poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Czy cieszę się z powrtou do szkoły?

Hej.
Ostatnio zaniedbałam  bloga...no ale jest to spowodowane moją wakacyjną "depresją" i brakiem weny. Nie ważne! Doskonale wiem, że rozumiecie i nie muszę przepraszać. 
Dziś wracam :)
Wreszcie jakieś zdjęcia wykonane przeze mnie...

 Ten piękny, niestety mało słoneczny czas dobiega końca. Zostało zaledwie kilka dni i powrócimy do obowiązków, wielkiej gonitwy za jak najlepszymi ocenami, ciągłego wyczekiwania weekendów, świąt i innych wolnych dni. 
Czy się cieszę?
Można powiedzieć, że tak...chociaż są plusy i minusy. 
Plus jest jeden, ale bardzo ważny:
Moje wakacje nie należały do udanych, szczególnie pod względem spędzania czasu z innymi ludźmi. Przez to czuję ciągłe przygnębienie. W szkole tak tego nie odczuwam, bo nie mam czasu na głębsze rozmyślanie. Jestem pochłonięta nauką, obowiązkami i głównie na tym się skupiam. Poza tym będąc w szkole mam jakiś tam kontakt z innymi osobami. Co prawda mały... ale jednak. 

Minusów jest zdecydowanie więcej: 
1. Między innymi to, że nie chcę mi się, bo ten rok będzie ciężki. Dużo zmian w szkole, nauczycieli. Nawet wychowawcę będę miała nowego, nad czym ubolewam. Do tego wszystkiego egzaminy. 
2. Po drugie zwyczajnie się boję. Pod koniec ostatniego roku szkolnego było lepiej, więcej rozmawiałam, zaczynałam się otwierać. Wakacje jakby to zepsuły, stały się przeszkodą. Jedyne z kim miałam kontakt (jeżeli chodzi o osoby z klasy, szkoły)  to z W. To  była jednorazowa sytuacja, której  nie wykorzystałam tak jak należy. Pewnie znów będę siedziała sama w kącie nie odzywając się do nikogo z braku odwagi. Oczywiście nie mam takiego zamiaru, jestem zmotywowana żeby wreszcie to zmienić, ale boję się jak to będzie. Nie wyobrażam sobie kolejnego roku, w którym będę zdana tylko na siebie. 
3. Tutaj pojawia się kolejny plus, bo chcę jak najszybciej skończyć gimnazjum i zacząć nowe życie w liceum. Tam mam zamiar poznać nowych ludzi i od samego początku być otwarta na rozmowę. Mam duże wątpliwości co do tego,ale mam ogromną nadzieje, że sobie poradzę. W tej szkole ciężko coś zmienić, bo ci ludzie znają mnie od lat. Myślę, że oni uważają, że dobrze mi z samotnością. Przecież wcale tak nie jest. Prawdą jest, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Dlatego jeszcze rok... 
4. Ostatnim minusem jest to, że będę miała bardzo mało czasu dla siebie. Szczególnie teraz jest mi on bardzo potrzebny. 
Mimo, że  minusów  jest więcej, to MUSZĘ zacząć przebywać z ludźmi, żeby nie zwariować. Dlatego cieszę się na nowy rok szkolny. W tym czasie wypoczęłam od nauki, więc jestem zmotywowana do dalszej pracy. 
Piszę tego posta, bo potrzebuję rad, wskazówek dotyczących tego jak mam się odnaleźć w klasie, żeby nie siedzieć ciągle sama. Wiem, że mogę na Was liczyć i że zmotywujecie mnie do dobrego startu! 
Dziękuję za przeczytanie posta. Napiszcie czy  Wy cieszycie się w powrotu do szkoły. Dlaczego tak, a dlaczego nie? :) 
Pozdrawiam

26 komentarzy:

  1. Jejku, szkoda że tak wyszło :( Trzymam za ciebie kciuki, żeby wszystko było dobrze!
    I prześliczne zdjęcia <3 Najbardziej podoba mi się to pierwsze :))
    Ja niezbyt cieszę się z powrotu do szkoły, no ale cóż, nie uciekniemy od tego. Ja zmieniam w tym roku szkole i kompletnie nie wiem, co mnie czeka. Mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze!
    Pozdrawiam
    FotoReporterka :)
    http://zdjeciapelneinspiracji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Też mam nadzieję, ze będziesz zadowolona z nowej szkoły. Dasz radę!

