niedziela, 17 lipca 2016

Recenzja - "My, dzieci z dworca zoo"

Hej!
Jeżeli pamiętacie moją ostatnią recenzję to wiecie,  że opisywałam "Pamiętnik narkomanki". W komentarzach pod tamtym postem Nesi.Nes  poleciła mi książkę o podobnej tematyce - "My, dzieci z dworca zoo". Postanowiłam ją przeczytać i śmiem twierdzić, że przypadła mi jeszcze bardziej do gustu niż poprzednia. Dziękuję Ci za nią :) 
Już wiecie jak trafiła ona w moje ręce. Książka oparta jest na faktach, autorką jest sama Christiane F. i została ona napisana na podstawie nagranych  rozmów z nią, jej matką oraz innymi osobami z jej otoczenia. 


















Akcja dzieje się w latach 1975-1977. Na początku możemy przeczytać opis, jak Christiane przeprowadziła się do Berlina Zachodniego. Było ciężko, bo warunki w jakich się znalazła były straszne, a dodatkowo jej ojciec traktował ją brutalnie. Moje zdziwienie podczas czytania jej przeżyć było ogromne. Christiane poznała Kessi, z którą po lekcjach chodziła do „Haus der Mitte”. Był to ośrodek młodzieżowy kościoła ewangelickiego z dyskoteką w piwnicy. Bohaterka wkrótce poznała tam towarzystwo, które wciągnęło ją w palenie  haszyszu. Codziennie chodziła do klubu, paliła i  piła alkohol.  Wszyscy z jej otoczenia obiecywali sobie, że nigdy nie spróbują heroiny. Po jakimś czasie pozostawiła przyjaciół z "Haus der Mitte" i  "przerzuciła się" na "Sound". W tym klubie były dostępne wszystkie możliwe prochy. Brała wszystko, oprócz heroiny. Poznała tam zupełnie nowych ludzi i związała się z Atze, a potem Detfelem . Pewnego dnia Detfel wziął heroinę. Wtedy Christiane bardzo się zdenerwowała i zostawiła go samego. Wkrótce po jednym z koncertów również postanowiła spróbować. Większość osób z jej poprzedniej paczki, która obiecywała, że nigdy nie wezmą hery również się w nią wciągnęła. Zaczęło się błędne koło. Całe życie zaczęło kręcić się wokół ćpania. Chęć wzięcia narkotyku była coraz silniejsza, przez co Christiane decydowała się na coraz to gorsze sposoby zarabiania. Od kradzieży do prostytucji. Później Christane wraz z Detfelem (z którym była do końca książki) przechodziła mnóstwo odwyków, które zawsze kończyły się powrotem do nałogu. Jej matka już straciła siły i wiarę w córkę. Nie wiedziała jak jej pomóc. W końcu znalazła rozwiązanie...ale jakie dowiecie się po przeczytaniu książki :) Zakończenie trochę mnie rozczarowało. To znaczy uważam,  powinno być więcej opisane, bo chciałam się dowiedzieć co się stało z kilkoma innymi osobami. Na końcu czułam niedosyt i takie: "To już koniec?" 
Ogólnie książka cudowna. Uczy naprawdę wiele i zdecydowanie odciąga od narkomańskiego życia, spróbowania. Wydarzenia spotykające bohaterkę bardzo mnie zadziwiały i nie mogłam uwierzyć ile można zrobić dla pieniędzy potrzebnych na działkę. Teraz jeszcze bardziej doceniam swoje życie, to w jakich warunkach żyje, co mam i jakich problemów nie mam.  Szczerze Wam ją polecam. Przeczytajcie ją! W książce były dołączone zdjęcia przyjaciół Christiane i opisy, kiedy umarli, w jakich warunkach. Wiele z nich popełniło samobójstwo. Oglądając te fotografie był mi strasznie smutno...wiedząc że są one autentyczne. 
Po przeczytaniu tych dwóch książek o tematyce narkotyków moje nastawienie do ludzi uzależnionych bardzo zmieniło. Wiem, że trzeba im pomagać, choć jest to bardzo trudne. 
Jest film o tym samym tytule i muszę go obejrzeć. Nie wiem, czy jest równie fajny jak książka, ale wiem, że  MUSICIE ją  przeczytać. 
Christiane F. żyje do tej pory i obecnie wygląda mniej więcej tak:
Dziękuję za przeczytanie. Jeżeli macie do polecenia podobne książki oparte na faktach to poproszę ^^ Nie mam już co czytać :D Pozdrawiam

26 komentarzy:

