Ostatnio widzę dużo filmików na YouTubie o tym, że w czasie, gdy skończymy szkołę będziemy do niej tęsknić. Myślę, że większość ludzi właśnie tak ma. Często mówi się: "Jak będę dorosły, będzie super, będę mógł robić co chce, nie będę musiał się uczyć" Jednak wiadomo, że w dorosłości może nie ma tej nauki, ale jest masa innych obowiązków i praca. Kiedyś będziemy zazdrościli dzieciom szkoły i z chęcią zechcemy wrócić do młodzieńczych lat. Dlatego myślę sobie: "Może szkoła nie jest jednak taka zła?" W końcu uczy nas przebywania z ludźmi, współpracy, otwartości, bo czy chcemy czy nie musimy tam chodzić i być w grupie. Myślę, że gdyby nie było obowiązkowej edukacji większość nastolatków siedziała by całymi dniami w domu i nie rozmawiała z ludźmi. A tak to chociaż te kilka godzin w ciągu dnia uczymy się wymieniać poglądy. Pewnie myślicie sobie "Kto to mówi?" Tak...sama mam z tym duże problemy , ale gdyby nie szkoła było by ze mną o wiele gorzej. W końcu to dzięki projektom szkolnym zbliżyłam się do niektórych osób i zaczęło się układać.
Szkoła wiąże się z obowiązkami, co nam przeszkadza. Jednak one będą zawsze, a w dorosłym życiu jeszcze więcej. Szczerze powiedziawszy jak patrzę na niektórych ludzi, to na prawdę nie mają ich tak dużo (to znaczy mają, ale ich nie wykonują), jedynie praca. "Jedynie" - wiadomo, że to już dużo i wymaga dużego wysiłku, ale czasem spotykam się z historiami, że...przypuśćmy jest małżeństwo. Obydwoje pracują. Kobieta chodzi do pracy, po powrocie sprząta, pierze, gotuje, robi wszystko i jeszcze opiekuje się dziećmi, nie ma kiedy odpocząć. A chłopak idzie do pracy, wraca, rozkłada się na kanapie i mówi, że musi odpocząć, bo jest niesamowicie zmęczony i nie robi już dosłownie nic. Tłumaczy przy tym często, że to kobieta jest od zajmowania się domem. W szkole była nauczycielka w takiej sytuacji i nie wytrzymywała psychicznie i fizycznie. Było widać po niej zmęczenie, zmieniła się, była przygnębiona, smutna, a wcześniej - wesoła, pogodna, radosna i biło od niej mnóstwo pozytywnej energii. Była jednym z moich ulubionych nauczycieli i było mi jej żal.Często słyszałam, jak na korytarzu kłóciła się z mężem przez telefon, raz krzyczała, że ma nie przyjeżdżać do szkoły, tylko żeby odebrał dzieci z przedszkola.. Do tego doszedł alkoholizm. Taką postawą robimy krzywdę sobie oraz innym. Możemy na prawdę sprawić dużo przykrości drugiej połówce i doprowadzić ją do złego stanu.Ważne jest, żeby znać swoje obowiązki, co należy robić, aby było dobrze. Chyba nikt nie chce być uciążeniem dla innych. Niektórzy ludzie tak potrafią i ja kompletnie tego nie rozumiem. Należy się nad tym zastanowić....to też tyczy się nas. W sensie, że jesteśmy na utrzymaniu naszych rodziców i prawdą jest, że mają oni obowiązek zapewnić nam dom, jedzenie, miłość, podstawowe produkty i do 18 roku życia są za nas odpowiedzialni. Jednak im wcześniej zaczniemy się usamodzielniać, pomagać w domu, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że będziemy żyli w ten sposób, jak tamten mężczyzna. Musimy uczyć się wykonywania najbardziej podstawowych czynności, żeby radzić sobie w życiu i dać w przyszłości szczęście innym.
Mogę też przytoczyć przykład dziewczyny, która jest na studiach i mieszka z moją kuzynką. W ogóle sobie nie radzi, na zajęcia budzą ją....rodzice - telefonem. Serio... Gdy nie ma zajęć śpi zazwyczaj do 14, 15, w ogóle nie sprząta, jest jeden wielki bałagan i kuzynka wiele rzeczy musi robić za nią, bo wiadomo...Takim zachowaniem utrudniamy życie innym, nie jest łatwo mieszkać z taką osobą. Dlatego zastanówcie się, jak wy podchodzicie do tego wszystkiego, o co proszą was rodzice. Brzmi to głupio, ale taka prawda. Warto im pomagać, uczyć się tego, bo wyjdzie nam to na dobre. Wiadomo, że zazwyczaj się nie chcę, ale przecież nikomu się nie chce!Trzeba to zrobić i już. Najlepiej się przyzwyczajać. Często największą winę ponoszą rodzice, którzy pozwalają dzieciom na wszystko i robią za nich nawet najprostsze czynności. Później odbija się to na całym otaczającym ich świecie. To smutne... Dlatego mając własny rozum starajmy się żyć tak, aby przewidywać konsekwencje wszystkiego co robimy. Nie ma rodziców, ogólnie ludzi, którzy byliby idealni. Jeżeli widzimy coś, na co oni nie zwrócili uwagi w wychowaniu nas, to pomóżmy im w tym i bądźmy odpowiedzialni sami za siebie. Już jesteśmy w stanie to zrobić. Nie mamy 6 lat. Mamy własny rozum. Im większą odpowiedzialnością się będziemy wykazywać, tym łatwiej będzie nam żyć i będziemy potrafili stworzyć szczęśliwe życie.
