Hej! Witam w nowym poście, po ponad dwutygodniowej przerwie. Bardzo przepraszam, że tyle czasu nie pisałam. Może już nie będę się tłumaczyć... myślę, że każdy domyśla się powodów...
Dawno nie pisałam o tym, co u mnie, jak to jest w tej szkole. Obiecałam, że nie będzie takich smutnych, ponurych wpisów, gdzie mówię tylko o moich problemach. Udało się.. powodem tego głównie jest to, że zaczyna się wszystko układać. Małymi kroczkami, ale idzie w dobrym kierunku. Bardzo cieszę się z tego powodu.
Teraz tak się zastanawiam, kiedy zaczęło być lepiej...Dochodzę do wniosku, że wszystko dzięki...UWAGA! - projektom szkolnym :D Jak zaczynaliśmy je robić, musieliśmy się dosyć często spotykać, tym samym więcej rozmawialiśmy, spędzaliśmy razem czas. Głównie chodzi tutaj o W., bo to z nią najbardziej się dogaduje. Z Z.(koleżanka z klasy, z którą robimy projekt) nie jest za dobrze. Czuję, że nie bardzo mnie lubi, bywa dla mnie wredna. Tutaj już sama nie wiem, jak to jest...Mało rozmawiamy, więc zobaczymy z czasem. Podczas robienia projektów też były problemy...prawie się pokłóciłam z W., ale po chwili doszłam do wniosku, że nie ma o co się obrażać i było ok. Chodziło głównie o to, że W. lubi wszystkich pouczać i mówić, jak mają robić daną czynność, kiedy tymczasem sama dokładnie nie wie, jak to wykonać. Wtedy coś tam robiłam, po wspólnym ustaleniu jak ma to wyglądać, a potem miała pretensje, że zrobiłam to źle i było logiczne, że nie wyjdzie... Tutaj od razu moja samoocena spadła, poczułam się na prawdę źle i powiedziałam, że jak chce może zrobić to sama... lepiej. Ale trudno...nie może być zawsze dobrze. Potem kilka razy byłyśmy na rolkach i było bardzo fajnie, dużo gadałyśmy, wspominałyśmy czasy, kiedy byłyśmy przyjaciółkami i śmiałyśmy się z niektórych, naprawdę kompromitujących rzeczy. Ale najważniejsze, że jest co wspominać..trochę się tego uzbierało :D
Najlepszy był dzień przedwczorajszy, jeden z lepszych od długiego czasu. Z. zaprosiła nas na urodziny (zdziwiłam się, że mnie też). Zastanawiałam się czy pójść, bo miałam wątpliwości, czy było to szczere, ale uznałam, że nie mogę się wiecznie izolować, muszę spróbować, przynajmniej będę wśród ludzi. Poszłyśmy na miasto po prezent, a potem grałyśmy w piłkę. Było fajnie, i szczerze powiedziawszy lekko podniosła moją samoocenę, praktycznie paroma słowami, ale powtórzyła je kilka razy. Powiedziała też, że mi zazdrości (?) Na początku nie wiedziałam, czy odebrać to wszystko jako komplement, czy się po prostu ze mnie śmiała, ale potem powiedziała, że to pierwsze. Zadała mi też jedno pytanie, które sama sobie wtedy zadałam, a mianowicie: "Dlaczego Ty nigdy nie masz własnego zdania?" Zaskoczyła mnie tym, ale ja wiem, że tak właśnie jest. To znaczy mam, tylko nie potrafię, boję się je powiedzieć. Staram się bardziej otwierać, mówić to, co myślę, jednak nie zawsze mam na to odwagę. Zauważyłam, że im więcej z kimś przebywam czasu, tym więcej mówię... tak też właśnie było. Na początku ona głównie mówiła, ja słuchałam, z czasem to się wyrównało, a na końcu powiedziałam być może za dużo... Jest to drobnostka, ale mało komu bym o tym powiedziała ..to jest dowód, że musiałam jej zaufać i myślę, że się nie zawiodę. Jednak muszę być ostrożna. Potrzebuję też czasu...chciałabym, aby udało nam się odbudować dawną przyjaźń. Nie wiem, czy ona by chciała, ale chyba tak. Trochę też zmyliło mnie to, że w szkole zachowuje się inaczej. W sensie, że w szkole jest bardziej przygnębiona, smutna, mniej otwarta, rozmawiamy mało. Może mam tylko takie wrażenie...nie wiem.