  1. Wydaje się bardzo ciekawa. :)

    Pozdrawiam
    http://bloogpseudoarytstyczny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dziwię się, że Christiane zaczęła sięgać po narkotyki. Od momentu przeprowadzki miała zakaz niemalże na wszystko - takie były zasady mieszkania w bloku. Wszystko, co fajne, było zakazane. Trafiła na narkotyki, które również nie były dozwolone... A skoro niedozwolone, to wydawało jej się, że również są fajne.
    Książkę czytałam parę miesięcy temu i pamiętam, że wywarła na mnie ogromne wrażenie. Jedna z ciekawszych książek opartych na faktach, jakie miałam okazję czytać... Żałuję, że nie sięgnęłam po to w gimnazjum, kiedy była to jedna z lektur szkolnych...
    Pozdrawiam,
    Marika
    <a href="http://mysli-papierowe.blogspot.com>Papierowe Myśli</a>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Coś źle musiałam chyba w linku wpisać... Przepraszam, proszę o wyrozumiałość, dopiero się uczę :D
      Ah... no tak, nie wstawiłam zamknięcia cudzysłowu... Głupia ja.

      Usuń
    2. Ooo bardzo fajnie, że również ją czytałaś :) No tak, zakazany owoc najlepiej smakuje - była tak wychowana na podwórku i tak wyszło. To była lektura szkolna? Nie wiedziałam. Nie masz za co przepraszać :D

      Usuń
    3. Mhm, miałam to w trzeciej klasie gimnazjum. Była to jedna z lektur do wyboru do przeczytania. Było "Dzieci z dworca zoo", "Oskar i Pani Róża" oraz coś z Paula Coelho. Wybrałam to trzecie i dopiero w tym roku postanowiłam przeczytać dwie pozostałe.
      Jaki był dla Ciebie najbardziej poruszający moment? Dla mnie chyba ten, kiedy razem z Detlefem biorą odwyk i przez parę dni siedzą w domu, odcięci od wszystkiego i opiekuje się nimi mama Christiane.
      Szokujące też było, jak Christiane obiecywała sobie, że nigdy nie będzie dawać sobie w żyłę, nigdy nie zostanie prostytutką, jednak narkotyki sprawiły, że w pewnym momencie była w stanie zrobić wszystko, nawet te rzeczy, których wcześniej się wystrzegała. Całkowite zatracenie siebie.

      Usuń
    4. To może u mnie też ona będzie. Fajnie by było ;) Wczoraj oglądałam film i tam najbardziej szokujący był ten ich odwyk. Nie mogłam patrzeć jak skręcają się z bólu, wymiotują krwią na ściany. Eh.. w filmie to było dla mnie najgorsze. W książce bardzo poruszały mnie momenty, kiedy dowiadywałam się razem z Christiane o tym, że nie żyje najpierw Atze, potem Babbsi. Ciągle mnie zadziwiało ile można zrobić dla narkotyku, że można zarabiać w taki sposób w tym wieku. Wszystkie porażki, niedotrzymane obietnice przeżywałam wspólnie z nią. Wiele było poruszających momentów i jednego nie umiem wybrać.

      Usuń
  3. *dopisuję do listy "DO PRZECZYTANIA"*

    Pozdrawiam!
    https://czarny-kotyszek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko! Faktycznie straszna historia i to jeszcze oparta na faktach. Bardzo smutne. :( Z pewnością sięgnę po te książkę, ale muszę się na nią nastawić psychicznie. Nie lubię jak ludzie cierpią.

    starwarspoland.blogspot.com
    1001zakatkowswiata.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam jak w książkach ludzie ćpają, cierpią, czy chorują na schizofrenie i inne choroby, to coś dla mnie.

    Mój kawałek Internetu

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak miałam na chemii lekcję właśnie o takich substancjach to strasznie mnie zaczęło ciekawić, dlaczego wgl działają tak na człowieka i jak to działa. Usłyszałam wtedy o tej książce. Czytałam kilka lat temu, nadal pamiętam i uwielbiam. Książka kończy się cudownie, ale niestety bohaterka miała nawrót nałogu i mimo, że czuje się lepiej, to wiem, że kilka lat temu walczyła z sądem o prawa opieki nad własnymi dziecmi :) Szkoda, ale nałóg to silny potwór.

    Film? Nie polecam NIE NIE NIE
    Zepsujesz sobie wrażenia, jest paskudny i niedorobiony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. zapomniałam zostawić wizytówkę, więcej komentarzy dla Ciebie :D

      http://alexis-art.blogspot.com/ zapraszam <3

      Usuń
    2. :D Dzięki! Tak, czytałam historię Christiane i szkoda, że powróciła do tego. Film obejrzałam. No cóż, książka o niebo lepsza.