Pamiętajmy o naszych obowiązkach i nacieszmy się szkołą, bo potem może nam jej brakować. Tym bardziej jeżeli mamy tam fajnych przyjaciół. Nie traktujmy tego jako przymus, bo ciągłe narzekanie nie przyspieszy czasu.
Dziękuję za przeczytanie, będzie mi miło, jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci komentarza ^^ Jeżeli mój blog Ci się spodobał dołącz do listy obserwatorów. Pozdrawiam!



duzo prawdy w tym co napisalas :) szkola ma wiele pozytywow w szkole poznajemy naszych przyjaciol a czesto tez nasza milosc :) nalezy o tym pamietac :)
OdpowiedzUsuńobserwuje
doblazness.blogspot.com
Dziękuję za dołączenie do obserwatorów ♥
UsuńMiesiąc temu skończyłam liceum i dałabym się teraz zabić by wrócić z powrotem do 1 LO.Niestety ten etap zostały już zamknięty na zawsze i już nie mogę do tego wróć.A w gimnazjum chciałam być dorosła.Twój post ma dużo prawdy w sobie.
OdpowiedzUsuńNiestety czas mija i nie da się go cofnąć. Ja bym chciała wrócić do podstawówki: klasy 3-5, bo to te lata wspominam najlepiej.
UsuńHah :D no ja tam raczej nie będę miała nigdy problemu z tą "tęsknotą" za szkołą ;p jedynie bym tęskniła za rodziną.. a może jeszcze coś zmieni się w moim zyciu i poznam lepszych ludzi :) zobaczymy
OdpowiedzUsuńCHCE SIĘ ŻYĆ
Kobiety zawsze będą miały gorzej, nie obrażając chłopaków, oczywiście oni też są ważni :D
OdpowiedzUsuńKilka dni nie byłam na GG bo byłam u babci, a tam słabo z internetem :( i w czasie pobytu babcia powiedziała coś takiego: ,,Chłop nawet jak źaba, i tak silniejszy jak baba" Babcia to powiedziała, gdy dała dziadkowi odkręcić słoik z ogórkami :)
Pierwsze słysze takie powiedzenie, ty pewnie też :) pozdrawiam ;)
Tak, też pierwszy raz je słyszę :D
UsuńHeej, szkoła nie jest taka zła! Gdyby nie ona nie poznalibyśmy cudownych ludzi, którzy są nam bliscy ;) A i uczymy się cierpliwości do debili.. Wybacz dosadne słownictwo :D
OdpowiedzUsuńObowiązki pojawiają się na każdym etapie życia, bez względu na wiek. Już jako dzieciuchy naszym zadaniem było sprzątanie po zabawie czy coś. Trzeba zaakceptować rzeczywstość, nie mysleć o niej jako o przykrym OBOWIĄZKU i czerpać jak najwięcej z życia!
Buziaki! x
smile-for-me-beautiful.blogspot.com
Spodobało mi się to aż tak że zostajesz nominowana do LBA!!!
OdpowiedzUsuńTu blog:
http://zumennople.blogspot.com/2016/05/hejka-wszystkim-od-gealach-czyli-kini.html
Dzięki za nominację. Postaram się odpowiedzieć na pytania jak najszybciej ;)
UsuńCiekawie napisany post! Aż zmusił mnie do pewnych refleksji. Szkoła pomimo, że posiada wiele minusów to zawsze znajdzie także swoje plusy, a obowiązki dobrze jest wykonywać, ponieważ one moim zdaniem uczą nas odpowiedzialności i dzięki nim lepiej sobie będziemy radzili. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny ♥ wy-stardoll.blogspot.com
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki! Zgadzam się z Tobą i Twój blog bardzo mi się spodobał. Aż obserwuje ♥ i gratuluję tak pięknych statystyk :) Świetna robota!
UsuńBardzo spodobał mi się Twój post i sposób w jaki piszesz.
OdpowiedzUsuńTo prawda, że szkoła odgrywa ważną rolę w naszym życiu. To tam wymieniamy się poglądami, uczymy się współpracy i właściwych relacji.
Mimo wszystko to piękny czas w naszym życiu, a jeśli mamy w szkole przyjaciół jest jeszcze lepiej!
Sama nie lubię chodzić do szkoły. Nigdy nie mogłam zaaklimatyzować się w gimnazjum. Miałam jedyną przyjaciółkę od serca z którą spędzałam przerwy. Nadomiar złego była ona z równoległej klasy, a nie mojej. Teraz kończę gimnazjum i zacznę od września nowy etap. Mam zamiar iść do liceum i nie zamykać się w sobie. Chciałabym po prostu być sobą!