      Usuń
  2. Eh... też miałam w szkole problem z otwarciem się na ludzi i głównie przesiedziałam dwa lata podpierając ściany, heh. Ale w sumie też z własnego wyboru, bo zdałam sobie sprawę z tego, że ja robię wszystko, by oni mnie zauważyli, a oni ciągle mnie olewają. Stwierdziłam, że nie będę się z nimi cackać i będę żyć po swojemu. Przynajmniej miałam czas na poczytanie książek i popisanie opowiadań :') Nie, nie żałuję. Mam nadzieję, że Tobie się poszczęści i uda Ci się przełamać. Pamiętaj, to ostatni rok, więc postaraj się. Jak było powiedziane w jakimś filmie "Niebezpieczeństwo jest prawdziwe, a strach to nasz wybór. Strach jest wytworem wyobraźni". W każdym razie, trzymam kciuki :) Niestety, konkretnych rad nie podam przez wzgląd na to, że sama mam problem w kontaktach z rówieśnikami (trochę na innym podłożu).
    W nowej szkole na pewno Ci się uda. Ważne, byś od samego początku była otwarta na kontakty, a najlepiej jakbyś znalazła osobę, która co chwilę poznaje kogoś nowego. Dzięki właśnie takiej osobie kiedyś udało mi się poznać wielu ludzi i stworzyć naprawdę zgraną paczkę :)
    Cóż... Ja mam jeszcze wolny miesiąc i prawdopodobnie kolejny rok, a wszystko przez wzgląd na studia. Trochę odwlekałam podjęcie decyzji co do kierunku i zdecydowałam się teraz zarejestrować. Okazało się, że już nie ma miejsc na filologii polskiej w Wawie i teraz mam dylemat, czy iść do Krakowa i po roku się przenieść, czy odczekać rok czasu. W każdym razie jakbym szła teraz do szkoły, jak to było jeszcze do niedawna w zwyczaju, byłabym szczęśliwa. Wakacje zawsze mnie dobijały, nigdy nie udawało mi się realizować tego, co postanawiałam, zwykle marnowałam ten czas i brakowało mi energii, którą dostarczała mi szkoła... Te wszystkie śmieszne sytuacje, kontakt z niektórymi osobami, projekty szkolne, koła zainteresowań, lekcje, rozmowy z nauczycielami, którzy potrafili okazać ludzką twarz... To zawsze jakimś dziwnym trafem motywowało mnie do działania.
    Pozdrawiam,
    Marika
    Papierowe Myśli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie wiedzieć, że nie jestem sama. Takich osób jest naprawdę dużo :/ Trzeba sobie jakoś wspólnie radzić i wspierać. Bardzo dziękuję. Mam zamiar się postarać, ale nie wiem czy wyjdzie... Przydałaby się taka osoba, która by mnie trochę pokierowała i pomogła się otworzyć. Mam nadzieję, że trafię na taką. Hmm...szkoda, że już nie ma tych miejsc. Trochę trudno mi doradzić, no ale może jednak idź do Krakowa. Może okaże się, że później już tam zostaniesz, a jak nie to się przeniesiesz. Przynajmniej nie będziesz siedziała cały rok. Tym bardziej jak wakacje Cię dobijają. Mam dokładnie tak samo - zkoła jest moją dużą ambicją i daje kopa do działania. Jeszcze raz bardzo dziękuję za tak duże wsparcie ^^

      Usuń
    2. Najśmieszniejsze, że niby dużo takich osób, a jak przychodzi co do czego, to ciężko takich ludzi dostrzec. Pewnie to już w naszej naturze: zaszywanie się i nie rzucanie zbytnio w oczy...
      Wyjdzie, wyjdzie. Wierzę w Ciebie i trzymam kciuki :)
      Dziękuję za radę :)
      No nareszcie ktoś, kto ma podobne do mnie nastawienie co do szkoły :D Myślałam, że tylko ja wyróżniam się pod tym względem na tle rówieśników.

      Usuń
    3. Łączmy się :P No właśnie.. może w internecie takich ludzi najwięcej. Osobiście znam niewiele osób w podobnej sytuacji.

