sobota, 10 września 2016

Spóźnione podsumowanie wakacji.

Hej.
Na początku wakacji napisałam listę rzeczy, które chce zrobić przez te dwa miesiące. Post z listą 
Postanowiłam, że teraz podsumuje, które plany udało mi się zrealizować, z czego jestem zadowolona, a z czego nie. 
1. Pierwszym i najważniejszym punktem były moje ćwiczenia. To zostawimy sobie na koniec ^^ 
2.  Czytanie książek - tutaj nie jestem zadowolona. Przeczytałam tylko dwie książki na początku wakacji. W drugim miesiącu zabrałam się za jedną lekturę, ale wydała mi się nudna, więc rzuciłam w kąt i przeleżała na półce do wtorku. Oddałam ją do biblioteki, a wypożyczyłam "Nie opuszczaj mnie". Dopiero zaczęłam czytać, więc się nie wypowiem na jej temat.

3. Oglądanie filmów - tutaj tak średnio mi wyszło. Trochę ich obejrzałam, ale chciałam jeszcze więcej. Najbardziej spodobały mi się: "Pan od muzyki" i "Forrest Gump" - POLECAM! Jeżeli oglądaliście któryś z nich to wypowiedzcie się w komentarzu :)
4. Wyjazd (miałam w planach kilka 2- dniowych wyjazdów) Wyszedł tylko jeden 1-dniowy, więc również nie jestem zadowolona. Byłam  w Warszawie. Muszę przyznać, że było bardzo fajnie. Chodzenie od rana do wieczora po stolicy, zwiedzanie, ból nóg i spalenie się na słońcu :D  Był upał. Mimo to, o dziwo miałam mnóstwo energii i siły. Było warto! To był jeden z najlepszych dni tegorocznych wakacji. 

5. Spędzanie jak najwięcej czasu na dworze.  Wychodziłam grać w piłkę, na spacery, rolki, długie wycieczki rowerowe na łąki i w wiele innych miejsc. Często miałam takie dni, kiedy przesiedziałam cały dzień w domu i zupełnie nie miałam ochoty na NIC. Zazwyczaj było tak, że jak była ładna, słoneczna pogoda wolałam spać, a gdy już chciałam wyjść padał deszcz... Mogę powiedzieć, że zdecydowaną większość wakacji przesiedziałam w domu. Głównie też dlatego, że nie miałam zbytnio z kim. Tylko siostra i jej syn...
6. Przy tym podpunkcie jest mi wstyd... dotyczył on bloga i częstszego pisania. Całkowicie zawaliłam. Nie mam pojęcia jak to się stało, ale straciłam chęci, motywacje do pisania. Nie miałam na to ochoty. W czasie wakacji dopadło mnie przygnębienie, do tego doszły problemy, załamania... W pewnym momencie chciałam siedzieć tylko w domu nikomu nie pokazując się na oczy. Przyczyn tego było dużo. Jest mi przykro z powodu, że tak rzadko dodawałam posty. W tym czasie liczba obserwatorów, komentarze, wyświetlenia - wszystko wzrosło... Powinnam to bardziej docenić, ale jakoś nie dałam rady. Przepraszam.  Myślę, że teraz w roku szkolnym posty będą pojawiały się raz na tydzień. Jest to moje minimum, które chcę zrealizować. Zauważyłam, że najgorzej mi się do tego zabrać. Jak już zacznę piać to samo idzie. Cieszę się, że nie zaniedbałam waszych blogów. Komentowałam wszystkie posty osób, które obserwuje. Były jakieś wyjątki, ale zdecydowaną większość przeczytałam i wypowiedziałam się w komentarzu. 

7. Odpoczynek. To mi się udało! Chyba pierwsza rzecz z mojej listy...no ale jednak :D Po wakacjach czuję się naprawdę wypoczęta, pełna sił. Nawet jeżeli chodzi o bloga to teraz łatwiej mi się pisze. W wakacje po prostu za bardzo się rozleniwiłam i za dużo myślałam... Dlatego cieszę się, że szkoła już się zaczęła. Jakoś jest mi łatwiej, bo mam dużo zajęć. Może to dziwne, ale tak właśnie jest. Jak się rozpędzę to robię wszystko, a jak mam wolny czas to wychodzi, że nie robię nic... 
8. Ostatni punkt to rysowanie.  Kilka razy zasiadłam, zaczęłam coś szkicować, ale kompletnie nic mi nie wychodziło. Uznałam, że to nie dla mnie... Mimo wszystko lubię to robić, więc gdy tylko znajdę wolny czas to wrócę do tego. 
Jak widzicie moje wakacje nie należały do udanych. Uważam, że je zmarnowałam. Mimo wszystko nie będę się użalać, bo jestem z siebie dumna. Chodzi mi tu o pierwszy punkt. Całe wakacje skupiłam się na zdrowszym odżywianiu, gotowaniu, ćwiczeniach,  aplikacjach... Było to moje główne zajęcie, które mnie pochłonęło. Bardzo zależało mi na tym, żeby wytrwać do końca. Chyba dlatego miałam na wszystko mało czasu. Ciągle mi go brakowało... 

Wszystko wyglądało tak, że pierwsze  2/3 tygodnie ćwiczyłam tylko "Skalpel" - 6 razy w tygodniu. Później uznałam, że to nie ma sensu i dodałam jeszcze inne treningi. Wykonywałam je według tego Post z planem Pod koniec lipca zamiast 6 razy w tygodniu ćwiczyłam 5. Trzy tygodnie temu zamiast "Ekstra figury" wprowadziłam "Turbo spalanie". Mimo tego, że jest o wiele cięższy to ćwiczenia bardziej mi odpowiadają, więc...idealnie ^^ 
Obecnie ćwiczę tak:
Pon. - "Skalpel"
Wt. - "Turbo spalanie
Śr. - "Killer"
Czw. - przerwa
Pt. - "Turbo spalanie"
Sob. - "Killer"
Nd. - przerwa

Już wiem, że jak się rozkręci szkoła to nie będzie mogło to tak wyglądać. Braknie mi czasu. Już teraz jest ciężko, a to dopiero początek. Mimo wszystko 2, 3 razy w tygodniu na pewno będę ćwiczyła, bo potrzebuję tego. Na początku był to przymus, zmuszałam się, było  ciężko. A teraz? Wszystkie ćwiczenia, które sprawiały mi trudność wykonuje z łatwością i przyjemnością. Jest to mój sposób na oderwanie się od rzeczywistości, poprawę humoru i ćwiczenia dają mnóstwo energii oraz motywacji. Uczucie po treningu jest nie do opisania. Na początku tego nie było, ale im dłużej ćwiczę tym bardziej to się nasila. Gdyby nie to, to ja bym w te wakacje zwariowała... Dzięki temu mniej czuje, że  zmarnowałam wakacje. Wiem, że pod tym względem dałam z siebie wszystko. Mam przekonanie że "mogło być lepiej, mogłam się bardziej postarać", ale to nie do końca prawda. Pewnych spraw nie da się przezwyciężyć, a ja starałam się jak mogłam. Ogromnym sukcesem jest to, że zrezygnowałam ze słodyczy i piję herbatę bez cukru :D Kiedyś było to dla mnie niemożliwe, a teraz nie wyobrażam sobie słodzenia jej. 
Przez ten czas schudłam 4 kg. Czy mało, czy dużo? Nie wiem. Jednak podobno na wagę nie powinno się patrzeć. Przede wszystkim widzę różnice w swoim ciele. Największe efekty są na brzuchu. Widać, że schudłam, a mięśnie są wzmocnione. Każda część ciała stała się szczuplejsza. Spodnie sprzed 2 miesięcy są za duże, spadają ze mnie. Osiągnęłam przez wakacje wagę, którą sobie zaplanowałam. Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec i uda mi się ćwiczyć dalej. Wraz z rokiem szkolnym skończyłam z aplikacją "My Fitness Pal". Nie mam czasu zapisywać wszystkiego co jem i liczenia kalorii. Obejdzie się bez tego ^^ Trzymajcie kciuki, żebym pogodziła to wszystko ze szkołą :D Naprawdę ciężko jest się wziąć po 7 godzinach siedzenia na lekcjach :/ Jednak warto, bo po ćwiczeniach nauka lepiej wchodzi :P 