      Usuń
  7. Wydaje się niezwykle ciekawa. Może kiedyś po nią sięgnę :)

    Pozdrawiam ♥,
    yudemere

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo chętnie czytam recenzje książek, będę tu często wpadać, http://perfectmoog007.blogspot.com/, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Akurat o tej książce rozmawialiśmy w szkole i byłam w teatrze, gdzie właśnie została przedstawiona. Jednak jeszcze nie miałam okazji, aby po nią chwycić, ale zrobię to, obiecuję! Film także zobaczę, a jeśli interesuje Cię tematyka narkomanii to polecam ,,Przetrwać w Nowym Jorku'', niby jest książka, ale ciężko ją zdobyć w Polsce. :/ Mimo wszystko film świetny. :) Arleta

    OdpowiedzUsuń
  10. Wydaje się być ciekawa!:*

    Pozdrawiamy cieplutko,
    www.twinslife.pl (klik)♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Straszna historia :( Ale recenzja świetna, na pewno przeczytam książkę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam baaaaardzo dawno temu :)
    Ah, co mogę polecić. Wszystkie serie Emilly Giffin no i.. Magdalenę Witkiewicz! :)
    www.wkrotkichzdaniach.pl - nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wracam po załamaniu, ale już wszystko gra :')
    Znowu bardziej opisujesz fabułę niż ją recenzujesz, ale niech ci będzie.
    Nie mam pojęcia, czemu, ale książki tego typu raczej mnie nie pociągają. Podobne zdanie miałam, kiedy nauczycielka chciała nas zabrać do Aushwitz na wycieczkę na cały dzień.
    Ja wiem - historia... Żydzi. Takie ważne, żeby to wspominać, ale mimo wszystko nie muszę tam być, żeby pojmować ogrom odebranych istnień. Serio. Przeszłość należy do przeszłości. I koniec.
    Z kolei historie ludzi bardziej oparte na jakimś cierpieniu, walce z nałogiem, męce i wojnie. Może jestem nieczuła, ale ja zajmuję się np. wieloma tematami, które później mam czas rozważyć, zawartych głównie w dosyć starych książkach (już niedługo post).
    Btw, recenzja świetna. Doszłaś też do wspaniałych przemyśleń :)
    Niektórzy ludzie (w tym też i ja) wracają do lektur z wcześniejszych klas jak np. właśnie "Dzieci z dworca zoo", "Mały książę", "Lassie, wróć", "Folwark zwierzęcy" i nie wiem, o czym są ale też jacyś "Muzykanci z Bremy". Ja zrobiłam to dlatego, że one przekazują dużo wiedzy, ale dzieci nie wszystko są w stanie wychwycić. Niektóre książki trzea czytać po kilka razy w życiu w różnych okresach, żeby spojrzeć na nie inaczej.

    PS: pisałam wcześniej komentarz ale chyba nie kliknęłam żeby opubliować i stąd moje spóźnienie. Wybacz :) Trochę techniki i już się człowiek gubi.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że już jest okej :) Hm.. może i masz rację :D Za bardzo opisuję fabułę, no cóż, nie mogę się powstrzymać ^^ Każdy jest inny, Ciebie takie rzeczy nie kręcą - rozumiem :) Niektóre lektury są naprawdę świetne i za kilka lat chętnie do nich powrócę, patrząc na nie z zupełnie innej strony. Oj..coś musiało być nie tak i szkoda że się nie opublikowało :/ Miło, że napisałaś drugi :)

      Usuń
  14. Wstyd się przyznać, ale ja do tej pory nie przeczytałam tej książki. Są tacy, którzy mieli ją jako lekturę szkolną, ale do mnie to nie dotarło i na pewno nie mieliśmy "My, dzieci..." w kanonie lektur. Wiem, bo jestem chyba jedyną osobą, która przeczytała 95% książek, które kazali czytać w szkole.
    Szkoda, ale mam nadzieję, że będę jeszcze miała okazję. Może jak już skończę licencjat i będę miała głowę do innych książek, a nie tylko do tych naukowych...

    OdpowiedzUsuń
  15. Wydaje się fajna i dająca do myślenia. Oglądałam kiedyś film. Lubię takie historie.
    oddychacpowoli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię historię oparte na faktach ale raczej ta książka nie przypadnie mi do gustu, nie lubię akcji dziejacych sie w dawny czasach

    Truskaweczka (klik) Nowy post

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyznam szczerze, że wcześniej nie słyszałam o tej książce. Fabuła zapowiada się ciekawie, więc wstawiam ją do mojej kolejki i z pewnością przeczytam ^^
    Pozdrawiam oraz dziękuję za odwiedziny ♥ wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Słyszałam wielokrotnie o tej książce, zawsze pochlebne informacje... jednak nigdy jej nie przeczytałam ;c
    pozdrawiam
    psychoil.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń