Pewna pani (nazwijmy ją D.) ma 3 córki. Jedna ma dwójkę dzieci, druga od kilku lat się stara, jednak ma z tym poważne problemy. Pewnego dnia zadzwoniła do swojej siostry i powiedziała: "Mam złą wiadomość.... M. (trzecia córka) ma dziecko..." D. wybuchła płaczem. Zastanawiacie się, dlaczego jest to zła wiadomość? No ja też. Według pani D. nie powinno się tak stać, ponieważ M. nie wyszła jeszcze za mąż, dziecko powinno być po ślubie..i przede wszystkim: "Co ludzie powiedzą?" Najlepsze jest to, że D. dowiedziała się o ciąży córki miesiąc przed porodem. M. ukrywała się, zamieszkując u swojej siostry. Można od razu zauważyć, jak bardzo córka musiała bać się reakcji matki, skoro nie chciała, aby się o tym dowiedziała.
Nie rozumiem takiego podejścia. Zamiast cieszyć się, z tego że dziecko urodziło się zdrowe, córka jest szczęśliwa, to ważniejsze jest to, że ludzie będą gadać...
Dlaczego wszystko jest robione tak bardzo pod publikę? Czemu dobre wrażenie na innych jest ważniejsze od zdrowia, miłości, szczęścia? Po co tym się tak bardzo przejmować? Przecież ludzie zawsze gadają...czy to w szkole, czy pracy ktoś zawsze cię obgaduje. Zrozumiałabym sytuację, kiedy córka nie była by pełnoletnia, ale ona ma 26 lat...
Gdyby ludzie zaczęli robić wszystko na pokaz, to nikt nie byłby szczęśliwym człowiekiem. Myślę, że trzeba robić swoje, niezależnie od tego co mówią inni. Często okazuje się to trudne, bo presja otocznia i strach przed brakiem akceptacji sprawia, że udajemy kogoś kim nie jesteśmy. Ja bardzo podziwiam ludzi, którzy potrafią być całkowicie sobą i nie boją się wypowiadać własnego zdania. Sama mam z tym małe problemy... Ciągle z tym walczę i nie udaję kogoś kim nie jestem, tylko czasami chcę coś powiedzieć, ale nie mam odwagi. Dlatego tutaj staram się w pełni pokazywać prawdziwą siebie.
Trzeba cieszyć się ze szczęścia swojego i swoich bliskich, bo jest ono ważniejsze od opinii innych.
Myślę, że dobrym podsumowaniem posta będzie cytat:
Pozdrawiam!

Ja ostatnio jestem w pełni sobą, a przynajmniej staram się taka być. Mam dość udawania, mam nadzieję że już niedługo też postanowisz nikogo nie udawać :)
OdpowiedzUsuńphotoobiektywna.blogspot.com
Eee...Pani D. jest dziwna,może trochę staroświecka.Wynika to może z wychowania jakie otrzymała pani D. w dzieciństwie.Według mnie jeżeli M.jest dorosła to dlaczego pani D chce sterować jej życiem.
OdpowiedzUsuńGeneralnie nie warto przejmować się głupim gadaniem ludzi i myślami ''co oni powiedzą?'' bo zmarnujemy swoje życie.A przecież nikt nie przeżyje go za nas.
Świetny post! Często boli mnie zachowanie innych. Bo co ludzie powiedzą?!Co powiedzą na to, że robię piknik w parku?! Co powiedzą na to, że zaczynam głośno się śmiać?! CO powiedzą na to, że idę za rękę z dziewczyną?!
OdpowiedzUsuńNa szczęście ja się tym nie przejmuję, nie chcę marnować życia na wysłuchiwanie opinii innych ^^
Pozdrawiam!
http://sunny-snowflake.blogspot.com/
W tym roku dowiedziałam się, że moja kuzynka o 2 lata starsza ode mnie zaszła w ciążę z chłopakiem, którego zna dopiero od pół roku. Widać, że są szczęśliwi, że cieszą się z tego bobasa i nie rozumiem, jakby można powiedzieć, że to zła wiadomość. Bo ślubu nie ma? Całe szczęście moja kuzynka ma racjonalne podejście i wie, że gdy stanęłaby przed ołtarzem, byłaby w tak zaawansowanej ciąży, że ani by się dobrze nie bawiła, ani na zdjęciach pięknie by nie wyglądała :)
OdpowiedzUsuń>foxydiet<
Najczęściej ludzie boją się tego co powiedzą inni.
