, zranisz się boleśnie lecąc w dół. I zaczynasz wędrować od nowa, jeżeli masz jeszcze siły. Nie możesz się zatrzymać - nie da się żyć ani ustać na żadnej krawędzi, trzeba kroczyć lub spadać. I tak do końca życia."
"Miłość niesie w sobie ogromny ładunek tajemnej siły, mocy, która wynosi poświęcenie ponad majestat Boga, prawa, społeczeństwa. To za jej sprawą jesteśmy pokorni, wytrwali, silni i ulegli, upadamy, podnosimy się, żyjemy i przebaczamy."
"Czy może być coś piękniejszego na ziemi od bycia blisko z drugim człowiekiem, którego się kocha i przez którego jest się kochanym? To cała tajemnica bytu."
"Zespół braku ojca.
Zespół braku matki.
Głód miłości.
To, obok choroby somatycznej, podstawowe przyczyny zaburzeń u dzieci. Mówię o tym rodzicom, ale oni nie rozumieją, nie pojmują, że można potrzebować czegoś takiego, kiedy kupuje się bardzo drogie zabawki."
Zachęcam Was do przeczytania tej lektury, jest świetna! Dziękuję za przeczytanie. Pozdrawiam!

piątek, 24 czerwca 2016

WAKACJE

Hej.
Dzisiejszy dzień oficjalnie zapoczątkował wakacje. Nieco ponad 2 miesiące odpoczynku od nauki, nauczycieli, szkoły. Kto się cieszy?  Myślę, że większość ^^ Ten rok minął mi bardzo szybko, w tej szkole została mi tylko jedna klasa nauki. Z jednej strony się cieszę, ale z drugiej dopiero przyszłam do gimnazjum i za raz już koniec :D
Chciałabym, aby wszyscy wykorzystali ten czas jak najlepiej mogą, żeby we wrześniu mogli powiedzieć, że wakacje 2016 były udane. Osiągniemy to, jeśli się postaramy i spędzimy je szczęśliwie, robiąc to co lubimy i na co mamy ochotę. Po prostu życzę Wam miłych i pogodnych, ale niezbyt upalnych wakacji. 
Jestem już po zakończeniu. Ten rok szkolny był najlepszym ze wszystkich (pod względem ocen). Jako nagrodę dostałam książkę. Miałam szczęście, bo wypadła na mnie akurat ta, którą chciałam ^^ (wcześniej widziałam jakie będą). Zrobiłam jej kilka zdjęć, bo jest piękna i ciekawa ♥ Zobaczcie sami. 




Moje plany na wakacje:
1. Zadbać o zdrowy styl życia: odżywianie, ćwiczenia. Ten punkt realizuje od tygodnia i chyba idzie mi nieźle. Mam zamiar ćwiczyć 6 razy w tygodniu + bieganie, rolki, gra w piłkę itd. Ograniczyłam słodycze, jak jem to z małą ilością dodatku cukru, więcej owoców, warzyw, piję wodę (chociaż z tym ciężko), jem regularnie. Muszę przyznać, że ćwiczenia są dobrym sposobem na odstresowanie się i poprawienie humoru. Polecam. 
2. Czytanie książek. Nigdy nie miałam na to czasu, więc teraz to zrobię. Udało mi się już przeczytać jedną , o której recenzja będzie w następnym poście. 
3. Oglądanie filmów. Więcej filmów! Jest dużo, które chciałam obejrzeć, ale również nie było czasu, ani okazji. Możecie mi jakieś polecić, książki również :)
4. Wyjazd. Bardzo chcę pojechać chociażby na 2 dni do jakiegoś pięknego miasta. Planujemy coś takiego z bratem, ale czy się uda nie wiem. Niestety żadne dłuższe wakacje się nie zapowiadają. Lubię podróżować i chcę zrealizować kilka krótszych wycieczek, zamiast jednej długiej ;)
5. Spędzanie czasu na dworze. Chcę wykorzystać pogodę do jazdy na rolkach, gry w piłkę. Nie lubię, gdy są takie upały, wtedy ciężko...ale wieczorem, gdy się trochę ochłodzi warto wyjść...nawet samemu na spacer. Można na spokojnie pomyśleć i dotlenić mózg.
6. Zadbanie o bloga. Chciałabym pisać posty regularnie - co 2, 3 dni. Napiszcie mi, co ile byście chcieli, a ja spróbuję się dostosować ^^ Zmotywujcie mnie i dawajcie pomysły na tematy ^^
7. Odpoczynek. Mimo wszystko chciałabym odpocząć i mieć również czas na "nicnierobienie". To potrzebne.
8. Rysowanie. Chciałabym się trochę rozwinąć w tym kierunku. A nawet jeśli nie wyjdzie to porysuję sobie, bo lubię to robić. Może przy okazji coś wyjdzie. 
To są mniej więcej moje plany. A jakie są wasze? Piszcie w komentarzach oraz nie zapomnijcie mnie poinformować jak często chcecie czytać wpisy. Jakie macie oceny na koniec? 
Dziękuję za przeczytanie. 