Co do obowiązków to są bardzo potzrebne w naszym życiu. A każdy dorosły człowiek powinien je znać i mieć je przydzielone.
z-pasja-w-obiektywie.blogspot.com
Widzę, że mamy dużo wspólnego. Ja też w podstawówce miałam jedną, prawdziwą przyjaciółkę, z którą trzymałam się kilka lat. Później jednak wybrała inne towarzystwo i zostałam sama. W gimnazjum też nie mam nikogo, z kim mogłabym pogadać zawsze i wiele razy jest tak, że siedzę sama pod klasą, jednak cieszę, się, bo tych chwil jest coraz mniej. Tak jak Ty chciałabym w liceum się otworzyć, być sobą. Bo wydaje mi się, że jestem wesołą, pozytywnie nastawioną osobą, tylko nie umiem tego pokazać przez nieśmiałość. Życzę Tobie i mi, abyśmy potrafiły być w liceum sobą, otworzyły się i znalazły prawdziwych przyjaciół :) Dziękuję za komentarz ♥
UsuńChyba nikt z chęcią nie chodzi do szkoły czy wypełnia swoje obowiązki, jednak tak jak napisałaś, te codzienne, nawet najprostsze czynności wiele mogą nas nauczyć. Szkoła w zasadzie nie jest bardzo złym miejscem, przecież tam mamy znajomych, spędzamy tam większą część dnia. Nie lubimy szkoły trochę z własnego lenistwa.Chodzi mi o niechęć do wczesnego wstawania czy choćby odrabiania lekcji.
OdpowiedzUsuńphotoobiektywna.blogspot.com
Skończyłam szkołę miesiąc temu, jestem maturzystką i od dwóch tygodni nie widuje już moich rówieśników. Nie spodziewałam się, że po tak krótkim czasie zatęsknię za szkołą, za znajomymi, a nawet nauczycielami. Brakuje mi tego wszystkiego, a najgorsze jest to, że już nigdy tam nie wrócę. Szkoła to najpiękniejszy okres w życiu każdego nastolatka, uczy nas życia.
OdpowiedzUsuńPozdrawia Ancyk
Często ktoś mówi że "ja nigdy nie będę tęsknić za szkoła, to niemożliwe", a potem jest zdziwienie :D Nigdy nie mów nigdy :D
UsuńTemat bardzo na czasie i na pewno się w stu procentach zgadzam :)
OdpowiedzUsuńNa przykład ja teraz chętnie bym znów wróciła do liceum - jeszcze na roczek albo dwa. Mam świadomość że już zaczyna mi się teraz dorosłość i że na studiach może panować inna atmosfera niż w mojej poprzedniej szkole. Do tego strasznie mi brakuje moich wszystkich znajomych z klasy i nauczycieli, zwłaszcza mojej wychowawczyni. Brakuje mi tych poranków, gdy budziłam się o 5.55 aby przejść swoim ulubionym szlakiem, dojść na autobus, posłuchać przez słuchawki ulubionych utworów, znów przejść drogą do mojej szkoły, na której już pewnie kwitną akacje, które bym wszamała :D
Dopiero teraz potrafię docenić, jak wiele się tam nauczyłam i jak się dzięki niej zmieniłam. To smutne :)
Pozdrawiam!
Świetny wpis :) To prawda, szkoła mimo, że nie zawsze idzie się do niej z chęcią to jednak jest to wspaniałe miejsce i czas. Ja jestem już po maturach i od miesiąca mam wakacje i już tęsknię, zwłaszcza za znajomymi z klasy i ogólnie całą tą atmosferą :3
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko i zapraszam :)
http://lifebyyolo.blogspot.com/
Ja bardzo często narzekam na szkołę, ale mimo wszystko równie często powtarzam, że za nic w świecie nie chcę jej opuścić, ani przekroczyć tę niebezpieczną granicę osiemnastu lat do której już mi co raz bliżej. Bardzo fajny, dojrzały post pełen ciekawych przemyśleń. Tak trzymaj, a w wolnej chwili zapraszam do siebie: https://vialurony.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńJa niedawno skończyłam szkołę i powiem Ci że nawet nie tęsknię :D Jest mniej stresu. Nawet jak stracisz pracę to zaraz będzie druga :)
OdpowiedzUsuńObserwuję!
Ultra kobiecy blog o muzyce:
gitaraiszpilki.blogspot.com
To ja jestem wyjątkiem, bo od pięciu lat do szkoły nie chodzę (chyba że studia się liczą) i wcale za nią nie tęsknię :)
OdpowiedzUsuńJa jeszcze nie wiem czy będę tęskniła za szkoła ale narazie jej nie chce. Wiem że obowiązki będa zawsze ale chyba wole te poważniejsze
OdpowiedzUsuńTruskaweczka
W pełni się zgadzam! Świetnie piszesz chociaz trochę długo :P ;) ostatnio sama dodałam bardzo podobny wpis!:D http://sandrowo.blogspot.com/2016/06/nie-spieszy-mi-sie-do-dorososci.html
OdpowiedzUsuńpozdro!