Hej. Ponieważ pod ostatnim postem nie pojawiły się żadne propozycje tematów, postanowiłam napisać o stosunku do mojej rodziny.....czyli czy moja samotność ma wpływ na relacje z nimi, czy oni wiedzą, jak się czuję w szkole itp.
Na początku powiem wam, że jeśli będziecie rozmawiać z rodzicami, rodzeństwem i oni będą wiedzieć o waszej sytuacji to będzie wam o wiele łatwiej. Wiem, że nie zawsze sytuacja rodzinna na to pozwala, bo nie każdy ma rodziców, którzy bardzo się dopytują i chcą wszystko wiedzieć. Jednak fajniej jest jeśli rodzice wiedzą o waszych problemach, więc jeśli wasza rodzina o tym wie i jesteście ludźmi samotnymi to powinniście to docenić,że was wspierają i macie z kim o tym pogadać ;) Wtedy czujecie, że macie w kimś oparcie i nie jesteście kompletnie samotnymi ludźmi. Oczywiście nie mówię tu o sytuacji kiedy wy powiecie im o swoich problemach a oni kompletnie to oleją, bo to zamiast pomóc jeszcze bardziej was zdołuje. Ogólnie wygadanie się komukolwiek, w sytuacji gdy wszystko w sobie dusimy i nie mamy komu cokolwiek powiedzieć to po takiej rozmowie czuje się na prawdę wielką ulgę. Jeśli czytasz tego posta, jednak nie masz takiego problemu, że jesteś samotny to pamiętaj, że możesz pomóc takim osobom... Jeżeli znasz kogoś takiego to otwórz się na niego i daj mu się wygadać. Na prawdę bardzo mu tym pomożesz.
Pewnie jesteście ciekawi jak to jest u mnie... Oczywiście nie zdradzę wam wszystkich szczegółów z relacji w mojej rodzinie, ale powiem mniej więcej jak to u mnie jest. Więc w mojej rodzinie nikt nie wiem jak cierpię w szkole, jak się czuje i że w szkole siedzę wszystkie lekcję prawie się nie odzywając w dodatku siedząc sama... Kilka razy okłamałam mamę w związku z tym, ponieważ nie mam odwagi jest o tym powiedzieć. Ostatnio gdy byliśmy na wycieczce i po powrocie mama zapytała z kim siedziałam w autobusie powiedziałam "A z taką dziewczyną..." I to był koniec tematu. Bardzo źle się z tym czułam, ale wstydzę się przyznać, że jestem wewnętrznie taka słaba. W domu ogólnie jestem zupełnie inną osobą. Dużo rozmawiam, jestem wszystkiego ciekawa itp. W szkole jest wszystko na odwrót, jakbym stawała się zupełnie inną osobą. Czasem wydaję mi się, że mama coś tam podejrzewa, że nie mam za wielu przyjaciół, na przykład właśnie po takich pytaniach " Z kim siedzisz" no i oczywiście po tym, że nie wychodzę z koleżankami na dwór. Jedynie kiedy wychodzę z domu to tylko z rodziną. Oczywiście, że wolałabym wyjść z osobami w moim wieku ale mi brak odwagi żeby ich zapytać. Wiele jest sytuacji kiedy np. siostra mówi: "Weź jakąś koleżankę i wyjdź na dwór...co będziesz tak siedziała w domu? Zadzwoń np. po Agatę (moją koleżankę z którą ostatnio nie za często się spotykamy). Wtedy milczę przez chwilę i czasem coś tam powiem, że np. Agata w tygodniu nie może wychodzić, bo szkoła. Dlatego coraz bardziej boje się wakacji...bo wiem że nie będę z nikim wychodzić na dwór. Bardzo chciałabym spędzić te wakacje pożytecznie z przyjaciółmi, jednak nie jest to łatwe gdy ich się nie ma. Po prostu z moją mamą jest tak, że ona może coś podejrzewa, czasem zapyta, jednak nigdy nie wgłębia się z ten temat. Oczywiście nie obwiniam jej za to, bo ona też ma swoje problemy i może nie chcę się wtrącać w moje życie. Z jednej strony to dobrze ale z drugiej....
Jeżeli chodzi o to, czy taka sytuacja zmienia u mnie jakieś stosunki z rodziną, typu, że przez to się na nich wyżywam czy coś to nie... jest normalnie. Właściwie to jeszcze bardziej zależy mi na dobrych relacjach z nimi, bo chcę mieć z kim pogadać. Oczywiście jestem teraz w wieku dojrzewania, więc zdarzają się dziwne wybuchy, kłótnie o głupoty, no ale to jak wszędzie ;) Więc jeszcze raz powiem, że jeżeli możecie porozmawiać o tym ze swoimi rodzicami to macie wielkie szczęście ;) A więc napisałam trochę o mojej sytuacji"domowej", jak to jest u mnie i teraz czkam na komentarze gdzie napiszecie jak to jest u was ;) Oczywiście jeżeli macie pomysły na kolejne posty to piszcie w komentarzach. Jeśli przeczytałeś tego posta to super ;) Zostaw komentarz ;) Pozdrawiam i dziękuje ;)
To znaczy ja nie jestem wielce samotna. Czasami z kimś tam pogadam. Niby mam koleżanki, ale za często z nimi nie gadam. W szkole jestem cicha i nie wchodzę nikomu w drogę, ale w domu to jest mnie wszędzie pełno :D Takie jest życie, gdy nie jest się super szczupłą i piękną. Ale mi to nie przeszkadza. Lubię moje życie takie, jakie jest :)
OdpowiedzUsuńDzięki za komentarz ;) Racja... takie jest życie.... Pozdrawiam :D :D :D
OdpowiedzUsuńDzięki za komentarz ;) Racja... takie jest życie.... Pozdrawiam :D :D :D
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam kilka Twoich postów i już Ci kiedyś pisałam, że jesteśmy bardzo podobne pod względem charakteru.
OdpowiedzUsuńWiesz czytając Twojego bloga czuję się jakbym czytała po prostu swoją własną historię.
Ja mam za to wielkie wsparcie w mojej kochanej mamie, mogę jej o wszystkim opowiedzieć we wszystkim się do niej zwrócić.
Po prostu mogę się jej wygadać, zawsze mnie zrozumie i pomoże zapomnieć o tym co się wydarzyło <3
Pozdrawiam kochana :)
Mój blog - klik!