      Usuń
  3. Nikomu nie jest dobrze z samotnością :( Jeśli ktoś tak myśli to niech spróbuje być samotny chociaż kilka dni...
    Ja nie cieszę się z powrotu do szkoły. Niby fajne, bo będę spędzać czas z przyjaciółmi, ale z drugiej strony wolałabym jeszcze miesiąc lenistwa <3.
    Spróbuj początkowo uśmiechać się do każdego i próbować mówić chociaż ,, cześć " a przyjaciele sami się znajdą. Ale nigdy nie walcz o tą przyjaźń, o prawdziwą nie będziesz musiała. Może akurat w liceum czekać na Ciebie będzie ta pokrewna dusza ;)

    zycieniegryzie-neatea.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie tak myślą, bo widzą jak się "izoluje". Oni nie mają pojęcia o tym co czuję, bo nigdy nie doznawali poczucia samotności w klasie. Dziękuję za rady :)

      Usuń
  4. Dobrze, że chcesz to zmienić. Uważaj tylko przed kim się otwierasz. Nie każdy jest szlachetny. Wiem z doświadczenia, bo sama wychodząc z gimnazjum, szłam do dalszej szkoły z taką nadzieją jak Ty. I popełniłam błąd otwierając się zbyt mocno. To nie będzie prosta ani szybka zmiana, nie poddawaj się jednak. Opłaci się.
    Pozdrawiam

    bloogpseudoarytstyczny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie jestem bardzo nieufną osobą. Mimo wszystko będę pamiętała ^^ Zawsze trzeba wszystko wyczuć i zrobić z umiarem. Jak widać przegiąć też nie można... Dziękuję <3

      Usuń
  5. Hej, na pewno nie będzie tak jak myślisz. Wiem, że czasem to może wyglądać jak dawanie sobie złudnej nadziei, ale jeśli nie zaczniesz myśleć pozytywnie to utkniesz w dołku i już stracisz siłę do wszystkiego!
    Pierwszym, co musisz zrobić, to polubić siebie i popracować nad swoją samooceną. Kochana, słuchaj, pomyśl, albo najlepiej wypisz sobie:
    1. Za co się naprawdę lubisz - kiedy uzbiera ci się pula tych cech/ wartości/ zalet/ umiejętności czy czegokolwiek innego to zdecyduj, które z tych twoich cech chciałabyś rozwinąć, podkreślić w sobie.
    2. Musisz się porządnie dowartościować. Powypisuj po pięć albo więcej swoich sukcesów w tych dziedzinach (finanse, relacje, rodzina, sport, szkoła, pasje) oraz innych, jeśli przyjdą ci jakieś do głowy. Jak już to będziesz mieć przed sobą to przeanalizuj każdy sukces i zastanów się, co każdy z nich o tobie świadczy - np. jeśli pomogłaś kiedyś komuś w trudnej sytuacji, to znaczy że jesteś dobroduszna, troskliwa, pomocna, że naprawdę jesteś dobrą osobą, BO TAKĄ JESTEŚ. Poznaj swoją wartość.

    Jak trzeba, żeby ktoś jeszcze ci o tym powiedział, to zrobię to. Natalio, jesteś naprawdę najmilszą osobą, jaką poznałam. Podziwiam cię za wszystkie twoje wspaniałe pomysły, za twoją wiedzę - bo ewidentnie widać, że skoro odnosisz w szkole sukcesy w nauce, to naprawdę świadczy o tobie, że jesteś osobą, którą warto naśladować, osobą, która postawiła na to dlatego, że naprawdę zależy jej na tym, by dobrze wyjść z gimnazjum. Bo inwestujesz w przyszłość i niewykluczone, że właśnie to zadecyduje już niedługo, czy zgromadzona wiedza i umiejętność dobrego jej przyswajania nie pomoże ci tam, gdzie zamierzasz się wybrać.
    Podziwiam cię za to, że chciało ci się nad sobą pracować, czuć się lepiej, zmieniać się na lepsze. Że zgromadziłaś potrzebną ci do tego wiedzę i cudownie ją wykorzystałaś w praktyce!
    Jesteś niezwykle dojrzałą osobą, optymistką, nie poddajesz się za łatwo, mało tego, mając własne problemy starasz się też myśleć o innych - jak wtedy z tym wolontariatem.
    To przyjemność znać ciebie i stawać się powiernikiem twoich przemyśleń.