No dobra...trochę długi wyszedł ten post. Na pewno daliście radę ;) Dziękuję za przeczytanie , tak dużą aktywność, motywowanie mnie ^^ Tyle miłych słów pod ostatnimi postami... jesteście cudowni! Pozdrawiam

10 komentarzy:

  1. Uwielbiam "Nie opuszczaj mnie" :D Ma dosyć specyficzny klimat, bohaterowie są bardzo dobrze zbudowani, chociaż sama akcja momentami bardzo się dłuży. Mimo wszystko warto. Jak coś, to powstał film na podstawie tej książki oraz serial japoński "Never Let Me Go". Gorąco polecam :D
    Pozdrawiam
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. "Forrest Gump", "Kiler", "Kilerów 2", "Kogel - mogel", "Kogel - mogel 2" i inne klasyki światowe wymiatają :) !!! Ale najbardziej podobał mi się "Matrix", bo na nim zasnąłem :) I ciągle mam dziwne przeczucie, że nie dlatego, bo był nudny; tylko dla tego, że się strasznie utożsamiłem z postacią główną (chyba - w każdym bądź radzie - tą, którą podpinali do tych kabli) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż ja publikowałam posty dosyć często to i tak miałam zamiar publikowania ich jeszcze częściej. :)
    Ja mam jakoś tak, że w roku szkolnym łatwiej mi się jest zorganizować z blogiem niż w wakacje. :)Nie martw się w następne wakacje będzie lepiej. Ale i tak fajnie, że tak postarałaś się z ćwiczeniami. :) Ja mam do takich spraw słomiany zapał. :(
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nominowałam Cię do LBA. Zajrzyj do mnie. Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcesz odpowiedzieć na moje pytania. :*

      Usuń
    2. Dziękuję! Oczywiście odpowiem na pytania, ale za jakiś czas. Już mi się 3 LBA uzbierały :D

      Usuń
  4. Czekam na coś konkretnego na temat "Nie opuszczaj mnie" i z wielką chęcią przeczytam twoją recenzję!
    "Forrest Gump" to już chyba klasyka, a na pewno jest to niesamowity film z ciekawym przesłaniem (choć jako twór kinematografii to już brodaty :D). "Pana od muzyki" - dopisuję do listy filmów, które muszę obejrzeć. :)
    Ja przez wakacje też nie obejrzałam zbyt wielu filmów - zwykle robiłam to, kiedy miałam na to dużą ochotę albo nie mogłam w nocy spać...
    U mnie najlepszym filmem, jaki obejrzałam w te wakacje był "Kryptonim UNCLE" - naprawdę nie żałuję czasu, który na niego poświęciłam :)
    Oj, wielu osobom plany nie wypaliły, ja miałam ich parę, a w rezultacie też doszedł do skutku tylko jeden :/ chyba ważne, żeby skupić się na jednym wyjeździe, wtedy łatwiej go zaplanować.
    Ja to się powinnam schować, bo od dawien dawna nie celebruję należycie wakacji - siedzę w domu przez 90% czasu. Reszta to jakieś sporadyczne wyskoki. Jak ktoś dzwonił, żeby mnie wyciągnąć to zawsze miałam wymówkę xD
    To słodkie, że masz tak mało chęci, a mimo to do wszystkich zdążysz przyjść i wszystkim skomentować posty. Taka czytelniczka jak Ty, to skarb! <3
    Kurczę, a jednak super wykorzystałaś wakacje dla samej siebie. Herbata bez cukru? No no, co za cuda :D