OdpowiedzUsuńObserwujemy? Zaobserwuj mnie, a na pewno się odwdzięczę!
http://pastelowa-blog.blogspot.com/
Ja chyba ostatnio mam z tym wielki problem,ale cieszę się że napisałaś taki post i bardzo dziękuję za ten pozytywny, bardzo przekonujący komentarz,dzięki niemu uwierzyłam w to,że istnieją jednak dobrzy ludzie,tacy jak Ty, którzy potrafią życzyć komuś szczęścia bez zazdrości. :) <3
OdpowiedzUsuńCHCE SIĘ ŻYĆ
Tak właśnie te słowa ograniczają nas. Każdy w życiu wypowiedział te słowa a gdyby nie one to robilibyśmy więcej... Ale co ludzie powiedzą?
OdpowiedzUsuńNo niestety... Pozdrawiam :)
Mi też czasami jest ciężko być po prostu sobą i nie przejmować się opinią innych. Chociaż cały czas się tego uczę i wydaję mi się, że zmierzam w dobrym kierunku. ;) Pani D. oczywiście źle postąpiła. Gdyby jej córka miała 16/17 lat, ale 26 to już mała przesada.
OdpowiedzUsuńNowy post na blogu!
olucha20.blogspot.com
Najczęściej jest tak ze jak jesteśmy sobą tym bardziej nakręcamy innych do naszego krytykowania, ale najważniejsze jest by głowę unieść wysoko i iść dumnym krokiem przez swoje życie ;)
OdpowiedzUsuńMoże wspolna obs ? Jeśli tak zacznij i zawiadom u mnie :)
Agnieszkaaag.blogspot.com
Ta Pani D., jak napisałaś powinna się cieszyć dzieckiem!
OdpowiedzUsuńFajnie piszesz i masz ciekawy blog.
http://zapiski-nastolatki.blogspot.com/
Ja tak naprawdę niedawno zrozumiałam, że trzeba być sobą i zdanie innych nie jest wcale ważne. Trzeba żyć w zgodzie ze sobą :))
OdpowiedzUsuńhttp://fit-pasja.blogspot.com/
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWitaj :) jestem tu u ciebie pierwszy raz i bardzo mi się podoba. Ten post przykuł mojar uwagę, gdyż sama ostatnio o tym pisałam. Bardzo ciekawie piszesz :)) jutro ponadrabiam wpisy i czuję,że zostanę na dłużej :* młode blogerki muszą się wspierać! :-)
OdpowiedzUsuńMądry post. Nawet jak człowiekowi się coś uda to ludzie gadają taka natura, w szczególności na wsi.
OdpowiedzUsuńMój blog
Mój kanał
Zapraszam na Facebooka
Super post ! Podoba mi się ! Może zaobserwujemy ? :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i zapraszam do siebie:
www.vvbre.blogspot.com
Ten temat jest... Był dla mnie od zawsze dosyć trudny. Będąc w gimnazjum ludzie często mówili "jestem jaka jestem, ludziom nic do tego, mogę się nie myć i to moja sprawa". Dla mnie to nigdy nie była wyłącznie moja sprawa. Po pierwsze - w taki sposób nawet podświadomie wychowała mnie mama (zawsze mówiła- nie przejmuj się co ludzie myślą, ale wystarczyło że np. dobrałam dwa ubrania nie tak jak trzeba w niedzielę i już miała problem, "jak mogę się tak ludziom pokazywać"), po drugie sama kiedyś usłyszałam że mamy obowiązek mimo wszystko zachowywać się tak jak wymaga od nas społeczeństwo - a to głównie dlatego że wychodząc z domu stajemy się jego cześcią. Jeśli chcesz zarastać brudem - ok, ludziom nic do tego DOPÓKI siedzisz tak w domu.
OdpowiedzUsuńTak wygląda dorosłość :) I tyle.
Co nie zmienia faktu że w przytoczonym przez ciebie przykładzie wychodzi wkurzająca zaściankowość ludzi która powoli też odchodzi do lamusa
Pozdrawiam!