Potem okazuje się, że przez Wasz strach, zwykłą olewkę dokonała się tragedia. Gdybyście zareagowali do niczego by nie doszło. Macie do siebie pretensje, wyrzuty sumienia i zdajecie sobie pytanie do końca życia: "dlaczego?"
Ja doświadczyłam tę pierwszą część, jeżeli chodzi o drugą mogło być blisko. Dziękuję Bogu za to, że nic złego się nie stało. Wiele osób nie zauważyło niczego niepokojącego, ja tak. Moje wmawianie sobie, że nic się nie dzieje, wszystko ok. mogło być przepłacone czyimś życiem. Dlaczego nie zareagowałam? Nie wiem. W tamtym momencie myślałam o tym, co może się dziać, ale o konsekwencjach tego już nie do końca. Nie pomyślałam, że komuś coś grozi, że powinnam reagować natychmiastowo. Ludzie często nie potrafią przewidzieć konsekwencji i nie zdają sobie sprawy ile zależy od nas samych. Każdy sobie myśli: "Ktoś inny na pewno za raz pomoże", a potem okazuje się, że nie. Wszyscy popełnili ten sam błąd. To, że inni mają z dupie nie znaczy, że Ty też. Rozumiem..nie chce się wyjść na "innego", zbyt przezornego, ale potem możesz okazać się bohaterem...
Chciałabym Wam przekazać, że jak jesteście w sytuacji, w której możecie w jakiś sposób pomóc - zróbcie to! Nie bójcie się, warto reagować, możecie komuś naprawdę pomóc. Wyobraź sobie co by było gdyby Ciebie to spotkało i nikt by nie raczył Cię wyciągnąć z problemu, niebezpieczeństwa. Dopiero po pewnym czasie zdałam sobie sprawę co mogło się stać. To najczęstszy błąd. Trzeba nauczyć się rozsądnego myślenia i szybkiego przewidywania konsekwencji. Jest to bardzo trudna sztuka. Według mnie warto sprawdzić, mieć pewność, niż myśleć: "Może jest dobrze, a może nie". Warto być przezornym!...
Przepraszam za ten nieogarnięty post, ale musiałam to napisać... Może mało z niego zrozumiecie, ale nie chcę pisać o tym co mnie zainspirowało do napisania. Na szczęście ktoś inny zareagował i wszystko skończyło się dobrze. Pozdrawiam



Bardzo mądry post. Słowa, które warto pamiętać.
OdpowiedzUsuńHmm czasem tak w życiu bywa. Popełniamy błędy. Grunt to zrozumieć swój błąd, wyciągnąć wnioski i żyć dalej. Pomagać sobie trzeba, zawsze :)
OdpowiedzUsuńA dobro wraca :*
Pozdrawiam!
No jeszcze nie miałam takiej sytuacji i chyba dobrze bo najpewniej też bym stchórzyła... A szkoda.
OdpowiedzUsuńChciałabym w takich sytuacjach być znacznie odważniejsza i chronić innych, zwłaszcza w potrzebie. Ale z drugiej strony gdyby kogoś bili czy napastowali to trochę bym się bała że przez mój akt pomocy bym również nie dostała wciry. W końcu nikt nie daje gwarancji że mnie się nie stanie krzywda.
Naprawdę dobrze, że w twoim przypadku skończyło się wszystko w miarę ok.
Z wyrzutami sumienia jest tak, że mają je zwykle niewłaściwe osoby.
Pozdrawiam, bardzo mądry post!
W sytuacji, kiedy w czyjejś obronie sami możemy na tym ucierpieć warto poszukać innej drogi rozwiązania. Na przykład jak ktoś się topi to nie wchodźmy bezmyślnie do wody nie umiejąc pływać, tylko wezwijmy pomoc. U mnie było tak, że niebezpieczeństwo groziło wielu ludziom łącznie ze mną, tylko wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy. Wyrzuty sumienia są najlepszą karą za popełniony czyn.
UsuńNo właśnie. Dlatego mimo wszystko trzeba też zadbać o własne bezpieczeństwo i nie porywać się z motyką na słońce. Racjonalna decyzja w takiej sytuacji jest znacznie lepsza od emocjonalnej.
UsuńTak, ale osoby które kogoś skrzywdziły - fizycznie czy psychicznie często mogą w ogóle nie zdawać sobie sprawy albo nie martwić się tym nadmiernie. Natomiast zdarzają się sytuacje w których np. grzeczny chłopiec zrobi raz coś złego celowo (ale nigdy nie jest to wyrządzona komuś krzywda, co najwyżej jakiś drobiazg np. Rozlabie kawy itp.) i ma przez to wyrzuty sumienia. Nie mówię że psikus to nie jest zło ale jakie to ma znaczenie kiedy ktoś kogoś dotkliwie pobije albo zgwałci? Żadne.
Też tak czasem mam, że ja coś się złego dzieje, to myślę, że zareaguje jednak ktoś inny. Przeważnie nie reaguje nikt. Chyba trzeba zmienić trochę to podejście, bo może kiedyś dojść do tragedii. Fajnie, że w tej twojej sytuacji wszystko skończyło się praktycznie dobrze :)
OdpowiedzUsuńzycieniegryzie-neatea.blogspot.com
Bardzo dobrze powiedziane.