    Podsumowałabym to w jakiś sposób, ale ty zrobiłaś to najlepiej, jak to możliwe, więc pozostaje mi tylko prośba żebyś przeczytała swojego posta z punktu widzenia jakiegoś czytelnika - jakiejś obcej osoby i pomyślała, jakim człowiekiem jest autor. Myślę, że to świetny pomysł, żeby się dowartościować. Trochę obiektywizmu nikomu nie zaszkodzi, a może nawet pomóc ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się obejrzeć "Kryptonim UNCLE". Dziękuję za tak miłe słowa i radę dotyczącą przeczytania posta :) Myślę, że to dobry pomysł i właśnie tak zrobię!

      Usuń
  5. Muszę sobie przypomnieć tego "FG", bo często słyszę o tym filmie, a nie bardzo już kojarzę, o co w nim chodziło, aż wstyd :(
    Bloge to i ja niestety zaniedbałam. Tak totalnie. I wcale się nie dziwię, że jesteś trochę zawiedziona, bo ja również jestem. Tyle mogłam tworzyć, szczególnie na przełomie lipca i sierpnia, a jednak nic nie wychodziło z moich prób pisania. EH!
    Gratuluję ćwiczeń i efektów! Jasne, że są spore. 4 kg! Pamietam jak przestawiłam się na jedzenie o regularnych porach i w ciągu miesiąca spadło mi z 5 kg. To było coś. w tym roku jednak wakacje były mniej aktywne i rzadziej trzymałam się diety. Wczoraj jednak - po półtoramiesięcznej przerwie- wróciłam do ćwiczeń i... no zakwasy mam takie, że ledwo chodzę. :D Ale damy obie radę!
    <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że robisz postępy w ćwiczeniach. 4 kg to dużo. Podziwiam Cię, bo niektórzy tylko narzekają, że chcą schudnąć, a nie robią nic w tym kierunku. To są tylko puste słowa, a Ty sięgasz po swoje marzenie. Na pewno nie jest łatwo, ale myślę, że efekty pozwalają Ci wytrwać w tym, co robisz.
    Ja za to z książkami pobijam swoje rekordy - pewnie przez to, że wakacje o wiele dłuższe. Zdążyłam już przeczytać ponad 30 książek w ciągu 4,5 miesiąca. Dużo, czy nie - nie mam pojęcia, ale jeszcze na tym nie poprzestaję. Właśnie kończę serię "Kot, który..." autorstwa Lilian Jackson Braun. Jestem na 21 tomie, a jest ich 30.
    Z filmami mam podobnie do Ciebie. Niby sobie obiecywałam, że dużo pooglądam, a i tak skończyło się jedynie na kilku. "Forresta Gumpa" oglądałam kilka lat temu, jednak nie pamiętam z filmu za wiele. Będę musiała go sobie odświeżyć.
    Jeju, Warszawa <3 Kocham to miasto, jest niesamowite, ma swój urok. Nie wiem, czy chciałabym tam zamieszkać na stałe, ale na pewno zwiążę z nim jakąś część swojego życia - to moje marzenie.
    Przesiedzenie w domu... Skąd to znam? :D Też nie mam już siły. Jak jest szkoła, potrafię robić 1000 rzeczy na raz, a przychodzą wakacje i nici z planów. Szkoła mnie bardziej motywuje i myślę, że to jest związane z tym, że w czasie roku szkolnego wolność zostaje nam odebrana i gdy już zdarzy się wolny dzień, staramy się wycisnąć z niego jak najwięcej. W wakacje jest masa wolnego czasu, przez co przestajemy doceniać tę swobodę, zaczynamy odkładać na później i tym samym marnujemy wolność, która została nam podarowana.
    Pozdrawiam,
    Marika
    Papierowe Myśli

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja po prostu przepraszam, że nie piszę komentarzy...
    A zasługujesz na nie!
    jestem dumna powiem Ci <3
    I wdzięczna za cudowne komentarze u mnie.
    Za niedługo się rozpiszę... bądź czujna!
    Buziak :*

    OdpowiedzUsuń