czwartek, 14 maja 2015

Samobójstwo: Rozwiązanie problemu czy głupota?

Witajcie. Ten post jest poświęcony tematowi samobójstwa, a właściwie będzie to moja opinia na ten temat. 
Jak pewnie wszyscy wiemy na świecie jest mnóstwo ludzi, którzy odebrali sobie życie, próbowali to zrobić lub zaczynają coraz głębiej o tym myśleć. Dotyczy to najczęściej czegoś, co nam w życiu nie wyszło, że partner nas rzucił i ogólnie problemów codziennych, w tym również samotności, niskiej samooceny. Takie osoby wmawiają sobie, że już nic się nie ułoży, że życie nie ma już sensu, że nikomu  nie jesteśmy potrzebni na tym świecie i wiele, wiele innych. Na pewno każdy z was zastanawiał się kiedyś, co by było gdybyście umarli, kto by za wami płakał itp. Sama czasem myślę, czy jak by coś mi się stało to czy na osoby z mojej klasy, szkoły by to jakoś wpłynęło...czy wyraziłyby chociaż trochę skruchy. Jednak to zwykłe myślenie ludzi. Ale pomyślmy logicznie - jeżeli np. chłopak ma 15 lat, zakochał się w dziewczynie, ma całe życie przed sobą i nagle dziewczyna go rzuca. Chłopak się załamuje, zaczyna myśleć o samobójstwie, idzie i chcę rzucić się z mostu. Zadajmy sobie pytanie: czy taki chłopak mający przed sobą całe życie, zabijając się przez jedną dziewczynę, czy on robi dobrze? Każdy pewnie inaczej odpowie sobie w głowie na to pytanie. Jednak dla mnie to zwykła głupota. Ja rozumiem, że można się zakochać itp, ale przecież ten chłopak może kiedyś zakochać się jeszcze bardziej i być szczęśliwym człowiekiem. Przecież osoba mająca tak mało lat to jeszcze dziecko...  Powinniśmy myśleć pozytywnie, nawet jeżeli mamy problemy. Jak napisałam wcześniej często myślimy że: "A nawet jakbym umarła to rodzice by się nie zainteresowali". Rzeczywiście niektórzy rodzice może są zabiegani, nie poświęcają odpowiedniego czasu dziecku lub nie mają z nim za dobrych kontaktów. Jednak na pewno gdyby coś Ci się stało to rodzice, by ogromnie żałowali, że w ostatnich dniach twojego życia tak mało czasu ci poświęcili. Każdy rodzic kocha nad życie swoje dziecko. Ludzie dorośli po prostu popełniają błędy, nie radzą sobie. Jednak trzeba być wyrozumiałym. Oczywiście nie zawsze, ale nie możemy cały czas wytykać najmniejszych błędów, bo to też ludzie i mają prawo je popełniać. Ale wracając do samobójstwa. To na prawdę nie ma sensu. Kiedyś moja nauczycielka od polskiego powiedziała, że życie które dali nam rodzice, to największy skarb jaki mogliśmy otrzymać i to im to zawdzięczamy. Dlatego ani my ani nikt inny nie ma prawa nam tego życia odebrać. Rodzice nas stworzyli po to, żebyśmy żyli a nie abyśmy z głupich powodów,  odbierali sobie  ten wielki skarb. Przecież ile ludzi jest na świecie, którzy w dzieciństwie mieli próby samobójcze i mówią teraz o tym "głupota". Teraz są szczęśliwi i dziękują tym, którzy ich naprowadzili na dobrą drogę, odsunęli od tego wielkiego błędu. Powinniśmy myśleć o przyszłości. To, że dzisiaj jest źle, to nie znaczy że jutro nie może być dobrze. Samobójstwo nie rozwiąże naszych problemów. Wiele osób myśli, że się zabije, będzie miało spokój itd. Jednak jeśli ktoś jest osobą wierzącą i wierzy, że dusza ludzka jest nieśmiertelna, że staniemy przed sądem Bożym to nigdy nie pomyśli, że to rozwiąże nam te problemy. Nie będę się tutaj wypowiadała na temat wiary... Każdy wierzy w coś innego, ja tylko mówię, że po śmierci fizycznej, nie musi być też śmierci duchowej...  A więc podsumowując - nigdy nie próbujcie się zabić, to wam w niczym nie pomoże, nie rozwiąże waszych problemów. Musicie wierzyć, że kiedyś będzie dobrze ;) Zrobiło się tak poważnie więc trochę wesołych minek :D ;) :D ;) ♥☺○☻
Chyba powiedziałam wszystko, co miałam powiedzieć na ten temat. Jeżeli coś mi się przypomni to dopiszę. Mam nadzieję, że fajnie się czytało i nie zapomnij zostawić komentarza ;) Wypowiedz się, co ty sądzisz na ten temat ;) Dziękuję za każdą obserwację, za każdy komentarz i pozdrawiam :D :D :D Uwierzmy w siebie ;) Przepraszam, że się znów tak rozpisałam, ale nie umiem inaczej.... ;)