sobota, 18 czerwca 2016

Moda na cięcie się...

Cześć!
Pewnie po tytule posta już się domyślacie o czym będzie.Pomysł na ten temat podsunęła mi Samara Adrianna Felcenloben  Bardzo Ci dziękuję, to już drugi wpis robiony na Twoją prośbę (pewnie nie ostatni ;)) Jeżeli macie jeszcze tematy, o których chcielibyście przeczytać moją opinię to piszcie w komentarzach. Będzie mi miło. 
"Moda na cięcie się" - pewnie większość z Was zauważyła, że coraz więcej nastolatków robi wszystko tylko  po to, aby zostać zauważonym, wyróżnić się.  Dotyczy to między innymi tego, że zaczynają się ciąć (specjalnie w toalecie w szkole nad umywalką, żeby ktoś zauważył jak wejdzie), pokazują wszystkim jakie mają problemy, jakie ich życie jest bez sensu i jak bardzo chcieliby zniknąć. Samookaleczają się tylko na pokaz, ponieważ chcą aby ktoś się nimi zainteresował i aby być "fajnym". I to niestety często wychodzi. Człowiek widząc drugą osobę płaczącą, robiącą sobie krzywdę odruchowo chcę pomóc, pyta co się dzieje, powstrzymuje ją. Potem w szkole wszystko się roznosi i coraz więcej ludzi podchodzi do takiej przykładowej dziewczyny, pyta czemu to robi i zaczyna się martwić. Ona opowiada swoje "problemy", które w rzeczywistości tak bardzo jej nie przytłaczają, no ale przecież "to jest modne". Szczerze takiego zachowania nie rozumiem. Jak można robić coś tylko dlatego, że jest modne i dużo ludzi tak robi. Po co tak udawać? To jest tak jak z ubraniami...coś staje się modne (nawet nie wiadomo skąd), za chwilę większość ludzi nosi to samo, a jak ktoś tego nie ma to jest głupi, biedak itd. (?) To jest niby takie fajne...może dla niektórych tak, ale dla mnie nie. Nie lepiej nosić to, co się komu podoba i co wygodne? No ale nie schodźmy z tematu. Właśnie...skąd w ogóle wzięła się taka moda na cięcie się i smutny styl życia? Sama nie wiem, od kogoś musi się to zaczynać. Mogło być tak, ze jakaś mega "popularna" dziewczyna zaczęła to robić, mówić o tym jak jej źle, ludzie pomyśleli, że jak ta zarąbista dziewczyna to robi, to oni  też..i potem już poszło... Ludzie na co dzień wiele udają, ale żeby udawać smutek, złość, kiedy tak naprawdę jest dobrze i są szczęśliwi? Nie umiem tego zrozumieć, tacy ludzie w ogóle nie są sobą. Jednak ja nigdy się nie spotkałam z taką osobą, która robi to tylko dla mody, ale wiem, że tacy są, dlatego napisałam co o tym sądzę. W sumie to w podstawówce była taka jedna dziewczyna, która niby się cięła, kilka razy przyszła do szkoły w zabandażowanym nadgarstku i nie chciała powiedzieć co się stało. Było widać, że jest z tego dumna...ale czy robiła to na serio tego nie wiem, ale wiem, że wszyscy mówili o tym w klasie...Niedawno w szkole jak  weszłam do WC zastałam  płaczącą dziewczynę. Jednak nie wiem, czy to było na pokaz, czy na serio,dlatego nie będę jej oceniała. Więc ogółem mówiąc,  