Mogę jeszcze trochę opowiedzieć o urodzinach. Nie żałuję tego, że poszłam. Trochę bardziej się tam otworzyłam, mówiłam więcej niż zwykle. Dobrze zaczęłam dogadywać się z jeszcze jedną dziewczyną, nazwijmy ją N. Jest ona bardzo pewna siebie, to ona zawsze rozluźnia atmosferę w towarzystwie, tak samo było wczoraj. Na początku była krępująca cisza, jak to zwykle bywa, ale dzięki niej rozmowa się rozkręciła. Jestem jej wdzięczna, że jako pierwsza wyciągnęła do mnie rękę, często nie zna umiaru i za bardzo się z czegoś śmieje lub nabija. Ale potrafi być na prawdę poważna i ze mną zazwyczaj tak rozmawia...co jest dziwne. Kiedyś bałam się do niej odezwać...ja nieśmiała, ona pewna siebie... Podziwiam jej odwagę, ale wiem też, że bardzo łatwo ją zranić. Na początku gimnazjum najczęściej siedziałam całkowicie sama, nie miałam nikogo, z kim mogłabym pogadać (nadal są takie momenty) i to ona czasem podchodziła, pytała co u mnie i to było bardzo miłe. Porównując pierwszą klasę i to, co jest teraz, to jest na prawdę dobrze. Nadal są smutne sytuacje, nieporozumienia, gorsze dni, ale idę w dobrym kierunku. Chciałabym tego nie zepsuć..może dacie mi jakieś rady, co mogę zrobić, aby było jeszcze lepiej, jak się bardziej otworzyć.
Ogólnie rzecz biorąc jestem coraz weselsza i częściej się śmieję. Wszystko się układa, siostra jest szczęśliwa, kilka dni temu wydała na świat małą Nikole ♥ Jest piękna, zdrowa. Nie czuję się aż tak samotnie, jak jakiś czas temu, jestem odrobinkę pewniejsza siebie i zrozumiałam, że warto zawalczyć o swoje. Po prostu wszystko jest super! Tak się cieszę...Zarazem boję się, że to tylko chwilowe...zobaczymy. Więc teraz wiecie, jak to u mnie jest, możecie trzymać kciuki, żeby było coraz lepiej. Napiszcie, co u Was :) Dziękuję za przeczytanie. Pozdrawiam!
Cieszę się,że u Ciebie wszystko ok.Ja parę dni temu skończyłam swój maturalny ''maraton''. Może w końcu trochę odpocznę bo matura i ostatnie tygodnie szkoły dały mi mocno w kość.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Dobrze,że się polepsza, mam nadzieję, że mój post choć troszkę Cię zmotywował i sprawił, że będziesz odważniejsza i po prostu poradzisz sobie ze wszystkim. :)
OdpowiedzUsuńTego bardzo Ci życzę i czekam na kolejne posty ;)
CHCE SIĘ ŻYĆ
Jasne, że trzeba się tym cieszyć nawet jeśli to nie będzie trwało wiecznie. Cieszę się, że jakoś Ci się układa. Fajnie się czyta takie pozytywne posty.