9 komentarzy:

  1. Przyznam, że jeszcze nie przeczytałam całego posta, ale jak dla mnie samobójstwo to głupota, przynajmniej w większości przypadków
    http://wszblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za komentarz ;) Fajnie by było jakbyś przeczytała całego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobra, zacznijmy os tego, że przykład chłopaka, którego rzuciła dziewczyna (bądź na odwrót) jest całkiem nietrafiony. Ludzie się nie zabijają z takich powodów. Nie sądzę, żeby mogło chodzić o coś w rodzaju "nic w życiu i nie wyszło, znowu jetem sam." Zakładając, że samobójca jest ateistą, to po śmierci będzie się czuł tak, jak podczas tej części snu, której nie pamiętamy. Po prostu go nie będzie. Mógłby chcieć popełnić samobójstwo, gdyby doszedł do wniosku, że w ogólnym rozrachunku, życie daje więcej cierpienia, niż szczęścia i wychodzi na minus, więc lepiej pójść w nieistnienie. Brak bólu - brak radości, brak czegokolwiek. To naprawdę lekka sytuacja, gdy ja myślę samobójca, mam przed oczami człowieka, który zamordował wielu ludzi i nie jest w stanie wytrzymać psychicznie. A argumenty typu "zbrodniarz, należy mu się" i "mógł o tym pomyśleć wcześniej" są głupie. Pomyśl, o człowieku, który w jakiś sposób został do tego zmuszony, bądź dokonał złego wyboru (np. lekarz, który zamiast uratować jakiegoś gostka odratował późniejszego mordercę).
    Nie mówię, że zabicie się to dobre wyjście, ale nie można tak bagatelizować tematu. Niektórzy mogą mieć powód i niekoniecznie jest to "emowanie" jakiegoś nastolatka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ok. Fajnie, że wyraziłaś swoje zdanie ;) Każdy ma do tego prawo. Cieszę się i dziękuje, że napisałaś ten komentarz. Masz rację, że są różne powody popełniania samobójstwa. Może rzeczywiście nie do końca wybrałam odpowiednie przykłady, ale chciałam się oprzeć na tych osobach, które popełniają samobójstwa w młodym wieku z czasem na prawdę głupich powodów. Oczywiście zależy to również od wyznawanej wiary oraz tego jak wyobrażamy sobie śmierć...