jest to kompletna głupota i bardzo duża chęć posiadania zainteresowania swoją osobą wśród innych. Może tacy ludzie czują się osamotnieni, nie chcą zostać sami, ale czy to jest wyjście? Może krótkotrwałe tak, ale nie ma żadnego sensu, to nie droga do szczęścia. Tyle ludzi samotnych chodzi po naszej planecie i radzą sobie innymi sposobami niż ciągłym zakładaniem masek. Według mnie najlepiej być sobą, zamiast bawić się w udawanie, bo i tak to kiedyś wyjdzie.  
To, co teraz napisałam dotyczyło tylko osób, które samookaleczają się dla mody i w rzeczywistości nie jest w ich życiu tak źle, jak mówią!
Trudniejszy temat zaczyna się w momencie, kiedy ktoś jest słaby psychicznie, nie radzi sobie z problemami i robi to, żeby "ukarać" siebie za to w jakiej sytuacji się znalazł. Tutaj już trochę łatwiej mi zrozumieć takie osoby. Nie radzą sobie z ciężarem problemów, w jakich się znaleźli i chwilowo im to pomaga. Domyślam się, że jest to uzależniające..zrobimy to pierwszy raz (dla spróbowania), czujemy ulgę (krótkotrwałą ale jednak), kolejny raz, kolejny i taki ciąg. Dokładnie tak, jak z narkotykami. Jest to przykre i bardzo trudno pomóc takim osobom. Trudno w ogóle je znaleźć, bo różnica między tymi, co robią to dla mody, a tymi co na serio mają problemy jest taka, że Ci pierwsi nie ukrywają się z tym - wręcz przeciwnie, wszystkim to specjalnie pokazują. A ci drudzy ukrywają się bardzo, nie chcą aby ktokolwiek się o tym dowiedział, żyją w świadomości, że nie potrzebują pomocy. Gdy ktoś na prawdę by miał trudności, myślę, że nie robił by tego nad umywalką, gdzie wszyscy są, tylko zamknął by się w toalecie, to samo z płaczem. Oczywiście nie zawsze tak jest, bo są różne sytuacje, ale w większości przypadkach tak bywa. Tacy ludzie w głębi serca potrzebują rozmowy, zrozumienia,, ale boją się reakcji otoczenia.  Jak pomóc osobie, kiedy wiemy, że się tnie? Myślę, że trzeba właśnie porozmawiać, wysłuchać, zrozumieć i nie mówić zbyt wiele. Przede wszystkim nie karcić za to, spróbować wczuć się w jej sytuację. Zamiast mówić: "po co to robisz?". "to nic Ci nie da", "przestań", "to głupie" to zrozum, powiedz, że chcesz pomóc, zapytaj w jaki sposób możesz to zrobić. Po jakimś czasie spróbuj nakłonić do rozmowy z psychologiem. Najważniejsze, żeby osoba zrozumiała, że sama sobie dłużej nie poradzi, potrzebuje specjalisty i nie zostawiaj jej, niech czuję, że ma w Tobie wsparcie.Wyjście z ciężkiego stanu psychicznego to długotrwały proces i kazanie przestania tego z dnia na dzień się nie uda.  Myślę, że gdybym była w takiej sytuacji przede wszystkim potrzebowałabym  zrozumienia. 
Pewne niektórzy w Was zastanawiali się,  jak to jest się ciąć, czy rzeczywiście to przynosi ulgę...myśli są różne, jednak pamiętajmy, aby nie przerodziło się to w czyn. Raz spróbujemy i może się skończyć tragicznie. 