OdpowiedzUsuńphotoobiektywna.blogspot.com
Jestem bardzo zadowolona, że idzie ci coraz lepiej nawiązywać rozmowy :)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o rady to staraj się utrzyamć rozmowy jak najdłużej jak już z kimś rozmawiasz :)
Pozdrawiam
Uwielbiam takie proste posty, a przede wszystkim mega życiowe:) Sama wiem jak to jest znikać mimo tego, że obiecywało się systematyczność. Takie jest życie, czasami jest źle więc ochota na wchodzenie też zanika. Ciesze się, że układa Ci się wszystko - grunt żeby było lepiej:)
OdpowiedzUsuńhttp://my-place-to-relax.blogspot.com/
Gratuluję siostrze córeczki :D Bardzo się cieszę, że wszystko zaczyna Ci się układać ^^ Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com
OdpowiedzUsuńTakie pozytywne wpisy na pewno tobie też dobrze robią :) Tym samym możesz dostrzec dobre rzeczy w swoim życiu :)
OdpowiedzUsuńUltra kobiecy blog o muzyce:
gitaraiszpilki.blogspot.com
Kurczę chciałabym spotkać taką osobą jak ty - jesteś do mnie podobna :)
OdpowiedzUsuńSingo Blog
Cieszę się, że powoli wszystko Ci się układa. :) Dopiero teraz zwróciłam uwagę na to jak bardzo jesteśmy do siebie podobne. Też często boję się wyrazić swoje zdanie. Nie chcę nikogo zranić i wolę wszystko trzymać w sobie. Mimo, że często mam wielką ochotę powiedzieć to co myślę na jakiś temat. Też mam taką osobę w klasie, która jest miła, pewna siebie i zawsze podejdzie i spyta się co u mnie. Czytając ten post w wielu momentach czułam jakbym to ja go napisała. ;)
OdpowiedzUsuńolucha20.blogspot.com
Kiedyś też maiłam bardzo duży problem z wyrażaniem własnego zdania, z powiedzeniem głośno tego, co myślałam. Ale po założeniu bloga to się zmieniło, bo widząc, że są tacy, którzy myślą podobnie do mnie, przestałam się bać krytyki :)
OdpowiedzUsuńclaudine-bloog.blogspot.com --> MÓJ BLOG
KANAŁ NA YT
Ciekawy post :) Wyrażanie własnego zdania nie jet takie proste jak się niektórym wydaje :/ Ale zobaczysz będzie dobrze, ciesz się z ulotnych chwil :)
OdpowiedzUsuńZapraszam na konkurs:
http://aniamojepasje.blogspot.com/
Och, jak ja nie lubię pracy w grupach, zawsze, ZAWSZE muszę się wtedy z kimś pokłócić, może i dlatego ze trochę podobna jestem do W. ;) Chociaż od kilku lat staram się to przełamać, nie wsze mi wychodzi ;/
OdpowiedzUsuńTwisted Mouse
Hej! To w gruncie rzeczy świetna wiadomość, że powoli i Tobie zaczyna się w życiu układać :) niemożliwe - stałaś się gadułą? :P
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o to że się nie odzywasz na różne tematy to uwierz że nie ma się czego wstydzić. Jakoś w tym roku też zazdrościłam koledze że jest elokwentny i potrafi wypowiedzieć się na każdy temat, a on powiedział mi żebym się nie martwiła bo człowiek nie jest w stanie na wszystko wysnuć sobie opinię :)
Nie wiem za bardzo co Ci poradzić... Chyba tylko tyle żebyś pozostała optymistycznie do wszystkiego nastawiona. Nie zaszkodzi a może pomóc.
Pozdrawiam i życzę by wiodło Ci się jeszcze lepiej! Buziaki dla małej Nikoli ;)
Bardzo Ci dziękuję, że wszystko tak szybko nadrobiłaś. Miło z Twojej strony. Nie spodziewałam się tego i jestem mile zaskoczona. Jeszcze te Twoje cudne, wyczerpujące komentarze...dzięki za motywację, cieszę się, że już wróciłaś ^^ Pozdrawiam!
UsuńSpoko, to dla mnie żaden problem. Wszystko przeczytałam praktycznie jednym tchem. Bardzo ciekawie napisane ;)
UsuńPozdrawiam!
Fajnie że zaczęłaś się z nimi dogadywać :) Ja też byłam bardzo długo samotna, ale w końcu udało mi się znaleźć przyjaciół :P
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie: seeking-neverland.blogspot.com
Dziewczyno uwierz w siebie! Jesteś wspaniała. sama powinnaś to sobie powtarzać każdego dnia. Pracuj nad pewnością siebie, a swoją nieśmiałość wykorzystuj jako zaletę, nigdy nie uważaj, że to wada. Powinnaś zdecydowanie bardziej w siebie wierzyć, genialnie piszesz, Twój blog jest świetny, czytając ten wpis, wciągnęłaś mnie w 100% w swoją historię, a taki zabieg jest naprawdę trudny. Gratuluje !
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci jeszcze większych sukcesów na blogu i pewności siebie. Pamiętaj jesteś NAJLEPSZA ;)
Pozdrawia Ancyk ;')
Bardzo dziękuję za przemiły komentarz ♥ To co napisałaś jest dla mnie bardzo ważne i sprawiłaś że czuję się pewniejsza w tym co robię - pisaniu tutaj. Cieszę się, że taki post się podoba!
Usuń