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezupełnie się z tobą zgadzam. Trzeba wziąć pod uwagę parę aspektów.
    Jak słusznie już zauważono, chłopak (15 lat, to właściwie chłopiec; no dziecko po prostu), którego rzuciła dziewczyna rzeczywiście nie jest zbyt dobrym przykładem. Utraconą miłością chyba niewielu się przejmuje w tak młodym wieku (no chyba że ktoś ma ze sobą też problem, albo nadmiernie teatralizuje swoje życie). Musiałoby do tego dojść jeszcze trochę innych rzeczy, które by go na co dzień drażniły. Ale każdy wiek ma swoje prawa i teraz niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto ani razu nie pomyślał o samobójstwie jako wyjściu. Zakładam, że nie ma takiej osoby (jeśli jest, to niech sobie przypomni każdy moment, kiedy odczuwał ostracyzm społeczny, ostracyzm w rodzinie, nieodwzajemnioną miłość, poprawkę z chemii, albo miesiączkę), bo to charakteryzuje wiek młodzieńczy i naprawdę nie ma co z tym walczyć, bo z czasem mądrzejemy.
    Piszesz, że w chwili rozważania założenia sobie stryczka powinniśmy "myśleć o przyszłości", ale osoba, która nie widzi przed sobą żadnych perspektyw, bo dajmy na to, jej jedyna przyjaciółka się wyprowadza do innego odległego miasta, a ona sama jest eurosierotą. I tutaj trzeba być bardzo wrażliwym społecznie, bo człowiek może się załamać. Zwłaszcza mając słabą wolę. Będzie wtedy bezsprzecznie potrzebował pomocy kogoś z zewnątrz. Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia :)

    Na temat wiary też mogę się wypowiedzieć, że to niezupełnie śmierć duchowa. Jakiś czas temu zastanawiała mnie kwestia tego, czy wielkie umysły, które przez całe życie czyniły samo dobro, czy były artystami, naukowcami rzeczywiście nie mają żadnych szans na ratunek po targnięciu się na swoje życie?
    Otóż, dla zainteresowanych, opinia pani doktor niehabilitowanej teologii: samobójstwo, jako droga ostateczna nie musi oznaczać drogi ku wiecznemu potępieniu wtedy, gdy przed nią nastąpi pogodzenie z Bogiem.

    Oczywiście nie bronię ci wyrażać własnego zdania, ale samobójstwo, samobójcze myśli są wybitnie trudnym tematem, nawet dla uczonych głów i po prostu możesz sobie przez to strzelić w kolano.
    Jeśli ty albo ktoś z twojego środowiska przeżył coś takiego, albo wydarzyło się coś, co właśnie na ciebie w taki sposób wpłynęło, to mi przykro, no ale wszystko łatwo można obalić, kiedy przemyślenia nie są - no, oszlifowane ;)
    Pozdrawiam w każdym razie i życzę ci w wakacje sporo czasu na uszlachetnianie twoich myśli.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ci dziękuje ;) Oczywiście również masz mnóstwo racji. Samobójstwo to bardzooooo rozległy temat i wszystko zależy w jakiej jesteśmy sytuacji. W tym poście na pewno nie napisałam wszystkiego co dotyczyło mojego zdania w tym temacie ale części. Ja skupiłam się na takim pochopnym podjęciu się samobójstwa, z głupoty,bez przemyśleń. Np. gdy dorosły człowiek ma małe dzieci, jednak stracił ukochanego lub kogoś innego bliskiego i popełnia samobójstwo to to jest pochopne, bo taka osoba nie przemyślała jak ucierpi na tym dziecko i co po jej śmierci się z nim stanie...I jeszcze jedno...."Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia " - tak napisałaś i mam pytanie, bo słyszałam to zdanie na rekolekcjach, gdzie grupka młodych ludzi jeździła po szkołach, kościołach i organizowała takie ciekawe rekolekcje ;) Może ty też w nich uczestniczyłaś? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, przykro mi, ale nie :D Tak zawsze mówiła moja stara nauczycielka z fizyki w gimnazjum :P A potem wylądowała w psychiatryku, więc... :)
      Cieszę się, że w taki sposób odebrałaś mój komentarz, bo jak skończyłam pisać to zwróciłam uwagę na to, że wyszło trochę tak, jakbym na ciebie naskoczyła, a tak nie było.
      Btw, gratuluję 1000 wyświetleń i życzę dalszych sukcesów! ;)

      Pozdrawiam.

      Usuń
  7. Dzięki ;) Ja po prostu umiem uszanować zdanie innych, bo mogą mieć rację ;D

    OdpowiedzUsuń