   
Zachęcam do wgłębienia się w ten temat i spróbowania postawić  w sytuacji  tych ludzi. Nie karćmy ich za to tak bardzo. Samookaleczanie jest głupie, bezsensowne, pozostawia rany, ale już się stało...
Bardzo dziękuję za wytrwanie do końca posta! Zostawcie komentarz, napiszcie co sądzicie na ten temat. Znacie taką osobę? 
Pozdrawiam

niedziela, 12 czerwca 2016

"10 sposobów na udane wakacje"

Hej! 
Jakiś czas temu Marcelina z bloga Oczami Nastolatki zaproponowała mi współpracę. Bardzo mnie tym mile zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek otrzymam od kogoś taką propozycję. Ucieszyłam się i oczywiście zgodziłam. Rozpoczęła niedawno serię "10 sposobów na..", więc postanowiłyśmy to wykorzystać i wspólnie przygotować taki wpis, tym razem na  temat udanych wakacji. Każda z nas przygotowała 5 propozycji i tak powstał nasz wspólny post. Szczerze powiedziawszy jestem z niego dumna i uważam, że wyszło na prawdę fajnie....Ale sami za chwilkę ocenicie, jeżeli tylko chcecie i jesteście ciekawi efektu! Zachęcam również Was do spróbowania połączenia sił z innym blogerem i stworzenia czegoś ciekawego. Bardzo ciekawe doświadczenie oraz możliwość promowania bloga. Marcelino, bardzo dziękuję Ci za propozycję współpracy i to, że właśnie do mnie napisałaś. ♥ Pozdrawiam wszystkich i zapraszam do przeczytania i komentowania posta oraz zaobserwowania jej bloga..myślę że zasłużyła, bo pisze bardzo ciekawie. Jeśli Wam się spodoba nie wahajcie się :)

sobota, 4 czerwca 2016

LBA #11

Hej!
 Tym razem do Liebster Blog Award zostałam nominowana przez Natalię i Alicję z bloga http://zumennople.blogspot.com
Bardzo dziękuję! To już jedenaste LBA na moim blogu, więc trochę się uzbierało ;) Bardzo cieszę się z tego powodu, bo uwielbiam odpowiadać na pytania. Zaczynajmy!




1.Jakie cukierki lubisz najbardziej?
No tutaj zdecydowanie wygrywają Michałki. Uwielbiam je ♥ Oczywiście czekoladowe, w białej mi nie smakują. 


 
2.Czego boisz się najbardziej?
Boję się przyszłości...tego, czy sobie w niej poradzę, czy będę szczęśliwa i czy wytrwam w tym wszystkim psychicznie. Oczywiście jestem pozytywnie nastawiona, ale to nie zmienia faktu, że strach jest.  Nie ukrywam, że boję się śmierci - swojej, moich bliskich. Coraz częściej o tym myślę i żyję z tym, że koniec może nastąpić w każdej chwili. Wszyscy powinniśmy żyć z tą myślą i doceniać każdy dzień, bo życie na Ziemi jest jedno, niepowtarzalne i piękne. 