    Ja również zmieniam szkołę - jestem przepełniona mieszanymi uczuciami - przede mną 50 nowych osób, z którymi będę się prawdopodobnie spotykała cały czas przez 5 lat. Dosyć mocno się denerwuję, nie wiem jak mnie przyjmą, staram się nad sobą pracować, otwierać również na ludzi w nawet najmniejszych sytuacjach. Martwię się o moją odwagę już pierwszego dnia - czy się nie zgubię, nie pomylę, nie potknę gdzieś. Na pewno bardzo będzie mi brakować mojej mamy i siostry, bo nie będę ich widywać już codziennie :(
    Jesteśmy z tobą. Pisz tutaj o wszystkim, bo nawet jeżeli opuszczę swojego bloga to postaram się być chociaż w tym miejscu, w komentarzu pod twoimi wyznaniami, żeby umilić ci chwilę swoją obecnością i cię wesprzeć!
    Pozdrawiam, przepiękne zdjęcia i postaraj się by ten rok był super. Wiem, że umiesz to zrobić. Umiesz zacisnąć zęby w pięknym uśmiechu i być sobą. Każdy t potrafi, choć nie każdy o tym wie. Też dopiero będę się tego uczyć ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdziwa przyjaciółka z Ciebie :) Kto wie? Może kiedyś się w Tobie zakocham w rzeczywistości ;) ??? Ale faktem jest, że nic nie jest pewne ZAWSZE w 100% :(

      Usuń
    2. Hej :) Masz rację, że muszę być pozytywnie nastawiona i staram się. Jednak coraz trudniej w to wierzyć, bo co roku jest to samo... Pamiętam jak szłam do gimnazjum z taką nadzieją, jak teraz wyczekuje liceum. I co? Nic z tego nie wyszło. Dlatego jest ciężko. W wakacje trochę tych sił straciłam, co było widać po częstotliwości dodawania postów. Ale za to miałam wielką motywację do ćwiczeń, które naprawdę mi pomogły w tym czasie. Nad swoją samooceną pracuję już od pewnego czasu...i nie potrafię polubić siebie. Może to kwestia czasu... Wypiszę sobie wszystko tak jak mi radzisz ^^ Ojej, dziękuję ♥ Powiem szczerze, że popłakałam się wczoraj czytając ten komentarz...teraz to samo. Otrzymuję od was takie wsparcie, że nie da się opisać szczęścia jakie mnie ogarnęło... Nie masz się co martwić. Na pewno przyjmą Cię bardzo dobrze. Tyle mi poradziłaś i nie dasz rady? Oczywiście, że dasz! Każdy może się pomylić, zrobić coś nie tak. Myślę, że warto zadawać dużo pytań. Zaczynasz jakby nowy etap w swoim życiu, bardziej samodzielny. Zawsze przychodzi czas, kiedy musimy wyprowadzić się od rodziców i się usamodzielnić. Na początku będzie ciężko, ale trzymam kciuki :) Od dawna jesteś ważną osobą na moim blogu. Tyle dobrego dla mnie robisz, wspierasz mnie, jesteś. Dzięki temu piszę kolejne posty, bo wiem, że mam dla kogo. Dziękuję i życzę Tobie powodzenia! <3

      Usuń
    3. Tak jest, chyba powinnaś dać sobie trochę czasu ale myśleć pozytywnie. :)
      No nie płacz już. To po prostu szczera prawda, niczego nie zmyślałam ani nie wyolbrzymiłam, aczkolwiek na pewno tych dobrych, ważnych cech masz więcej - tylko nie znam cię tak prywatnie by to dostrzec :)
      Dzięki ci również za tyle wspaniałych słów. Mam nadzieję że dla nas obojga wszystko potoczy się jak najlepiej ;) trzymaj kciuki w sobotę a ja będę jutro!
      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Ja się cieszę tylko dlatego, że spotkam się z kolegami z 1 LO xD Dojazdy, nauka (zwłaszcza WF, matma, informatyka, rosyjski, biologia, angielski) to już nie przelewki... A największe kłopoty mam z angielskim (m.in. czytanie z tłumaczeniem i streszczanie tekstu po angielsku/polsku jak się nie przypomniało go bezpośrednio przed lekcją, a pracę domową zrobiło 2 - 3 dni wcześniej) chociaż się uczę :( Jak to zmienić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się, że angielki nie jest moją mocną stroną :/ Może się to wydawać dziwne, ale tak jest. Poradzisz sobie ^^ Dużo ćwicz, a postępy będą widoczne. Dzięki za komentarz.