OdpowiedzUsuńLudzie nie pomagają, ponieważ uważają, że inni to zrobią, a tak wcale nie musi być. Czego konsekwencją może być nawet tak straszna tragedia, jak śmierć drugiej osoby.
Czasem również tak mam i później przez to jestem na siebie wściekły, jednak nie są to sytuacje, które mogły by doprowadzić do tragedii. Jednak widząc po dłuższym czasie, że ten problem nie został rozwiązany przełamuje tą barierę i staram się pomóc (dobra to chyba nie jest zbyt dobry przykład, ale innego nie mam :/)
Pozdrawiam
Ps. Post wcale nie jest taki niezrozumiały.
Dziękuję! Nawet jeżeli nie są to niebezpieczne sytuacje to warto pomóc, bo wtedy się uczymy przezwyciężać te blokady, które nas ograniczają.
UsuńJakże bardzo inteligentny post.
OdpowiedzUsuńPS. Wbrew pozorom post jest na maksa zrozumiały.
Dzięki.
UsuńWiem o co Ci chodzi, mnie najbardziej przeraża ludzka znieczulica, kiedy każdy przechodzi obok nieprzytomnego człowieka leżącego na ulicy, a przechodnie rzucają tylko "Pewnie pijany". Nawet jeśli tak jest warto zareagować, ale wiem, łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.
OdpowiedzUsuńMój kawałek Internetu
Oj tak...Pamiętam jak kiedyś zauważyłam w wysokiej trawie leżącego pana. Szłam z bratem, chciałam jakoś pomóc, ale że on powiedział, że na pewno pijany to poszliśmy dalej..Przez kilka dni miałam wyrzuty sumienia i wyobrażałam sobie, że doszło do tragedii przeze mnie, bo nie zareagowałam. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego wtedy tam leżał... Mam tylko nadzieję, że rzeczywiście był pijany i wszystko w porządku.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńKiedyś zdarzyła mi się podobna sytuacja. Nie było zagrożenia życia, jednak były to dość nieprzyjemne chwile, których pewna osoba mogła uniknąć, gdyby ktokolwiek zareagował. Teraz trochę siebie o to obwiniam, bo mogło się to wszystko potoczyć inaczej. Główna wina mojego braku reakcji leżała w strachu oraz braku odwagi. Teraz pewnie zareagowałabym inaczej, choć to są tylko słowa, a pytanie, jak wyszłoby w praktyce... W ekstremalnych sytuacjach nie zawsze reagujemy tak, jakbyśmy chcieli, pragnęli. Dochodzi do tego stres, panika. Ciężko to opanować. Choć w sumie wątpię, że można to traktować jako jakiekolwiek usprawiedliwienie.
OdpowiedzUsuńPrzypomniał mi się film "Przytul mnie", gdzie dziewczyna popełniła samobójstwo, ponieważ kolega symulował na niej gwałt i nikt nie zareagował, ba, nagrywali to na telefon. Nie mogła też znaleźć w nikim wsparcia... Ajć, z końcówką się wygadałam, ale mimo tego film warty uwagi i idealnie wpasowuje się w Twój artykuł.
Pozdrawiam,
Marika
Papierowe Myśli
Oglądałam ten film. Strasznie smutny, ale to była prawdziwa historia, która wydarzyła się w Gdańsku:/ Na pewno wrócę do tego filmu.
UsuńJak nazywa się ten film?
UsuńNo chodzi mi o ten "Przytul mnie" :)
UsuńChyba nigdy nie miałam takiej sytuacji, jedyną taką może pamiętam kiedy kobieta przewróciła się na chodniku, bo biegła do tramwaju, na szczęście oprócz mnie podbiegło do niej kilka innych osób i jej pomogło, wiec ludzie reagują :)
OdpowiedzUsuńCHCE SIĘ ŻYĆ
Patrycja
nie przypominam sobie takiej sytuacji jeśli chodzi o mnie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, |MÓJ BLOG|
Najgorsze w takich sytuacjach jest właśnie myślenie typu "Ktoś inny pomoże". Niestety w takich momentach czasami nie myśli się racjonalnie, ale można się tego nauczyć. Wiem, że miałaś wtedy dobre chęci, ale tak jak napisałaś wtedy człowieka paraliżuje.
OdpowiedzUsuństarwarspoland.blogspot.com
1001zakatkowswiata.blogspot.com
Niestety bardzo często tak jest że ludzie nie reagują bo boją się wyróżnić z tłumu. Ja kiedyś wracając do domu widziałam mężczyznę leżącego na chodniku widać było że to bezdomny i czuć było alkohol gdy chciałam podejść jakaś starsza pani odciagnela mnie od niego nie chciała żebym się do niego zbliżała nic nie zrobiłam wyrzuty miałam przez kilka dni no ale niestety było minęło
OdpowiedzUsuńTruskaweczka (klik)