 
3.Jaki masz stosunek do w-f? Lubisz, czy może uważasz go za niepotrzebny(jako przedmiot, nie sport)?
Uważam, że w-f jest bardzo potrzebnym przedmiotem szkolnym. W wielu przypadkach młodzież tylko w ten sposób aktywnie spędza czas. Sądzę jednak, że powinien on wyglądać inaczej. Powinno być na nim więcej ruchu Nie wiem jak jest w innych szkołach, ale u nas w-f wygląda tak, że czasem jest rozgrzewka, czasem nie, lub jest, ale "udawana". Potem jakaś gra, najczęściej siatkówka. Jak dla mnie w-f powinien zostać bardziej ogarnięty i dawać więcej ruchu oraz co jakiś czas jakieś wykłady o zdrowym odżywianiu. Ja osobiście w-f w naszej szkole nie lubię (również przez nauczycielkę). Oczywiście sport jest bardzo potrzebny w życiu każdego człowieka, dlatego preferuję bieganie, ćwiczenia w domu.


4.Do jakiego kraju w Europie chciałbyś/chciałabyś wyjechać?
W sumie to każdy mógłby być ciekawy, ponieważ nigdy nie byłam za granicą. Jednak zawsze chciałam zobaczyć Hiszpanię i Bułgarię :)

5.Co myślisz o mandze i anime?
Nic nie myślę. Nigdy się tym nie interesowałam, nie ciągnie mnie do tego. Pewnie jest to ciekawe, ale nie dla mnie. Lubię oglądać rysunki z anime ^^

6.Jesteś tolerancyjna?
Myślę, że tak. Jednak okażę to się z czasem, gdy zostanę wystawiona na większą próbę. Ogólnie staram się zrozumieć wszystkich ludzi i na pewno nie będę nikogo przekreślać tylko dlatego, że jest "inny". Był już kiedyś post o tolerancji, więc zapraszam. Post 



 7.Twój najstraszniejszy koszmar?
Ogólnie nie miewam koszmarów. Są złe sny, ale nie są tak straszne, żebym budziła się oblana potem, czy coś w tym stylu.  Jak byłam mała zdarzało mi się budzić z płaczem, ale nie pamiętam co było w tych snach.Moje sny najczęściej są dziwne i nie mają większego sensu.

8.Co myślisz o śmierci?
Jak wspomniałam wcześniej boję się jej. Może wiecie, może nie, ale jestem praktykującą katoliczką i wierzę, że nasze życie nie kończy się na Ziemi. Jestem tego ciekawa, chciałabym spotkać się kiedyś z tymi wszystkimi, którzy odeszli zbyt wcześnie, których nie zdążyłam poznać... Muszę przyznać, że wiara mnie umacnia, pomaga. Często zastanawiam się jak to będzie po śmierci, jednak nie chcę dowiedzieć się tego zbyt szybko. 


9.Czy kiedyś wydawało ci się że umierasz?
 Ooo...przypomniałyście mi. Tak, zdarzyło się to w śnie..było strasznie. Właśnie w czasie, gdy zaczęłam się bać i myśleć o tym miałam taki realistyczny koszmar. Wyglądało to mniej więcej tak, że spałam i nagle coś mnie "obudziło, położyłam się na plecach, ręce położyłam wzdłuż tułowia i czekałam, wiedząc, że to koniec (?) Słyszałam jakiś głos, mówiący nie pamiętam co, ale coś wskazującego na to, że umieram. Nie wiem, co było potem, chyba się obudziłam. Byłam nieźle przestraszona..


10. Czy biłaś się z kimś kiedyś na poważnie?
Nie, nigdy mi się to nie zdarzyło :D Zawsze było to dla żartów, najczęściej w siostry synem.


11.Czy jadłeś/łaś mięsnego jeża(X'DDDDDDDDD)?
Heh :D Nie, nie jadłam i w sumie to nie mam takiej ochoty! :D 


Więc to tyle. Dziękuję Wam za przeczytanie  posta. Wiem, że często nie wiecie (ja też) jak komentować posty tego typu. Dlatego jeżeli macie ochotę odpowiedzcie na te pytania w komentarzu :) Pytanie są ciekawe i chętnie poznam na nie wasze odpowiedzi. Pozdrawiam!