      Usuń
    2. Ćwiczyłbym, ale mam dziurawą pamięć i nieraz zapominam podstawowych słów w czytaniu takich jak "that" na przykład :/ W mówieniu chodzi o słownictwo i o za małą/dużą ilość czasów jak nie podadzą "nie wprost" nawet jaki on ma być (ale jak uczyliśmy się gramatyki, to nawet mowę zależną ogarnąłem na 4 :shocked:) :/ A w słuchaniu to jest albo za głośno, albo nie rozumiem o czym mówią, albo mówią za szybko :/ Ale nie zostawiam bez odpowiedzi niczego, bo jest szansa wstrzelenia się (sama mi tak nauczycielka radziła), przy czym czepia się, jak zrobiłem pracę domową z czytania, jak nawet tekstu nie umiem streścić po polsku :/ A czy to coś dziwnego, jak przed lekcją wszyscy to ode mnie spisują z czystego lenistwa (szczerze to jej to chyba wisi i powiewa) i nawet nie mam jak powtórzyć (=ponownie przeczytać i może trochę przetłumaczyć tego tekstu) a na FB się mnie pytają dzień wcześniej co było zadane :/ Totalny bezsens i tyle.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Czekałam na taki post :) i w końcu zdjęcia! super :) to serio polepsza wpis,bo ludzie uwielbiają coś oglądać, a zwłaszcza ja :) te piękne widoki zapamiętamy na całą zimę :)
    damy rade Natalia :D
    CHCE SIĘ ŻYĆ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w końcu udało się zrobić chociaż kilka tych zdjęć :D Będę tęskniła za widokami, ale jeszcze kila ciepłych dni przed nami, więc trzeba je wykorzystać :) W sumie to niedługo jesień <3 Mimo, że pogoda nie będzie dla mnie fajna to kolorowe liście mają swój urok. Dziękuję :)

      Usuń
  8. Ja teraz do szkoły wracam tylko po to, żeby ten rok minął i iść do liceum. Niestety taka prawda. Mam strasznych ludzi w klasie, zakłamanych, fałszywych, patrzących tylko na własne potrzeby, dobro innych się dla nich nie liczy. Nie że jestem jakąś zrzędą, ale z niektórymi ludźmi z mojej klasy nie da się żyć. Co prawda jest kilka fajnych osób, dzięki którym jeszcze to wytrzymuje, ale z pozostałymi nie chcę mieć kontaktu. Zazdroszczę innym, że mają takie fajne relacje z kolegami, ja niestety tak nie mam i mam nadzieję, że jak pójdę do liceum to poznam już dojrzalszych ludzi. Na szczęście mam przyjaciół z innych szkół i to z nimi spędzam wolny czas.
    Zdjęcia cudowne, wakacje utrwalone na fotografii. :)
    Przepraszam za to wyżalenie się, ale miałam taką potrzebę.
    Miłych ostatnich dni wakacji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo podobnie. Tylko żeby jak najszybciej skończyć gimnazjum... Nie mogę powiedzieć, że w klasie nie ma fajnych ludzi. Są! Ogólnie nasza klasa jest całkiem zgrana, fajna. Tylko przez to, że zawsze jestem tą stojącą "z boku" mam wrażenie, że ja do niej nie należę. No cóż, trzeba przetrwać. Życzę Ci powodzenia ^^ Nie masz za co przepraszać, fajnie, że to napisałaś, bo wiem jaką ulgę przynosi :) Dziękuję <3

      Usuń
    2. Wszyscy ludzie mają jakieś swoje problemy, często jest nam trudno się dogadać z innymi ludźmi. Ja również chciałam "uciec" ze szkoły. Cieszyłam się kiedy się kończyła, bo również miałam grono osób, których bardzo nie lubiłam. Ludzie są i będą fałszywi... czy mają 15 lat czy 20 czy też 40 ;) trzeba żyć własnym życiem i nie poddawać się :)

      Usuń
    3. Święta racja. Tacy ludzie byli, są i będą. Trzeba zająć się sobą, a jak znajdą się spoko osoby to cudownie. I właśnie co najważniejsze nigdy nie można się poddawać.
      Na szczęście nie jestem sama, bo mam przyjaciół oraz kilku dobrych kolegów. :)

      Usuń
  9. Ja naprawde uwielbialam moja szkole. Nie mialam problem z chodzeniem do niej, uczeniem sie itd, mialam tak wspaniala szkole. Ale do czasu. Skonczylam 3 gim i czas na nowa szkole.. W ogole przez te wakacje nie odpoczelam, ciagle o tym myslalam... Ale juz nic nie zmienie, takze niech dzieje sie co chce! Powodzenia!! :*
    Www.nixstaystrong.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń